Kim Jesteśmy
Spotkasz tutaj chrześcijan, przeważnie katolików, przede wszystkim duchownych. Większość z nas już nie chodzi w sutannie, czy habicie. Jesteśmy jednak nadal kapłanami, osobami oddanymi Bogu i otwartymi na dialog w Kościele.
Niesienie światu Chrystusowej Ewangelii jest niezmiennie naszym powołaniem.
IV tydzień Adwentu.poniedziałek, 22 grudnia 2014
Strona główna arrow Pisma i artykuły arrow Artykuły arrow Nasza Posługa IV - Bierzmowanie
Nasza Posługa IV - Bierzmowanie Drukuj E-mail
Nadesłał/a Józef Streżyński   
sobota, 18 lipiec 2009

 

PAN  JEST  NASZĄ MOCĄ 

 

         Spośród wszystkich Sakramentów Chrystusowego Kościoła,

Sakr. Bierzmowania najbardziej otulony jest mgłą niezrozumienia.

Z definicji ma to być sakrament dojrzałości chrześcijańskiej,

a tymczasem z reguły przyjmowany jest w niedojrzały, lub czasami wręcz lekceważący sposób. Sprzyja temu zbyt młody wiek przystępujących do Bierzmowania, jak również „hurtowy” tryb jego szafowania. Usprawiedliwia się to niemożnością corocznego goszczenia biskupa w parafii.

Tylko dlaczego to chociażby po gruntownym przygotowaniu i w odpowiednim czasie całą grupą nie można pojechać do Biskupa, z prośbą o udzielenie tegoż Sakramentu? Niektórzy „spóźnieni”, na krótko przed ślubem tak robią; tyle tylko, że po pobieżnym i nikłym przygotowaniu. Jedyna nadzieja wtedy w Bogu Miłosiernym, że mimo wszystko trafi z darami swego Ducha do danego człowieka.

 

Każdy Sakrament ma w sobie  dwie istotne płaszczyzny działania;  Bożą i ludzką. Najprościej ujmując, Sakrament jest płaszczyzną współdziałania Boga z człowiekiem w kierunku dobra i ludzkiego szczęścia.

Z jednej strony, Pan Bóg wspiera tu ludzi pragnących wewnętrznego rozwoju oraz lepszego świata, a z drugiej strony człowiek otwiera się na zbawcze działanie Boga i z Nim współpracuje. 

 

Sakrament jest więc w swej istocie spotkaniem Boga z człowiekiem, szczególnie w najważniejszych momentach ludzkiego bytowania.

Spotkania te  przebiegają w różnej formie i w wielorakich sytuacjach. Przyzwyczailiśmy się do kościelnej liturgii, jako do terenu owych spotkań, ale wcale to nie znaczy, że Pan Bóg uwięziony jest w granicach rytów i rytuałów. Ludzie spotykali Boga i w gorejącym krzaku i w słupie dymu. Spotykali też w ludzkich postaciach Sług Bożych. Rozpoznawali Go również w gromie z jasnego nieba i w lekkim wietrzyku.

Po takim spotkaniu każdy człowiek pozostawał już inną osobą; duchowo dojrzalszą i bardziej wewnętrznie okrzepłą.

 

W liturgii Sakramentu Bierzmowania brałem udział w 14-tym roku życia, czyli na zakończenie szkoły podstawowej. Poza dziewczyną stojącą przede mną w szeregu nie pamiętam nawet twarzy Biskupa; że o tym, co mówił, to nawet nie wspomnę. Mam zaś głębokie przeświadczenie, iż moje spotkanie z Duchem Świętym nastąpiło faktycznie w terminie

o wiele późniejszym. Wygląda więc na to, że liturgia sprawowana przez Biskupa jest sakramentalnym znakiem Bożej obecności w całym naszym samodzielnym życiu.

Sakrament Bierzmowania dzieje się więc, gdy w życia momentach ważkich i decydujących ma miejsce współdziałanie człowieka z Bogiem. W takich chwilach człowiek szuka wsparcia Bożej Mądrości, aby mężnie zastosować Ją w praktyce, odważnie stawiając czoła wszelkich lękom i przeciwnościom.

 

Przykłady: 

Decyzja o wstąpieniu do seminarium duchownego lub do  zakonnego zgromadzenia z całą pewnością wymagała wsparcia Świętego Ducha Entuzjazmu, Odwagi i Asertywnośc. Z pewnością niejednokrotnie musieliśmy bronić swej postawy życiowej i mądrze uzasadniać słuszność takiej decyzji wobec wielu z naszego środowiska.

Później, codzienne zmagania z trudnościami samotnego życia i pobożne trwanie we wspólnocie duchowieństwa nie mogło obywać się bez Ducha Pobożności i Bojaźni Bożej, który nadaje sens owemu trwaniu.

Niejednokrotnie dane nam było również opierać się pokusom chodzenia na kompromis w różnych sytuacjach. Każde nasze zwycięstwo na tym polu jest widomym znakiem działania w nas Ducha Męstwa i Wytrwałości.

W końcu bez Ducha Miłości, Uczciwości i Prawdy nie bylibyśmy w stanie dokonać tak zasadniczej reformy swego życia w sytuacji, gdy związaliśmy się z konkretnym człowiekiem.

 

„Duch Pański tchnie, kędy chce”, a zstępuje zawsze na każdego człowieka dobrej woli i czystego serca. Biblijnym przykładem jest chociażby setnik rzymskiej kohorty Korneliusz wraz z krewnymi i najbliższymi przyjaciółmi, którzy nie byli nawet ochrzczeni, gdy Duch Święty zstąpił jednak na wszystkich i mówili różnymi językami wielbiąc Boga. Te oraz tym podobne dary Ducha zdarzają się również dzisiaj. Bez Bożej pomocy nie było by jakiegokolwiek porozumienia między ludźmi. Każdy mówiłby swoim językiem nie będąc rozumianym i samemu nie rozumiejąc sąsiada.

W innych sytuacjach bywa, że Duch Święty nie działa bezpośrednio, lecz poprzez pomocników. Takimi pośrednikami są wszyscy wcześniej już napełnieni Bożą Mocą i to niezależnie od tego, czy mogą poszczycić się biskupią godnością, czy też tylko mianem Dziecka Bożego.

W praktyce, metodą działania Ducha Świętego jest po prostu dobry przykład dawany przez kogoś całemu otoczeniu. Szum jakby wiatru i płomyki ognia nad głowami oczekujących nie są już dzisiaj znakami Jego obecności. Teraz najczęściej jest tym znakiem autentyczne świadectwo życia człowieka szlachetnego.

Dobrze pamiętam, jak Duchem Odwagi i Męstwa napełniony zostałem dopiero w czasie służby wojskowej, a stało się to poprzez pośrednictwo kolegi z plutonu. Olek jako pierwszy sprzeciwił się wojskowemu chamstwu i okrucieństwu nie oglądając się na kogokolwiek. Wielu poszło jego śladem i od tej pory nie pozwalaliśmy „sobie w kaszę dmuchać”. Od tego już czasu szatański duch strachu i bezsilności nie miał do nas przystępu. Moc Ducha Świętego zaś towarzyszy mi w tym względzie do dzisiaj.

Ducha Prawdy natomiast, przejąłem od kilku wykładowców z Seminarium Duchownego. Stało się to w okresie, gdy jeszcze nie wiedziałem czego trzymać się w samodzielnym życiu, mimo że byłem już na trzecim roku tej uczelni. Dzięki wspomnianym Księżom Profesorom rozpoczęło się moje permanentne życiowe poszukiwanie Boga w Duchu Uczciwości i Prawdy.

Pogodę Ducha i Optymizm przekazała mi moja imienniczka, starsza kobieta pracująca jako gospodyni na plebani w Zdunach. Mimo wieku i trudnego życia za sobą Pani Józefa była wiecznie uśmiechnięta i wszystkim życzliwa. Po raz drugi spotkałem podobną osobę, tym razem na służewieckiej parafii w Warszawie. Niekłamana dobroć i radość życia  Pani Jadwigi zarażała wszystkich wokół.

Od innych przejmowałem z kolei Ducha Ofiarności i Poświęcenia. Myślę tu o wielu ludziach budujących z wielkim oddaniem i własnymi rękoma upragnioną świątynię na terenie osiedla. Była to liczna rzesza Pań i Panów poświęcających czas odpoczynku po pracy zawodowej. Niemal codziennie przychodzili na teren budowy, by aż do zmroku rozładowywać cegły i cement.

 

Oto kilka zaledwie przykładów, które ewidentnie świadczą o nieustannym działaniu Ducha Świętego w życiu człowieka. Jestem pewny, że każdy i każda z nas mogliby odtworzyć podobną litanię dziękczynną w stosunku do Boga i ludzi. Zapewne coraz częściej w miarę upływu lat wspominamy sobie tych wszystkich ludzi, (od rodziców i dziadków poczynając, a na przypadkowo spotkanych kończąc), którym winni jesteśmy dozgonną wdzięczność, za całe dobro, które naszej duszy przekazali.

Mam jednocześnie cichą nadzieję, że chociażby dla niektórych sam dotychczas byłem i daj Boże będę jeszcze przekazicielem Świętego Ducha Bożej Miłości, Nadziei i Wiary.       

 

Na koniec obecnych rozważań jeszcze jedna refleksja. Chodzi o rolę zewnętrznych i materialnych znaków stosowanych w liturgii sakramentalnej. Teologia ustala, a prawo kanoniczne zatwierdza formę i materię liturgicznego sprawowania siedmiu Sakramentów w Kościele Rzym-kat. Są nimi liturgiczna formuła słowna w połączeniu ze znakiem wody, oleju, wina, chleba bądź gestem nałożenia rąk. W normalnych warunkach przepisy prawa kanonicznego muszą być zachowane pod rygorem ważności danego obrzędu. Nie chodzi przecież jakiś o szamanizm i magiczne zaklęcia, lecz o rozpoznawalność i identyfikację. Zewnętrzna forma liturgiczna uwiarygodnia nam treść wewnętrzną danego obrzędu. Temu samemu służy miejsce sprawowania liturgii, jak również osoba i strój szafarza. Obecność odzianego w szaty pontyfikalne Biskupa pomaga ludziom upewnić się co do Chrystusowego pochodzenia rzeczywistości, z którą się stykają. 

Jakże często zdarza się nam jednak mieć do czynienia z sytuacjami nietypowymi lub wyjątkowymi. Kilka z nich opisałem wyżej.

W takich wypadkach potrzebne są specyficzne, dostosowane do tych sytuacji nasze zachowania. Staje się wtedy dopuszczalne lub nawet konieczne poniechanie ustalonych form, na rzecz innych; jednak zawsze przy zachowaniu samej istoty.

Tak więc, gdy bierzmującym w danym momencie nie jest biskup w mitrze i z pastorałem, tylko nasza skromna osoba, przez którą Bóg przekazuje swe dary, to dobrze by było, abyśmy nie kryli się ze swym Kapłaństwem. Mam wrażenie, że ludzie wiedząc kim jesteśmy, mimo naszego zerwania z celibatem, baczniej nas obserwują i uważniej słuchają.    

 

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Proszę zaloguj się i dodaj komentarz.

Komentarze
definicja sakramentu bierzmowania
Dodane przez hersis? w dniu - 2009-12-23 15:49:24
nie potrafię znaleźć definicji sakramentu bierzmowania, w której napisane jest, że ten sakrament jest sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej.
Dodane przez w dniu - 2009-12-21 10:57:19
hej jak zrobic bierzmowanie majac 25 lat w szybkim czasie
do Administratora
Dodane przez w dniu - 2009-12-16 12:13:57
Moglibyście tutaj coś nowego zamieścić!
speed
Dodane przez jacek w dniu - 2009-11-16 23:35:54
chcę porady ks 
Dodane przez zraniona klasztorem w dniu - 2009-10-10 10:04:14
moji drodzy podziwiam was za odwage Bog jes wszendze. ja juz 10 lat przyjmuje z rong sw.jana od kszyrza hostje i czuje ze to jest ten sam Jezus co dawniej. moje zycie wewnenczne zyskalo na tym nie stracilo, czuje sie wolna od schematuw i nie mam lenkuw. bardzej otwarta na dialog z ludzmi rorznych religi, co w klasztorach jest krytykowane, nawet sam papierz wchodzi do meczetu w butach a puzniej przeprasza ze nikt mu nie powiedzal ,ja mysle ze kto jest czlowiekiem ten ma swojego Boga i nature .cala filozofia religi jest taka, kochaj ludzi ile mozesz zobaczyc wnich Jezusa, wiencej nie i nie warzne jest czy jest ochszczony, czy nie, czy jest to ksiendz czy nie. Bug jest Miloscio, i nie potempia ratuje z chematuw. i to jest nie warzne jak kosciul muwi. ty jestes swiotynio Boga i jaki jest twuj Bog
Dodane przez Marta w dniu - 2009-08-15 19:20:06
Witaj, Świadku. Nie znam żadnego prawdziwego Boga o imieniu Jehowa (tak gwoli ścisłości "jehowa" pisze się przez samo "h", a nie "ch"). Znam tylko jednego prawdziwego Boga: Ojca, Syna i Ducha - i w Nim jest zbawienie. Czyli jestem na dobrej drodze i nie ma co się martwić o moje życie wieczne. Aczkolwiek dzięki za troskę, bracie.  
Marta 
do siostry Marty
Dodane przez Swiadek J w dniu - 2009-08-15 01:46:41
A skad wiesz kim ja jestem? Nie odrzucaj tego czego nie znasz. Mozesz odrzucic Zycie Wieczne. Jesli nie bylbym Swiadkiem Jechowy (albo jak wolisz Jahwe lub Adonai lub po prostu Boga) nie pisalbym siostrze o tym. Ja nawracam na droge ktora prowadzi do zbawienia. Jest tylko taka jedna droga. Droga ktora my idziemy.
droga?
Dodane przez Marta w dniu - 2009-08-13 14:06:45
Świadku, czy nie za dużo bierzesz na siebie? "Nawrócę każdego obojętnie jaką drogą idziesz..."? Tak naprawdę nawraca tylko Pan Bóg ("Nawróć nas, Panie, a do Ciebie wrócimy", Lm 5, 21). I na jaką drogę masz zamiar nawracać? 
Marta
Ja tez szukam chetnych do kontaktu
Dodane przez Swiadek J. w dniu - 2009-08-12 22:05:38
Chetnie nawroce kazdego, obojetnie jaka drogi idziesz. Nawroce na dorge prawdziwa. 
Kontakt tutaj. 
Pawel
Dodane przez judyta-wdowa w dniu - 2009-08-12 13:42:50
po smierci meza w 1992r zamierzajac zostac katechetka-majac duzo czasu i chetnych swadkow do dyskusji znacznie zwiekszylam ilosc czasu szukajac i cale noce prawdy bozej .po roku zostalam w cudowny sposob dotknieta duchem swietym w postaci prowadzacej mnie do poznego snu alei pelnej drzew z jezykami ognikow.od tego dnia przy czytaniu biblii w cudowny sposob po obietnicy przerwy w chodzeniu do kosciola katolickiego/ja tak bardzo wierna/ zaczely mi sie w cudowny sposob prawie na kazdy werset oczy mojej duszy. minelo 15 lat,w2003r 7 miesiecy choroby nowotworowej z przebytymi w tym czasie 7 operacjami.mimo wszystko czesto nieprzytomna cielesnie ale duchowo jakby pouczana roznymi obrazami ktorych nie bylam w stanie calkiem zapamietac.jeszcze 2 lata wczesniej zmarl moj 33 letni syn ,miesiac po wypadku, wszystko to przezylam ze spokojem ze jestem przez Boga doswiadczana,sprawdzanai wytapiana,,co dawalo mi zawsze duza nadzieje ze mimo rezygnacji po blizszym poznaniu /ich prawdy/ i rezygnacji /co jest przykre i zastanawiajace/z przynaleznosci /a raczej nieprzynaleznosci do zadnego kosciola czy zadnej innej organizacji niby chrzescijanskiej.Bowiem.zawsze po poznaniu roznych szczegolow swiadczacych o falszywych zachowaniach nie umie nie powiedziec co o tym mysle lub jak rozumie Slowo Boze-i zazwyczaj przyjaznie sie konczyly.Tak wiec aktualnie jestem sama z 21letnim raczej obojetnym synem ale bardzo dbajacym o zchorowana matke, a to wydaje mi sie bardziej podoba sie Bogu,niz zostawienie chorej matki z uwagi na rozne uwagi czy zakazy kosciolow czy roznych organizacji "chrzescijanskich". Przepraszam, jestem pierwszy raz przy internecie sama z malymi wskazowkami syna na kartce.bardzo pragne kontaktu z szukajacymi PRAWDY i moc ja ujawniac. Pozdrawiam w Chrystusie.508117366 czekam na kontakt,Celina.
do Pedra
Dodane przez pytacz w dniu - 2009-08-11 14:05:03
A JA CHCE SIE ZAPYTAC PEDRA CZY BÓG TEŻ JEST JEGO MOCĄ? MAM WRAŻENIE ŻE SZATAN I NIENAWISC DO KK.
Dodane przez Marta w dniu - 2009-08-09 09:28:17
Witaj Marcinie, generalnie się z Tobą zgadzam. Ważne jest w życiu (tak myślę), by każdy człowiek (nie tylko kapłan) by zintegrowany w sobie, był jednością. Czyli by żył tym, co głosi i myśli. By nie było w człowieku rozłamu: na ambonie jedno, w życiu codziennym drugie. Jeśli spotkasz kogoś takiego - szczęściarz z Ciebie! 
PS. wygląda na to, że koniec dyskusji? Szkoda, bo fajnie się gawędziło :grin  
Marta
do bezimiennej lub bezimiennego
Dodane przez Marcin w dniu - 2009-08-07 18:31:07
Co zrobie jesli spotkam prawdziwego swiadka i jednoczesnie takiego ktory "zna zycie"? 
Pogadam z nim. 
I jesli bedzie mi mial cos do powiedzenia o seksie, zyciu rodzinnym (oprocz ogladania Kiepskich, Rodziny Zastepczej, M jak Milosc) a ja bede mial potrzebe o tym rozmawiac to pogadam... 
A jesli on bedzie mial potrzebe zapytac cos o seksie to mu doradze. O rodzinie tez. O relacjach z zona, z mezem, z dziecmi tez.  
Jesli bede mial ochote o tym rozmawiac. 
Dzis nie mam...i nie chce aby ktos, kto nie spelnia kryteriow przeze mnie szanowanych i akceptowanych, narzucal mi jakis obce naturze i kulturze a takze hisotrycznie marginalane poglady i kazal przed nimi klekac jak przed bozkiem.  
Nie wiem czy mnie rozumiesz...jesli nie to, nie ma sensu sie klocic. A jesli mnie rozumiesz to, tez nie ma o czym pisac. :-)
Dodane przez w dniu - 2009-08-06 16:48:21
Drogi Marcinie, w tym co piszesz jest trochę prawdy (nawet dużo, jeśli chodzi o początek wypowiedzi). "O Bogu tak o zyciu nie. O zyciu niech mi mowia ci co maja o nim pojecie. O Bogu ci co sa jego świadkami, ktorzy Go poznali. Czy ksieza mieszcza sie w ktorejs z tych kategorii?". Może kogoś zgorszą podobne pytanie, lecz mnie wcale nie gorszy. Widać w tym sporo racji: są księża, którzy nie mają o życiu pojęcia. A bo skąd je mieć? Na ciepłej plebanii, w ciepłych papućkach... Wszystkiego się ma: nie troszczą się co zjeść, czym rodzinę nakarmić, co założyć. Żyją jak książęta. To prawda - są tacy. Lecz NIE WSZYSCY. Naprawdę są ci, którzy mają "o życiu pojęcie", którzy nie chowają się za mury plebanii, którzy naprawdę starają się żyć jak Chrystus. O tych trzeba pamiętać i nie wpadać w totalną negację i uogólnianie. 
Owszem, są księżą, którzy nie są świadkami Chrystusa (tu masz absolutną rację - Boga trzeba najpierw samemu poznać, by później o Nim mówić i Go ludziom dawać). Są księżą, którzy utracili swoją tożsamość, którzy traktują kapłaństwo jak zawód... Ale NIE WSZYSCY. Zapewniam Cię, że wielu znam prawdziwych kapłanów, którzy naprawdę poznali Chrystusa i w sposób autentyczny o Nim świadczą. Więc nie jest tak źle! Wcale nie jest tak źle. 
Może warto kiedyś jakiegoś kapłana posłuchać? A co jeśli trafisz właśnie na takiego, który "zna życie" i jest prawdziwym świadkiem Chrystusa? 
Marta
Dodane przez Marcin w dniu - 2009-08-01 05:23:26
O Bogu tak o zyciu nie. 
O zyciu niech mi mowia ci co maja o nim pojecie. O Bogu ci co sa jego swiadkami, ktorzy Go poznali.  
Czy ksieza mieszcza sie w ktorejs z tych kategorii?  
Nie potrzebuje urzednika obcego panstwa, zeby mi mowil o Stworcy wszystkiego. Tyle oni wiedza co i ja...NIC lub prawie NIC. KPK...ha ha ha...a co tam jest o Bogu? Moze i Bog ma postepowac wedlug Katechizmu, bo tak go widza urzednicy watykanscy, haa? 
(przy okazji...juz zaczyna sie mowic, o tym, ze Boga nie obowiazuje ograniczenia w Milosci do prawiczkow tylko ale ze wolnu Mu kochac rowniez tych na kocia lape :-) ) 
(kot by sie usmial)
do marty
Dodane przez cynik w dniu - 2009-08-01 05:17:01
Niby masz racje...modl sie zatem zeby Swiat sie zmienil :-). Ludzie zeby zaczeli myslec o Bogu, zeby chcieli Go poznawac i przede wszystkim, zeby KSIEZA CHCIELI byc swiadkami a nie policjantami w dlugich mundurach :-). Poza tym...cala struktura kosciola jest anty. Ksiadz ma zwiazane rece. Poza tym ksiadz, ktory teoretycznie nie wie jak to sie robi uczy uzywac i to tak, zeby wszyscy byli happy :-). O tempora o mores. O czym my mowimy. Celbatariusz ma uczyc malzonkow jak i co robic pod / nad / na koldrze. To sie w pale nie miesci. Na trzezwo tego sie nie pojmie. A przynajmniej ja sobie tego nie zycze i nie pozowle sobie na to, zeby jakis ignorant mowil mi co w kwestiach seksu jest dobre a co zle, co moralne a co nie...albo jak ja mam sobie rodzine i cale zycie zaplanowac. Wara! Moja zona, moja koldra, moje zycie i moje pieniadze na wychowanie ... i prosze o wiecej pokory panowie w czarnym stroju!
o nauczaniu i krytyce
Dodane przez Marta w dniu - 2009-07-31 18:13:20
Drogi Cyniku, w pierwszej sprawie masz rację, zgłaszając wątpliwości co do chodzenia na katechezy. Wiem jak wyglądają nauki przedmałżeńskie (nie wszędzie, ale jednak...). Mówi się o kalendarzyku, planowaniu, wychowaniu... Ale (o zgrozo!) nie wyjaśnia się co to jest małżeństwo! (przecież to nie tylko planowanie rodziny!). Zapomina się o sprawach podstawowych: na kursach dla przyszłych małżonków pragnących sakramentu, nie mówi się ani o Bogu, ani o miłości, ani o samym sakramencie i jego skutkach. Załosne (podkreślam - nie wszędzie). Dlatego myślę, że o chodzeniu czy nie chodzeniu na katechezy będzie decydował charakter owej katechezy: co i kto będzie mówił. I zapewniam - teologia Kościoła jest na tyle ciekawa, by jej nauczać w sposób naprawdę fascynujący. Czyli, pierwsza sprawa - jak nauczać.  
Druga - nie chodzi o to, by WSZYSCY na to przyszli. Niech przyjdzie 10 osób, ale to zawsze 10 osób więcej od zera, prawda?  
Co zaś do ostatniego pytania (po co świadomi katolicy?), to faktycznie to było cyniczne :) Widzisz, Cyniku, uważam, że trzeba odróżnić krytykę od krytykanctwa. Skąd to przekonanie, że nie wolno krytykować? Można, jeśli jest to krytyka z miłości i ku zbudowaniu (w odróżnieniu od tej drugiej, która pragnie zniszczyć i najczęściej nie jest sprawiedliwa). Coż zatem? NAUCZAĆ! Ale nauczać, by prowadzić i budować. A zdrowa krytyka (w tym pierwszym znaczeniu) nawet się przyda: jeśli choroby nie zauważyć (albo nie chcieć zauważyć) i nie leczyć, to niestety... można umrzeć.  
Pozdrawiam! 
Marta P.
o katechezie doroslych
Dodane przez cynik w dniu - 2009-07-31 15:19:41
Marzenie scietej glowy. Po pierwsze kto na to bedzie chodzil (skoro nauki przed malzenskie - rodzaj katechezy, wszelkie spotkania) sa prawie szantazem. A po drugie: po co swiadomi katolicy...zeby wiedzieli wiecej i bardziej krytykowali. Nie lepiej tak ajak jest. BMW :-)
Dodane przez w dniu - 2009-07-30 13:42:32
Źrodło KPK to obowiązujące normy Kościoła. Jeśli KPK wywołuje taką niechęć, to o udzieleniu przez bpa zgody na to, by bierzmowania udzielił jakiś kapłan z jego diecezji (bo o to właśnie chodziło), to w KKK też o tym pisze.  
Dlaczego chrześcijanie nie "mają pojęcia" o sakramencie? Hmmm. Różne osoby - rózne odpowiedzi. Ale jestem przekonana, że w polskim Kościele konieczna jest katecheza dorosłych.
a co to jest KPK?
Dodane przez wiki w dniu - 2009-07-28 17:45:33
Co to za zrodlo KPK? Jesli KPK jest taki prosty to czemu 99% ludzi po 2000 lat nie ma pojecia co to jest sakrament bierzmowania, a 1 milion chrzescijan rozumie go zupelnie inaczej. Pozdrawiam MP ale mam troche wyposrodkowany punkt widzenia na kwestie prawa (zakazow, nakazow i prowadzenia za reke).
Drodzy ex księża
Dodane przez Emilia w dniu - 2009-07-27 15:40:37
Cieszę sie że Pan jest waszą mocą. Mam głęboką nadzieję iż tak właśnie jest.Decyzja o odejściu od Ołtarza to decyzja-heroizm tak mi sie przynajmniej wydaje.Decyzja taka to rewolucja w życiu kapłana zupełne przekierowanie i przeistoczenie siebie.Wyobrażam sobie jak bardzo człowiek siłuje sie ze sobą i jakie rozterki przechodzi przed dokonaniem takiego wyboru.Wyobrażam sobie jak straszną walkę musi podjąć sam ze sobą kapłan decydujący się na wystąpienie z kapłaństwa.Co prawda dla mnie jest to absolutnie niewyobrażalne, bo nie odważyłabym sie NIGDY na tak wielką odwagę, tak odwagę, aby po prostu zostawić tak wielkie dzieło, misję swego życia i po prostu iść w drugą stronę.Być może za mocno kocham Boga ale nie byłabym w stanie podjąć takiej decyzji.Mogę ją porównać do opuszczenia własnego męża dzieci i założenia rodziny z drugim mężczyzną. Zostawić dotychczasowe życie i pójście za innym głosem w inną stronę. Dlatego życzę Wam abyście wciąż mimo tego odejścia żyli w zgodzie z Panem abyście czerpali z Niego siły i nigdy nie zapomnieli o Nim!Życzę wszystkim kapłanom exom aby starali sie ułożyć swoje życie i żyć w zgodzie z Kościołem, otrzymać dyspensę, przystępować do stołu Pańskiego i nadal całym swoim życiem głosić Chrystusa.Ta misja nigdy sie dla was nie skończy!
Dodane przez w dniu - 2009-07-23 17:27:19
Zgadzam się z pierwszym zdaniem: "sakramentu bierzmowania moze udzielic biskup, a jak nie ma biskupa to moze go udzielic kazdy kaplan". Z tym "każdy" jednak są komplikacje: każdy UPOWAŻNIONY PRZEZ BISKUPA. Albowiem biskup diecezji (i tylko on) jest głównym szafarzem sakramentów i tylko za jego zgodą bierzmować może zwykły kapłan. O tym proszę poczytać KPK.  
Co do ex opere operato, to zbyt dosłowna interpretacja prowadzi do magicznego rozumienia sakramentu. Sakrament nie jest magią! Niezawodność sakramentu płynie z mocy Chrystusa, a nie samego znaku. 
W zrozumieniu obu terminów (ex opere operato i ex opere operantis) trzeba odróżnić ważność sakramentu od jego owocności. Ex opere operato sakrament może być udziielony ważnie, lecz ex opere operantis może nie mieć zbawczego działania w człowieku. Aby sakrament działał zbawczo trzeba mieć odpowiednią dyspozycję (chodzi o przyjmującego). 
Co do zagadnienia wiary... Jeśli nie ma wiary - to po co sakrament? Czy nie lepiej do wróżki?  
Pozdrawiam! 
MP 
PS. a cóż to za źródło - wiki? Zachęcam do lektury np. Katechizmu. Tam rzeczywiście wszystko PROŚCIUTKO napisane :)
tak lopatologicznie
Dodane przez prosciutko w dniu - 2009-07-22 21:26:37
sakramentu bierzmowania moze udzielic biskup, a jak nie ma biskupa to moze go udzielic kazdy kaplan.  
No i zeby bylo jasne: kazdy :-) 
Zonaty tez! 
Czemu bo sakramenty dzialaja nie ex opere operantis ale ex opere operato :-) 
 
Ex opere operantis dziala wydawanie pieniedzy, pomoc staruszce przy przechodzeniu przez jezdnie 
 
Ex opere operato - "wiki: sakrament jest skuteczny poprzez sam fakt jego udzielenia, niezależnie od udzielającego sakrament oraz go przyjmującego. Rozpatrując przymującego sakrament teolodzy katoliccy mówią o usposobieniu przyjmującego, podkreślając, że owo usposobienie ma znaczenie w zakresie owocności sakramentu dla życia wiary." 
 
Czyli sakramentu moze udzielic NIEWIERZACY! nawet NIEWIERZACEMU.... 
 
Pozdrawiam  
prosciutko 
Dodane przez Marta w dniu - 2009-07-22 14:57:03
Panie Józefie, absolutnie się z Panem zgadzam jeśli chodzi o działanie Ducha Św. Owszem, działanie łaski sakramentalnej (w tym momencie bierzmowania) jest rozciągnięte w czasie, lecz moim zdaniem nie wolno utożsamiać łaski sakramentalnej ze znakiem sakramentu. Nie wolno również (jak sądzę) używać takich stwierdzeń: "gdy bierzmującym w danym momencie nie jest biskup w mitrze i z pastorałem, tylko nasza skromna osoba...". Na zasadzie analogii (ale dalekiej analogii) - owszem, ponieważ Duch Święty, jak Pan wspomniał, działa również przez ludzi. Jednak uważam, że ze względu na czytelnika, który niekoniecznie musi wiedzieć o congarowej interpretacji sakramentu oraz o różnorakiem pozasakramentalnym działaniu Ducha Bożego lepiej się powstrzymać od niejednoznacznych teologicznych stwierdzeń. 
Pozdrawiam 
MP
Ad vocem
Dodane przez Józef Streżyński w dniu - 2009-07-21 19:12:25
Pani Marto, ma Pani rację, że używam terminu "Sakrament" w szerszym, "congarowskim" znaczeniu. Gratuluję rozeznania teologicznego! Skoro jednak już mowa o tym, to œpieszę podkreœlić, że celem mego tekstu nie jest danie wykładu z sakramentologii, lecz przypomnienie jedynie oczywistej prawdy o Bożej obecnoœci na tym œwiecie. Najnowszy Katechizm Koœcioła Katolickiego mówi: "Bierzmowanie przynosi wzrost i pogłębienie łaski chrzcielnej, czyli - zakorzenia nas głębiej w Bożym synostwie, -œciœlej jednoczy nas z Chrystusem, -pomnaża w nas dary Ducha Œw. -udoskonala naszš więŸ z Koœciołem, -udziela nam, jako prawdziwym œwiadkom Chrystusa, specjalnej mocy Ducha Œwiętego do szerzenia i obrony wiary słowem i czynem, do mężnego wyznawania imienia Chrystusa oraz do tego, by nigdy nie wstydzić się Krzyża". Jak widzisz, Marto, spektrum działania szerokie i wymagajšce dojrzałoœci psychiczno-duchowej. Wyznawanie imienia Pańskiego niekoniecznie musi łšczyć się z heroizmem męczeństwa. W naszej codziennoœci realizuje się to w drobnych i słusznych, aczkolwiek czasami bardzo trudnych decyzjach. Stšd udzielanie się Boga w tym Sakramencie siłš rzeczy musi być rozcišgnięte w czasie. A że niezbędna jest wogóle wiara w Chrystusa, to sama przecież zauważasz.
?
Dodane przez Marta w dniu - 2009-07-18 12:30:16
Panie Józefie, wspaniała refleksja! Ma Pan rację jeśli chodzi o nieustanne działanie Bożego Ducha w wierzących.  
Lecz lekki niepokój we mnie budzi Pańska definicja sakramentu bierzmowania. Otóż, pisze Pan: "Sakrament Bierzmowania dzieje się więc, gdy w życia momentach ważkich i decydujących ma miejsce współdziałanie człowieka z Bogiem" i jeszcze: "Tak więc, gdy bierzmującym w danym momencie nie jest biskup w mitrze i z pastorałem, tylko nasza skromna osoba [...]". Wydaje mi się, że nie jest do końca uzasadnionym stosowanie tego samego pojęcia "sakrament bierzmowania" i do właściwego sakramentalnego znaku (właściwego bierzmowania) i do poza sakramentalnego działania Bożego Ducha w wierzących. Jedno jest sakramentem, natomiast drugie jeśli i nazywać używając pojęcia "sakrament", to tylko w postaci "niejako sakrament", albowiem i dobry przykład, i budujące słowo, i jakiekolwiek inne dobro, o którym Pan wspomina nie jest sakramentem we właściwym tego słowa znaczeniu (chodzi o konkretne 7 sakramentów Kościoła). Owszem, w teologii używa się pojęcia "sakrament" na oznaczenie innych od 7 sakramentów rzeczywistości (wspomnieć choćby Congarowy "sakrament bliźniego", lecz zawsze w kontekście i w sensie "niejako sakramentu". 
Jeśli zaś chodzi o sytuację z sakramentem bierzmowania w Kościele w Polsce, to wydaje mi się, że problem polega na elementarnym braku wiary. Zdaje się, że w dzisiejszej sytuacji młodzież potrzebuje nie dobrej katechezy, lecz nade wszystko kerygmatu. Nieraz wbija się im w głowy "twarde dogmaty" (bardzo ważne - bez wątpienia), wtedy gdy młodzież nie wie, kim jest Chrystus i co dla nas uczynił! Brak wiary. A tam gdzie brak wiary, to nie ma co się dziwić, że po przyjęciu sakramentu bierzmowania młodzi pojawiają się nieraz w Kościele tylko na... własnym ślubie?

Powered by AkoComment 2.0!

Ostatnia zmiana ( czwartek, 30 lipiec 2009 )
<< wstecz   dalej >>