Kim Jesteśmy
Spotkasz tutaj chrześcijan, przeważnie katolików, przede wszystkim duchownych. Większość z nas już nie chodzi w sutannie, czy habicie. Jesteśmy jednak nadal kapłanami, osobami oddanymi Bogu i otwartymi na dialog w Kościele.
Niesienie światu Chrystusowej Ewangelii jest niezmiennie naszym powołaniem.
XXIX tydzień okresu zwykłego. Św. Antoniego Marii Clareta, biskupapiątek, 24 października 2014
Strona główna arrow Pisma i artykuły arrow Artykuły arrow Stowarzyszenie Żonatych Księży i ich Rodzin - dyskusja
Stowarzyszenie Żonatych Księży i ich Rodzin - dyskusja Drukuj E-mail
Nadesłał/a Mirosław Kropidłowski   
środa, 25 sierpień 2004
Mieszkając od wielu lat w Ameryce Południowej i od kiedy zawarłem związek małżeński poszukując mojego nowego miejsca w Kościele naszego Pana Jezusa Chrystusa, z ciekawością przyglądam się ożywionej dyskusji, która zaczęła się wewnątrz brazylijskiego Ruchu Żonatych Księży (Movimento dos Padres Casados – MPC), a dotyczącej konieczności dokonania poważnych zmian w formie działania samego ruchu i zaangażowania w niego nowych osób z prawie 4 tysięcznej grupy żonatych księży w Brazylii i drugie takie z ich współmałżonek. Już poprzednio przedstawiłem jeden z głosów tej dyskusji (czytaj), a w tym artykule, jak również w następnych, postaram się przedstawić również głosy innych księży, którzy mieli odwagę podjąć decyzję o założeniu rodziny, nie chcąc, jak wielu innych, żyć podwójnym życiem księdza-hipokryty.

W Polsce ruch żonatych księży oraz ich żon i rodzin dopiero raczkuje, ale w innych krajach ma on już za sobą wiele lat walki, wzlotów i upadków, osiągnięć i klęsk, więc ma się czym z nami, Polakami, dzielić. Niechaj te głosy z największego katolickiego kraju świata, jakim jest Brazylia, pomogą moim rodakom, żonatym księżom w Polsce, przemyśleć wiele nurtujących ich pytań i wątpliwości.
Dzisiaj pragnę omówić rozważanie żonatego księdza, Fabio França z Sao Paulo, który zastanawia się nad powodem słabości istniejącego już od wielu lat ruchu żonatych księży w Brazylii. W tym rozważaniu wychodzi on od propozycji dwóch innych żonatych księży, misjonarzy w Brazylii. Jeden z nich, Eduardo Hoornaert, zaproponował utworzenie stowarzyszenia cywilnego zgodnie z kanonem 215 Kodeksu Prawa Kanonicznego, który daje wiernym katolickim prawo do zakładania i kierowania w sposób wolny stowarzyszeniami mającymi na celu miłosierdzie i pobożność lub popieranie chrześcijańskiego powołania w świecie. Jednak druga z propozycji, złożona przez Etiene A. Higueta, zachęca do założenia stowarzyszenia o charakterze pluralistycznym, nie mającego tak bardzo „kościelnego” charakteru.
Dla Fabia Françy ważniejsze jest stwierdzenie E. Hoornaerta: „W Brazylii brak jest stowarzyszeń. Jedną z wielkich słabości kraju jest brak interlokutorów, którzy mówiliby w imię dzielnic, kościołów, zawodów i we wspólnym interesie, zdolnych do dialogowania i naciskania władz politycznych (dodałbym – i kościelnych) kraju”.
Fabio França stawia pytanie, czy ruch żonatych księży w Brazylii mógłby utworzyć silne stowarzyszenie, mogące być nieoficjalnym przedstawicielem, obliczem nowego sposobu bycia Kościołem? W końcu to kilka tysięcy mężczyzn i ich żon, w olbrzymiej większości posiadających doskonałe przygotowanie intelektualne i kulturalne. I w Polsce? Ilu nas jest: księży, zakonników, seminarzystów, zakonnic żonatych, posiadających rodziny? W Brazylii, tak się wydaje, liderzy słabego Ruchu Żonatych Księży nigdy w pełni nie wzięli pod uwagę tego wielkiego potencjału, bowiem do tej chwili nie udało im się skupić tych tysięcy osób, aby utworzyć stowarzyszenie mogące stać się silną, zorganizowaną strukturą mogącą stać się przedstawicielem nowego sposobu bycia Kościołem, która potrafiłaby wpływać na władze Kościelne, ale zwłaszcza wpływać na nowy sposób wyboru dróg przez lud Boży w Brazylii, w Polsce, czy w innych „katolickich” krajach świata. Często istniejące grupki byłych księży zorganizowanych w stowarzyszenia to idealiści, mężczyźni, którzy raczej nie pozwalają na czynne zabranie głosu w ruchu przez swoje żony czy inne kobiety (np. byłe zakonnice), nie posiadających większej siły organizacyjnej i przedstawicielskiej. Żyją często tęsknotą za dawnym życiem, uzależniają swoje działanie od opinii kościelnej biurokracji, która przecież jest ześrodkowana na obronie interesów kościelnych, nie mających odwagi życiem nowym chrześcijańskim życiem pośród Bożego ludu. Nie mają odwagi działać pomiędzy ludźmi, nie mają odwagi wypełniać swojej prorockiej misji, którą przecież otrzymali wraz ze swoją chrześcijańską wiarą. Gdzie znajdują się tysiące żonatych księży (a przecież mówi się o liczbie 100 tysięcy mężczyzn), którzy mogliby się zjednoczyć, aby być zwartą grupą, dobrze słyszanym głosem w Kościele i w świecie?
Wszelkie ruchy i stowarzyszenia żonatych księży i ich rodzin powinny zdać sobie sprawę, że nie są już częścią kościelnej biurokracji. Zostaliśmy ostatecznie odsunięci od naszego kapłańskiego urzędu w obrządku łacińskim Kościoła rzymsko-katolickiego, który raczej woli nie mieć nas w pobliżu, bojąc się nas, uznając nas za zdrajców i dezerterów, którzy złamali przyrzeczenia z dnia swoich święceń kapłańskich. Dla hierarchii kościelnej jesteśmy osobami, od których katolicy powinni raczej trzymać się z daleka. Dzisiaj nie możemy nawet przeczytać w Kościele lektury mszalnej, będąc w gorszej sytuacji aniżeli świeccy, którzy mogą bardziej uczestniczyć w kościelnym kulcie, aniżeli żonaci księża.
Fabio França daje również konkretną propozycję. Według niego żonaci księżą mogliby zorganizować się w ruch wykwalifikowanych świeckich, świadomych swojej ewangelizacyjnej misji, której nie zostali pozbawieni w chwili odejścia ze swoich diecezji, zakonów czy klasztornych klauzur. Zwołać i zorganizować tysiące żonatych księży, zakonników, zakonnic, seminarzystów, ich współmałżonków, którzy przed latami lub zupełnie niedawno opuścili szeregi kościelnej biurokracji i ciągle jeszcze poszukują swojego miejsca w Kościele, ale dotąd nie spotkali nikogo, kto podchodząc do nich lub przechodząc obok powiedziałby im: „Chodź ze mną”.
Misja Stowarzyszenia Żonatych Księży i ich Rodzin w Polsce, Brazylii czy w innych krajach świata powinna polegać na zbudowaniu stowarzyszenia założonego legalnie zgodnie z istniejącymi w poszczególnych krajach prawami. Takie stowarzyszenie powinno posiadać dobrą strukturę dyrektywną i ekonomiczną, aby było w stanie do zdobyć własne środki, których będzie potrzebowało do spełnienia swojej misji w świecie i w Kościele. Takie stowarzyszenie byłoby w stanie dialogować i być wysłuchanym przez polityczne i kościelne władze w kraju w imię dobra ludu Bożego. Tego jednak nie można będzie uczynić dopóki żonaci księża nie zrozumieją, że ich wola i możliwości nie zależą już od katolickiego Prawa Kanonicznego, ani od hierarchii, ani od kościelnych tac i opłat, stwierdził na koniec żonaty ksiądz z Sao Paulo w Brazylii, Fábio França.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Proszę zaloguj się i dodaj komentarz.

Komentarze
...
Dodane przez ona w dniu - 2012-10-01 14:45:59
nie latwo jest podjac decyzje i wybrac wlasciwe rozwiazanie, bo po prostu go nie ma. musisz liczyc sie ze twoje zycie z nimprzewroci sie do gory nogami . Potrzebna jest wielka milosc i oddanie zeby wytrwac. 
Dodane przez w dniu - 2012-05-03 20:53:49
odezwała się najwięcej postukana!
Dodane przez w dniu - 2012-04-15 11:51:10
jestescie postukani
do zuzi i innych
Dodane przez Ela w dniu - 2011-10-07 14:34:48
Jak tak czytam - naprawdę dziwię się skąd tym księżom przychodzi do głowy myśl o jakiejś zabawie. Tyle ludzkich nieszczęść, łez – a oni jeszcze mają chęć na rozrywkę. Ktoś może we łzach tonąć zamartwiając się o jutro. A oni mają czas i CHĘĆ! do zabawy. Nie no rzeczywiście TO O POMSTWĘ DO NIEBA WOŁA.  
 
Zuzia ja miałam i mam dziwne doświadczenia – ale nawet nie chcę mi się myśleć żeby z którymś w ogóle wchodzić w jakieś relacje poza koniecznymi. Od początku powiedziałam NIE a więc cała reszta jest nierealna. I TAK POZOSTANIE PÓKI BĘDĘ NORMALNA. A poza tym w życiu tak mi ciężko, że nie mam sił aby nie wierzyć. Jedynie wiara mnie przy życiu trzyma. Choć wydaje mi się, że Pan Bóg mnie szczególnie doświadcza poprzez życie i pracę, którą mam. Czasami marzę o śmierci i wyobrażam sobie własny pogrzeb.  
 
Także Zuziu głowa do góry – zapomnij o nim i żyj nowym życiem z Bogiem. Bo tylko On jest dawcą wszelkiego szczęścia. Zaufaj a będziesz jeszcze zbawiona.
Dodane przez zuzia w dniu - 2011-10-01 16:35:05
też tak myślałam ze zawsze będę kochać... i może i będę... ale przede wszystkim będę cierpieć i cierpieć...i rozumiem wszystkich na tym portali którzy uważają kobiety za nierządnice, za naiwne, za grzesznice. Rozumiem też to (teraz rozumiem!!! wcześniej nawet mi to przez myśl nie przeszło) że ONI mają takich jak my na pęczki, bawią się nami póki im wygodnie a potem odchodzą bez słowa. Wiem też, że Sama tego chciałam - wiem i wina jest moja. On uszedł z tego cało bez szwanku ale (jak przeczytałam w innym miejscu na tej stronie) taka jest ta gra... to ONI ją zawsze wygrywają albo prawie zawsze.Gra z góry skazana na moja i Twoją porażkę kobieto! I tyle ile na tym portalu jest jadu niezrozumienia zawiści to dawne nigdzie nie spotkałąm. Po moich doświadczeniach wiem jedno - nigdy drogi człowieku nie wiesz co zrobiłbyś będąc w takiej czy takiej sytuacji i chociaż dziś brzydzisz się jak słuchasz o romansach księży to nie wiesz co czeka Cię za rogiem i jakie będą Twoje decyzje... Ja dziś jestem pusta - przez swoje decyzje, nieszcześliwa - również przez swoje decyzje, straciłam wiarę - przez swoje postepowanie, ale nie da się za nikogo przeżyć życia mnie tez ostrzegano-nic to nie dało. Nie sądziłam że kiedykolwiek to napisze ale UWAŻAJCIE DZIEWCZYNY, póki jeszcze macie kontrole bo w miłości jest tak że jak pozwolisz na szczelinę w tamie to nie obejrzysz się jak zaleje cie ocean... a ten ocean to kończy się tylko śmiercią... dla mnie na razie duchową... oby tylko...
do aniołka
Dodane przez w dniu - 2011-07-03 20:50:23
Najlepszym sposobem byłoby nie komentować tego wpisu, ale niestety coś mnie drgnęło, czy też jakieś złe uczucie wstąpiło… Opamiętaj się póki czas…A czas jest krótki.  
 
To nie jest żadna złośliwość. Niektórym ludziom Bóg daje odczuć a grzechem byłoby zignorować.
wiem
Dodane przez aniołek w dniu - 2011-06-28 16:35:45
a ja i tak kocham i wiem że będzie dobrze !!! :))))) nikt mi nie zabroni kochać haha
Dodane przez JUZ INNA JA w dniu - 2011-06-23 15:43:01
Niestety nie napisze nic dobrego, bo mam dziecko z x i same klopoty.... to byla miloc mierzona moja miara i nie trwala rok ale 17 lat... gdybym umiala przewidziec do czego nas doprowadzi ucieklabym gdzie pieprz rosnie.. ONI SA KLAMCAMI I EGOISTAMI, JA WIERZYLAM ZE JEST INACZEJ... I POMYLILAM SIE. ALE DECYZJE ODNOSNIE SWOJEGO ZYCIA KAZDY PODAEJMUJE SAM!!!!! SZKODA CZASU, LEZ I BOLU, UTRATY ZDROWIA I NIEPRZESPANYCH NOCY... ILE RAZY SLYSZALAM, JAK BARDZO MNIE KOCHA... I JAK OKRUTNIE MNIE OKLAMYWAL, ALE CWANIAK ZNALAZL SOBIE INNA I NIE WIDZI W TYM NIC ZLEGO. DZIECKO NIE MA OJCA A JA ZOSTALAM Z WSZYSTKIMI PROBLEMAMI SAMA!!!!!!!!! POWODZENIA WSZYSTKIM NAIWNYM!!!!!!!
Niedoskonała doskonałość
Dodane przez peristaseis w dniu - 2011-03-25 23:00:29
Czytam i oczy przecieram ze zdumienia: "... W końcu to kilka tysięcy mężczyzn i ich żon, w olbrzymiej większości posiadających doskonałe przygotowanie intelektualne i kulturalne. I w Polsce? Ilu nas jest: księży, zakonników, seminarzystów, zakonnic żonatych, posiadających rodziny? " 
 
O kurcze noga złamana! Czy polskie zakonnice naprawdę zawierają legalne małżeństwa lesbijskie? Czy raczej owe "zakonnice żonate", to dowód na niedoskonałość "doskonałego intelektualnego i kulturalnego przygotowania" autora cytowanego tekstu, byłego księdza. 
 
Ponadto, "posiadanie rodziny" nie jest jednoznacznym i wyłącznym atrybutem "bycia mężem, czy żoną". Samo bycie nieżonatybm synem, czy niezmężną córką, koreluje z pojęciem "posiadanie rodziny". 
 
I tu "doskonałe przygotowanie intelektualne" zapomniało regół i zasad logiki, nierozłącznych atrybutów "doskonałego przygotowania intelektualnego". 
 
Mimo, że mam tylko 7 klas szkoły podstawowej, a tym samym, brak mi "doskonałego przygotowania intelektualnego", a mimo to, tak prostych nieścisłości raczej nie popełniam.  
 
I tylko dla dobra internautów, czytających cytowany tekst, nie mogę sobie pozwolic na brak reakcji na tak jaskrawe i prostackie błędy, gdyż, byłby to z mojej strony ciężki grzech publiczny - cokolwiek to znaczy. 
 
 
Słusznie powiadał prezydent Abraham Lincoln, że "lepiej siedzieć cicho i być uważany za głupka, niż coś powiedzieć i rozwiać wszelkie wątpliwości". 
 
Co mając na uwadze, więcej błędów nie wskazuję. 
do aniołka
Dodane przez ID w dniu - 2010-12-29 17:12:36
Co za więź? I co warto? 
Człowieku podkręcasz innych do.... 
 
Jestem kobietą, ale wychodzi na to, że bardzo głupią, bo wierzyłam w niewinność księży i widziałam w nich tylko dobrutkich ludzi, krzywdzonych przez ludzkie opinie. 
Dzięki tej stonie coś zrozumiałam.  
A gdy jakiś ksiądz mi się w kościele przygląda - to co ja mam myśleć? Do tej pory ja - idiotka tłumaczyam sobie, że znalazł punkt.., to tak bez zastanowienia...nigdy nie widziałam w tym winy, bo w głowie nie mieściły mi się jakieś romanse z księżmi. A oni co? Brak dyscypliny duchowej i nie tylko.  
Dlaczego np. żona (nieraz młoda, bywa że i piękna kobieta) którą mąż opuścił (a ma ślub katolicki, którego nie można unieważnić) nie może się związać z nikim, bo grzeszy, cudzołoży - ma wielkie skrupuły, wyrzuty, toczy walkę o pozostanie w Kościele a wy proszę mówicie: że warto i się wzajemnie podkręcacie. Pożal się Boże...
Po myśli Andreasa.
Dodane przez Józek w dniu - 2010-11-04 01:01:29
Właśnie z tego powodu przede wszystkim, że towarzyszy nam piętno "zdrajcy", rozmawiamy tutaj, dzieląc się swymi przemyśleniami. Że inni nas tak postrzegają; pal licho. Gorzej, że my sami z reguły też tak na siebie w duszy patrzymy. I jad tego fałszu wszystkim zatruwa życie. A wystarczy tylko przez chwilę zastanowić się nad istotą zdrady. Wystarczy uświadomić sobie stanowisko Chrystusa w tej sprawie.
Dodane przez Andreas w dniu - 2010-11-03 11:45:41
Wtym wszyskim jest za dużo teologii i c 
iągłego bycia za ołtarzem. Jeśli dokonałem świadomie wyboru (rezygnacji z k 
apłaństwa),to muszę iść swoją dogą.Marzenie o "pracy" w stukturach kościoła jest nieporozumieniem. Zawsze będę postrzegany jako "zdrajca" i ten gorszy.Doświadczyłem, tego na własnej skórze. Pozdrawiam Andrzej.
mam nadzieje , że warto
Dodane przez aniołek w dniu - 2010-10-11 20:23:43
kocham kocham kocham ! ta więź, która się budzi jest wspaniała, świadomośc, że jest ktoś komu na Tbie zależy, sprawia , że żyje się lżej. I będzie dobrze- bo warto !!!
upokorzona
Dodane przez helena w dniu - 2010-08-13 13:28:32
czytajac komentarze,postanoawilam napisac pare słów.moge powiedziec ze wszystko jest piekne do momentu kiedy musza wybrac pozycje czy kobiete i pozycje...tego sie boja zbyt wiele straca.a jezeli maja pozycje to w glowie im tylko mała parzygoda,by sie jeszcze sprawdzic... czy sa egoistami ..jak kazdy z nas...wybieraja to co łatwiejsze wygoda stanowisko...a milosc uczucie ..budzi sie to w kazdym ale piekne chwile trwaja krotko...odchodza bez pozegnania,bez słowa zegnaj....w najbardziej nieoczekiwanym momencie...wierzcie mi bylo pieknie ale teraz gdybym mogła cofnąc czas nigdy NIGDY NIE POPELNILABYM TEGO BŁĘDU...ktos by powiedzial dla takiej chwili warto zyc,byc moze....jednak ból cierpienie i upokorzenie...kochasz i cierpisz chcesz wymazac z pamieci nie potrafisz,a on tak po prostu odszedł.....nastala cisza i milczenie...sadze ze nie potrzebny dalszy komentarz....
Dodane przez bożena w dniu - 2010-08-10 09:21:43
zgadzm się z opinią jednej z pan. Dziewczyny zakochujecie się w egoistach, którzy oczywiście udają że są zainteresowani, są mili, kulturalni. To tylko pozory, wiem z doświadczenia. Lubią być adorowani, pisać eski, ale to nie miłośc. seks tak, ale potem koniec. Dziewczyny nie popełniajcie błędu. Oni nigdy nie porzucą dla Was to co mają. Uwierzcie.
zawsze jestem
Dodane przez ewa w dniu - 2010-07-04 21:39:20
Ksiądz były, bądż jeszcze nie? 
Ten pierwszy jest wierny swoim ideałom, 
i ten drugi też -bo dokonał wyboru, 
jest wierny swoim ideałom. 
Bo Bóg tego chce i to dał -wybór. :)
?
Dodane przez kasia w dniu - 2010-04-21 14:54:57
Ludzie żonaci też się zakochują 
i nie powinni z tego powodu odchodzic od współmałżonka... 
 
Składali przysięgę przed sobą i Bogiem... 
Na ziemi nie ma Raju. Każdy wybór łączy się nie tylko z aktualnymi małymi wyrzeczeniami - a taka decyzja w szczególności wiąże się z odpowiedzialnością za swoje czyny na całe życie... 
co skutkuje późniejszymi poważnymi wyborami - a każdy wybór wiąże się z rezygnacją z czegoś, czasami bardzo wartościowego, ale zawsze powinno służyc to jeszcze większemu dobru... 
 
Rozumiem Kapłana rozterki,  
jednak szukając jedności z Kościołem, próbując znaleźc w nim miejsce godne Dziecka Bożego powinno się szukac jedności a nie wzbudzac iskierki rozłamu w Ciele Chrstusa. 
 
A to Ksiądz robi... :( 
 
Jeżeli nie zgadza się Ksiądz z Kościołem, to dlaczego w swej wolnej woli nie wybierze protestantyzmu?... 
 
Ja bardzo cenię czystośc także seksualną 
u kapłanów,  
którzy wyrzekli się piękna erosa dla czystości agape, aby pełniej służyc ludziom... 
 
Wolałabym aby zakonnicy/ce oraz wszyscy kapłani żyli w tej cnocie. 
 
Nie zmienia to faktu, że nie potępiam Was, Kapłanów i Zakonnic/ków - których to przerosło i złamali przysięgi dane Bogu... 
 
Pomodlę się za Was, abyście znaleźli swoje nowe powołanie w Kościele, bez niszczenia tego co w nim piękne i godne szacunku... 
 
Szczęśc Boże! 
Kasia 
 
 
 
 
do Miki
Dodane przez ania w dniu - 2008-03-23 14:31:02
Hey, wlasnie przeczytalam Twoj post. Sluchaj rozumiem co czujesz, bo bylam w podobnej sytuacji, rowniez zakochalam sie kiedys w ksiedzu, ten stan trwal 4 lata, a ja mu nic nie powiedzialam...do tej pory czasem pojawia sie w moich myslach i wiem ze chyba nigdy o nim nie zapomne...to dzieki niemu zrozumialam co tzn kogos prawdziwie pokochac. Wierz mi rowniez bylam wrecz opetana, to uczucie bylo najsilniejszym jakie kiedykolwiek doznalam i bardzo bolalo :cry Wiele razy zastanawialam sie nad tym, zeby podejsc i zwyczajnie mu o tym powiedziec...ale cos w srodku mnie blokowalo, nie wiem co to bylo? dopiero po jakims czasie zrozumialam ze to byla milosc-prawdziwa. To ze Ty kochasz ksiedza i jesli to jest prawdziwa milosc pomysl glownie o nim, czy chcesz zeby on kiedys cierpial tak jak ty teraz? Niestety nasza wiara jest taka a nie inna, ma swoje zasady (chodzi mi tu o celibat i nie tylko)Musisz byc odpowiedzialna rowniez za ta osobe, ktora kochasz i musisz liczyc sie glownie z jej uczuciami. Milosc pomiedzy kobieta i ksiedzem niestety wymaga duzej sily i odpowiedzialnosci, jest trudna i bolesna... :( tez tego nie rozumiem i mam negatywne zdanie na temat celibatu-ktory powinien byc kwestia indywidualna dla kazdego kaplana, a nie narzucany jako przymus i warunek dobrej poslugi kaplanskiej! Mika napisalam to od siebie-przedstawilam Ci swoja historie i nic Ci nie narzucam- zrob jak uwazasz, ale gleboko przemysl kazdy krok zebys tego nigdy pozniej nie zalowala. Zycze Ci powodzenia, trzymaj sie cieplutko i napisz co zdecydowalas :)pozdrawiam!
zrozpaczona;(
Dodane przez Mika w dniu - 2008-02-09 17:21:47
Ludzie pomóżcie!!!Jestem zakochana w księdzu!!! nie wiem jak to się stało...często pisywaliśmy do siebie, uśmiechaliśmy...a teraz cierpię, ciągle o nim myślę!! nie jem, nie śpię, Boże ta miłość mnie opętała!!on nie wie co czuje...od kilku dni nic nie pisze nawet nie patrzy na mnie tak jak kiedyś, czy możliwe, że on też coś czuje do mnie? tylko boi się tego okazać??? co robić??
Dzialac, czy nie dzialac?
Dodane przez weronika1 w dniu - 2007-12-01 16:43:56
Uwazam, ze powyzszy artykul jest skierowany w dobrym kierunku.Najgorzej jest nic nie robic.Jezeli kk eliminuje Was ze swego srodowiska, nalezy isc z Bogiem.W Nim szukac oparcia i nowej drogi.Wy najlepiej wiecie, ze Bog nikogo nie potepia i zawsze sluzy pomoca kazdemu, bez wzgledu na jego grzesznosc. Mieliscie odwage dac swiadectwo prawdzie, miejcie odwage dzialac.Jezus powiedzial: "Kto nie jest przeciw wam, jest z wami".Bog rozliczy nas z milosci blizniego. A wiec do dzialania,bo jest duzo dusz potrzebujacych wsparcia duchowego. Pozdrawiam i zycze wspolpracy z Laska Boza.
prawda
Dodane przez ja w dniu - 2007-11-28 13:12:31
jest taka że zakazane najlepiej smakuje.a każdy ksiadz to meżczyzna.kazdy
Dodane przez smutna łezka w dniu - 2007-10-24 19:36:10
Ja również jestem w podobnej sytuacjii.... 
Pamiętejmy, że prawdziwa miłosc wszystko przetrzyma...Choć wiem że to takie trude życ bez ukochanej osoby...poniżej zamieszczam tekst pewnej piosenki... on też ma sens...: 
,,Jeśli bym została, byłabym tylko przeszkodą na Twojej drodze... 
Więc odejde... 
Ale wiem... Będe mysleć o Tobie na każdym kroku mojej drogi... 
Ale ja... zawsze będe Cie Kochac... 
Zawsze kochać Ciebie Kochanie... Ciebie 
Słodko-gożkie wspomnienia- to wszystko co ze sobą zabieram. 
Wiec żegnaj. 
Proszę, nie płacz. 
Oboje wiemy że nie jestem tym czego potrzebujesz... 
Ale ja,zawsze bede Cie kochać...ZAWSZE KOCHAĆ...
poszukuję kontaktu
Dodane przez edyta w dniu - 2007-10-14 16:10:29
witam:)jestem studenką socjologii i przerowadzam badania na temat życia zakonnego.poszukuję kontaktu z byłymi zakonnicami.bardzo zależy mi na rozmowie.z góry dziękuję i proszę o kontakt pod adresem:edzik1986@op.pl
ZAKOCHAŁAM SIĘ W KSIĘDZU
Dodane przez MONIA 19 w dniu - 2007-10-11 09:58:03
JA TEŻ KOCHAM KSIĘDZA I NIE MOGE O NIM ZAPOMNIEĆ DO TEGO ON TEŻ MI PISAŁ ZE SIĘ WE MNIEZAKOCHAŁ ALE POTEM NAPISAŁ ZEBYM DO NIEGO NIE PISALA MAM STA STAŻ W SZKOLE A ON UCZY RELIGII I JAK MNIE WIDZI TO SIE NA MNIE TAK PATRZY ZE SZOK JA JESTEM PRZEKONANA ZE NADAL MNIE KOCHA ALE BOI SIĘ.CAŁY CZAS O NIM MYŚLE.JESTEM ZAŁAMANA.NIE WIEM CO MAM ROBIĆ.POMÓŻCIE MI.CZEKAM NA ODPOWIEDZ! :cry
Dodane przez GROM w dniu - 2007-10-09 17:43:49
:upset Bóg jest Duchem świętym nie krucyfiksem 
Dziesięć przykazań jest jedno! 
Nie kulawe w katechizmie 
Bóg jest naturą żywą wieczną. 
Nie teologiczną paplaniną. 
Boga się nie można wyuczyć i grać teatr. 
Bóg jest naturą którą powinno się wychować. 
Jeszcze wam napisać! 
To piszą Jechowi co też błądzą jeszcze bardziej niżeli wy 
 
GROM 
Celibat
Dodane przez Marian w dniu - 2007-05-30 12:55:56
Celibat w jakimś celu został stworzony. Wszystkie kościoły chrześcijańskie, które zrezygnowały z celibatu są w rozsypce. 
 
IMHO albo kobieta albo Bóg. Nikt nikomu nie każe być księdzem.  
 
PS. Pan "Grom" to Świadek Jehowy
Pieczęć Boga.
Dodane przez Pseudonim GROM w dniu - 2007-04-10 16:35:49
Strach który wymyśla człowiek. 
To jest coś strasznego gdy przełożeni molestują swoich podopiecznych. 
Wedle Boga prawdziwym grzechem jest grzech przeciwko Duchowi świętemu. 
Grzech nierządu jest takim samym grzechem dla wszystkich. 
Jest grzech rodny i nie rodny. 
Człowiek w małżeństwie korzysta z grzechu nie rodnego. 
W pozamałżeńskiego jest to grzech rodny. 
Dopóki on żyje jest aktywny. 
W małżeństwie on jest nieaktywny. 
Dlatego możemy się oczyszczać i żyć Bogiem. 
Przysięga składana przez księży jest wymyślaniu Biskupów i tym księża żonaci nie powinni się przejmować. 
Gdyż nie za to będziemy rozliczani. 
A stan ducha jaki człowiek posiada. 
W tym kierunku wypowiadał się ksiądz Tiszner. 
Ale czytać między wierszami gdyż i on nie mógł otwarcie mówić Prawdy. 
Zalecam przeczytanie strony. 
http://znakboga.republika.pl/ 
Tam opisuję drogę do bezpośredniego kontaktu z Bogiem. 
Księża na tyle są oczytani że powinni bez problemu zrozumieć tą tematykę. 
 
GROM!!! 
 
do Martyny
Dodane przez w dniu - 2007-02-15 00:55:32
Dziewczyno kochasz egoistę. On nigdy nie dokona wyboru bo tak jest mu poprostu wygodnie. Jeśli zdecydujecie się na dziecko to uwierz mi, że zrobicie mu wielką krzywdę.  
Sama wychowuję syna, którego ojcem jest ksiądz. Dałabym wiele aby móc cofnąć czas. Nie ma gorszej kary dla matki jak patrzeć na cierpienie swego dziecka.  
Dodane przez beata w dniu - 2007-02-07 17:41:38
Chcę się podzielić następującym zdarzeniem:znałam żonatego mężczyznę i gdy dowiedziałam się,że był księdzem- straciłam do niego cały szacunek-niestety- taka jest prawda-nie chciałabym nigdy słuchać jego kazań- byłaby to czysta hipokryzja
Dodane przez grzesiek w dniu - 2007-01-22 22:13:00
żal wam że do tej pory nie musieliscie sie napracowac a teraz trzeba brac życie takie jakie jest ciezki i bez perspektyw!!!chcielibyscie napewno dalej skubać wiernych i miec kobiety na boku , które w rezultacie utrzymywane by były przez wierne owieczki .niestety albo wóz albo przewóz!!!!
Problemy bytowe.
Dodane przez Józek w dniu - 2006-06-24 18:03:32
Strach wobec problemów życia "cywilnego" rzeczywiście jest realną i trudną do pokonania barierą. Ostatecznie latami żyło się pod szklanym kloszem. Aby ją pokonać, musiałem zdobyć się na pewną dozę ryzyka wspartego o zaufanie do Opatrzności Bożej. Wiedząc, że zwykła uczciwość nakazuje mi otwarcie zdeklarować się ze swą miłością do kobiety, wierzyłem w to, że Dobry Bóg doda mi sił do zwykłej, z początku nawet fizycznej pracy, a ludziom wokół mnie przysporzy tyle życzliwości, aby zdołali mi pomóc. I nie zawiodłem się. W identyczny zresztą sposób startowali w życie moi bracia, niektórzy z nich nawet na obczyźnie. W pierwszym okresie też im było trudno, ale po pewnym czasie każdy z nich stanął mocno na własnych nogach. 
Osobiście jednak sądzę, że o wiele gorszym, aczkolwiek ukrywanym, jest zabobonny i nieuzasadniony strach przed potępieniem ze strony Boga i ludzi z powodu tak "podłej zdrady". Z powyższym lub podobnym stylem myślenia trzeba rzetelnie rozprawić się przede wszystkim.
związek z ks.od wielu lat jestem związan
Dodane przez martyna w dniu - 2006-06-24 16:57:26
od wielu lat jestem związana z ks.katol.Twierdzi że nie może zrezygnować z powołania ani ze mnie.Co robić???bardzo się kochamy i pragniemy mieć dziecko.Pomocy :?
Dodane przez Beata w dniu - 2006-03-20 14:54:53
Mlody czlowieku. Jestes mlody i niedoswiadczony. Ciesz sie , ze dotad nie musiales dokonywac tak trudnych wyborow i modl sie abys nigdy nie byl do tego zmuszony.
Dodane przez Beata w dniu - 2006-03-20 14:53:59
Mlody czlowieku. Jestes mlody i niedoswiadczony. Ciesz sie , ze dotad nie musiales dokonywac tak trudnych wyborow i modl sie abys nigdy nie byl do tego zmuszony.
KAPŁAŃSTWO TO DAR BARDZO CENNY TAK JAK C
Dodane przez Młody człowiek w dniu - 2006-03-08 13:37:27
Mam pretensje do księży którzy nadal nieszanują albo niesłuchają SŁÓW JANA PAWŁA II!!!!!!!!!!!!!!!!! Ludzie żeby skończyć z obłudą OCZYWIŚCIE!!!!!!!!!! CZAS ŻYĆ PRAWDZIWĄ WIARĄ!!!!! OCZYWIŚCIE TRZEBA SKOŃCZYĆ Z KOBIETĄ I ŻYĆ Z CHRYSTUSEM!!!!!!!!!!!!!!!! TAK KSIĄDZ WYGRA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! NAPRAWDE!!!!!!!!! MIŁOŚĆ WYGRA WIERZE W TO ALE NIE KONIECZNIE DO KOBIETY!!!!!!!!!!!!!!!!!! BO KSIĄDZ JEST NAJPIERW KAPŁANEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!! ZNAM DWÓCH EKSIĘŻY KTORZY TERAZ SĄ ZNOWU KSIĘZMI I ONI MOGĄ BYĆ ŚWIADECTWEM DOSTALI NIEŻLE W DUPE ALE ZROZUMIELI I BISKUP ICH NASZCZĘŚCIE PRZYJĄŁ!!!!!!!
A ja z innej beczki
Dodane przez Wojtek w dniu - 2006-02-05 23:52:20
Jestem księdzem hipokrytą. Niedawno wypatrzyłem tą stronę i ucieszyłem się bardzo, bo do tej pory myślałem, że muszę samotnie zamartwiać się problemami. Jeszcze nie do końca wiem o co w tym chodzi, ale może ktoś mnie oświeci i powie czy do Stowarzyszenia Żonatych Księży można się gdzieś zapisać, czy też samo bycie z kobietą - żoną uprawnia do tego, aby czuć się jego członkiem. Mam jeszcze jedno pytanie. Otóż chciałbym skończyć z dwulicowością, ale boję się wielu rzeczy, a przede wszystkim tego, że po prostu nie poradzę sobie z utrzymaniem rodziny, ponieważ nie znajdę pracy. Czy członkowie Stowarzyszenia pomagają sobie nawzajem w tym względzie? Może ktoś mi podpowie czym były duszpasterz może się zająć, żeby nie przymierać głodem. Będę wdzięczny za odpowiedź. Na pewno też kiedyś myśleliście o podobnych przyziemnych, ale ważnych sprawach.
Dodane przez Beata w dniu - 2005-08-19 10:00:11
Pani Agnieszko, z całym szacunkiem dla Pani poglądów, ale Pani wypowiedź jest w tym miejscu NIE NA TEMAT. Pod tym konkretnym artykułem znajduje się forum poświęcone wspólnej inicjatywie ludzi wybranych, powołanych do głoszenia Słowa Bożego, którzy zastanawiają się, jak mogą to Słowo dalej głosić. Pani natomiast ni stąd ni zowąd stwierdza, że jak się podejmuje jakąś decyzję, to raz na całe życie. 
A tak na marginesie zachęcam Panią do pochylenia się nad istotą powołania. Czy ono "znika" u ludzi, którzy wykazali się niesamowitą odwagą i poprzez swoje zachowanie pokazali nam, że są szczerzy wobec Boga, nas i samych siebie? Ja chciałabym mieć okazję do posłuchania o Słowie Bożym z ust takich ludzi...
Dodane przez Agnieszka w dniu - 2005-07-31 11:23:55
Czytam z uwagą wszystkie artykuły na tej stronie i cały czs nie mogę zrozumieć jednej rzeczy. Być może nie rozumiem do końca, na czym polega życie kapłańskie czy zakonne. Być może z zewnątrz nie widać wielu trudności, ale ludzie decudujący się na taką formę życia, nie podejmują decyzji z dnia na dzień. W żadnej formie życia nie jest łatwo. W życiu świeckim też, a może nawet czasem jest trudniej. Podejmując jakąś decyzję należy być jej wiernym, bo to nie jest decyzja dziecka, tylko dorosłego, dojrzałego człowieka, który bierze odpowiedzialność za swoje życie. Jeśli celibat jest za trudny, to należy wziąć to pod uwagę, zanim powie się Bogu tak, na całe życie. Rozumiem, że człowiek może czasem sam nie zna siebie do końca. Jestem też pewna, że ludzie decydujący się na wystąpienie ze struktur kościelnych, przeżywają swój osobisty wielki dramat. Nie potępiam tych ludzi, ale też nie zgadzam się z ich pretensjami o brak swojego miejsca w Kościele. Mają swoje miejsce, tylko go nie akceptują i chcą narzucić swóje rozwiązanie.  
Mam nadzieję, że nie uraziłam tą wypowiedzią nikogo, ale takie jest moje zdanie, którym chciałam się podzielić. Obiecuję modlitwę zarówno za osoby, które wystąpiły, jak i za księży i siostry zakonne, które trwają pomimo trudności w raz obranej drodze. Z Bogiem!
Dodane 2005 07 29
Dodane przez Darek w dniu - 2005-07-29 11:50:08
Nie przechodza do Kościołów bo takich w Polsce nie ma, a te które są niestety w jakimś stopniu zależą od Kościoła rzym-kat.Znam wielu księży z tych Kościołów i to Oni stwierdzili, że nieoficjalnie kościół rzym-kat wywiera nacisk aby "byłych" nie przyjmować
Stworzyć więź
Dodane przez Kazimierz w dniu - 2005-02-25 14:48:57
Działać dwoma drogami.  
1.Więź księży tworzących nie jawne związki -kobieta, dzieci. -Wzajemne wsparcie psychiczne, światopoglądowe. 
2. Stowarzyszenie byłych księży. 
 
Pytanie dla czego nie przechodzą do kościołow chrześcjańskich w któryc nie ma celibatu ?
Dodane przez Paweł w dniu - 2004-09-07 12:11:25
Oczywiście Mirku trzeba modlić się i pracować. Jestem daleki od postawy redukującej aktywność do "wpatrywania się w niebo". 
Myślę jednak, że zagrożenie leży w braku proporcji na niekorzyść modlitwy w życiu - przynajmniej w moim życiu.
Ora et Labora
Dodane przez Mirek w dniu - 2004-08-27 15:46:30
Ja jestem zwolennikiem starej, sprawdzonej, benedyktyjskiej zasady: "Módl sie i Pracuj", "Ora et Labora". Nic bez Jezusa, ale równiez be gapienia sie tylko w niebo lub ogladania sie wstecz. Idziemy w kierunku wiecznosci, z wiara w sercu i z modlitwa na ustach, ale musimy zabrac z nami innych i dlatego nie powinnismy ogladac sie na to, jaka bedzie reakcja hierarchii KRK czy naszych rodzin lub dawnych parafian. "Zniwo wokól wielkie, ale robotników ciagle jest malo". Ci ksieza zonaci z Brazylii pragna nam powiedziec, ze slowa Jezusa sa skierowane do wszystkich wierzacych w Niego, niezaleznie od tego, czy sa katolikami rzymskimi, starokatolikami, czy apostolskimi katolikami ormianskimi, takimi czy owakimi protestantami, biazntyjskimi lub wschodnimi (kopci, jakobici, chaldejczycy, chrzescijanie Sw. Tomasza w Indiach) prawoslawnymi, itd. Europa jest coraz bardziej poganska, Polska staje sie coraz bardziej poganska, a my zastanawiamy sie, czy wolno nam glosic Slowo Boze, czy jeszcze jestesmy godni organizowac lud Bozy, nauczac go, sprawowac dla nich sakramenty, prowadzic do Chrystusa. Zostalismy powolani do gloszenia, pasterzowania i sprawowania sakramentów. Nagle, wylamujac sie z koscielnych, historycznych, tradycyjnych i innych odgórnych zalozen, funkcjonujacych w Polsce zasad, sami poczulismy sie niegodni i zastraszeni jak pies, który cos zbroil. Czy jednak musi byc tak? Czy nie mozemy sami sobie pomóc, a zarazem pomóc innym, którzy dopiero zaczynaja Droge Krzyzowa, która wielu z nas przeszlo lub przeszlo juz nia ladny kawalek? Ta strona, stowarzyszenie i inne podobne inicjatywy maja byc instrumentem pomocy, a nie placzu, lamentu i rezygnacji. Módlmy sie, poscmi, wczytujmy sie w Slowo Boze, ale nie pozostajmy bierni. Zegarki i kalendarze ukazuja nam mijajacy, jakze cenny czas dla nas i dla wszystkich, którzy wokól nas zyja i moze czekaja na kogos z nas z nasza wiara, modlitwa, ale równiez z nasza konkretna dzialalnoscia wsród nich i dla nich. Mirek
Czego Jezus od nas chce?
Dodane przez Józef Streżyński w dniu - 2004-08-27 00:14:16
Bardzo dobry pomysł Pawła.  
Nasze powołanie i Kapłaństwo nadal aktualne, Ewangelia jest uniwersalna i na wszystkie czasy, a świat zawsze otwarty.  
Komu jesteśmy potrzebni?  
Kto nas potrzebuje?
Dodane przez Paweł w dniu - 2004-08-25 22:26:34
Być może nie chodzi o zorganizowanie ruchu lobbystycznego mającego zaplecze intelektualne, ekonomiczne itp. co raczej, o odczytanie czego Pan Bóg sobie życzy o tych, którzy nie pełną posługi kapłańskiej w Kościele.  
Dlatego koniecznie musimy postawić pytanie: 
CZEGO JEZUS OD NAS CHCE? 
 
Fakt, że możemy się komunikować już jest znaczący.  
 
Proponuję, abyśmy zastosowali stare dobre metody Kościoła pomagające rozpoznać wolę Pana tj. 
post, modlitwę i jałmużnę np. w Adwencie. Na Boże Narodzenie podzielilibyśmy się przemyśleniami. 
 
 

Powered by AkoComment 2.0!

Ostatnia zmiana ( środa, 25 sierpień 2004 )
<< wstecz