Kim Jesteśmy
Spotkasz tutaj chrześcijan, przeważnie katolików, przede wszystkim duchownych. Większość z nas już nie chodzi w sutannie, czy habicie. Jesteśmy jednak nadal kapłanami, osobami oddanymi Bogu i otwartymi na dialog w Kościele.
Niesienie światu Chrystusowej Ewangelii jest niezmiennie naszym powołaniem.
XXIV tydzień okresu zwykłego. Świętych męczenników Korneliusza, papieża, i Cypriana, biskupawtorek, 16 września 2014
Strona główna
Nasza posługa III - Chrzest Drukuj E-mail
Nadesłał/a Józef Streżyński   
niedziela, 14 czerwiec 2009

 Róbmy  swoje, a Pan niech będzie z nami. 

 

Jedna z krótkich wiadomości w dziale „Wiara – kroniki” Tygodnika Powszechnego (13/29 marca 2009), w kontekście dyskusji nad sposobami walki z epidemią AIDS, podaje jak cytuję:

 Prezydent Burkina Faso, P. Blaise Compaor’e w rozmowie na łamach Famille chr’etienne powiedział, że <niektórzy krytykują postawę Kościoła, myśląc, że w ten sposób bronią Afrykanów. Jednak większość z nich nigdy nie postawiła u nas nogi>.

W podobnym duchu wypowiedział się Biskup Hugh Slattery z Tzaneen w RPA:

 „ W RPA i w sąsiednich Botswanie oraz Suazi wskaźnik zakażeń jest najwyższy na świecie, podobnie jak wskaźnik dystrybucji prezerwatyw. Więcej prezerwatyw znaczy więcej zachorowań na AIDS i więcej śmierci”.

Zdaniem Slattery’ego optymalny model walki z AIDS powstał w Ugandzie, gdzie od początku lat 90-tych do 2002 roku wskaźnik zakażeń zmalał do 6%. Program rządowy polegał na zachęcaniu do abstynencji przed ślubem i wierności w małżeństwie, odwołując się do tradycyjnych wartości kulturowych.

         Tyle wiadomości z Tygodnika Powszechnego.

Przyznam się, że osobiście zostałem mile zaskoczony mądrością władz państwowych Ugandy. A przecież, tego rodzaju tradycyjne wartości kulturowe funkcjonują również gdzie indziej; w RPA, Botswanie i Suazi zapewne także. Dlaczego nie są wykorzystywane ? 

Niektórzy chyba nie bez racji twierdzą, że lobbyści przemysłu gumowego oraz farmaceutycznego maczają w tym swoje palce. Nie znam dokładnie warunków panujących w krajach południowej Afryki. Jednak pewny jestem, że wspomniany Biskup z RPA wraz z innymi ludźmi dobrej woli robią wszystko co możliwe w tamtych warunkach, aby postawić tamę tej strasznej epidemii.

A jak jest u nas?

Niewątpliwie problem istnieje; w prawdzie nie na taką skalę jak w Afryce, ale jednak...  Dystrybucja prezerwatyw prowadzona jest prawdopodobnie o wiele mniej agresywnie, lecz z większą uczciwością informacyjną co do ich profilaktycznej skuteczności.

Postawmy sobie w tym miejscu hipotetyczne pytanie.

Gdyby to ode mnie zależało;

a/  zabroniłbym promowania w Polsce sztucznej antykoncepcji,

b/  zaakceptowałbym stan obecny, czy też

c/  wprowadziłbym jakieś modyfikacje ?

W dobie ogólnoświatowej dyskusji na te oraz inne pokrewne tematy każdy z nas powinien posiadać jasno sprecyzowane stanowisko. Ministerstwo Edukacji Narodowej stawia przed dyrektorami szkół obowiązek zatrudnienia nauczyciela etyki dla uczniów nie uczęszczających na lekcje religii. Być może wielu z nas mogłoby podjąć się nauczania tego przedmiotu. Młodzież jest dociekliwa. Poznając różne stanowiska i poglądy, pyta przede wszystkim swego nauczyciela o jego prywatną opinię na dany temat. Stąd, warto chociażby z tego powodu głębiej zastanowić się nad wielu życiowymi problemami. Zawsze przecież Chrystusowe „Idźcie i nauczajcie...” będzie obowiązywać w większym stopniu nas, predysponowanych mocą Święceń Kapłańskich, niż innych chrześcijan. Jakkolwiek ewentualne prowadzenie zajęć z etyki z definicji wykluczało by jakąkolwiek indoktrynację z naszej strony, to jednak przekazywanie Dobrej Nowiny już tylko zaciekawionym uczniom mogło by być wielce pożyteczne.

W związku z powyższym, będziemy musieli z pewnością raz jeszcze zastanowić się między innymi nad istotą miłości między dwojgiem ludzi, a także nad „taktyką i logistyką” proponowania młodzieży tych wartości, które uznamy za słuszne. Pokusa stawiania autorytatywnych wymogów metodą nakazów i zakazów jest zawsze wielka, ale niezbyt celowa w wychowaniu kolejnego pokolenia. Pożądanym jest przysposobić młodych do samodzielnego i rozumnego podejmowania właściwych decyzji moralnych. Z drugiej zaś strony, młode pokolenie i w obecnych czasach pragnie mieć świadomość jasno określonych granic moralnej przyzwoitości. Stosunkowo niedawno pewna dziewczyna wyznała mi w rozmowie, że teraz, z perspektywy posiadanych życiowych  doświadczeń, nie pochwala swych rodziców za całkowity luz, jaki jej kiedyś dali. Każdy z nas lubi mieć świadomość nieprzekraczalnych granic!

 

         Przy tej okazji pozwolę sobie na krótką refleksję co do naszego statusu w Kościele Powszechnym. Sprawą bezdyskusyjną jest, że jurysdykcja Biskupa zezwalająca na nauczanie Chrystusowych Prawd Wiary w danej diecezji nie gwarantuje jednocześnie skuteczności owego nauczania. Skuteczność zależna jest od wsparcia Ducha Świętego i od autentyczności wiary głoszącego. Biskupia jurysdykcja ma na celu jedynie porządek administracyjny w diecezji oraz ochronę wiernych przed ewentualnym zafałszowaniem Bożego Objawienia ze strony nauczających. Dlatego tak ważną sprawą jest zadbać o zgodność swoich poglądów z „myślami Bożymi”. Systematyczna lektura przede wszystkim Biblii jest tutaj warunkiem nieodzownym. Uzupełnieniem tej lektury byłby czas dzielenia się Słowem Bożym z innymi. Wtedy nie tylko dajemy, ale i sami czerpiemy z mądrości bliźniego. O zapewnieniu naszego Pana: „Gdzie dwóch albo trzech zbierze się w Imię moje, tam Ja jestem między nimi”, chyba nie ma potrzeby nawet wspominać. Strasznie mi tu brakuje Jacka Konarskiego oraz innych, przez których kiedyś Pan przemawiał do nas.

W życiu codziennym ciągle nadarzają się nam okazje do nauczania Prawdy Bożej. Przykładowo; zdarzy się, że zajmiemy w danej sytuacji jakieś konkretne i jednoznaczne stanowisko. Nikt nie będzie nas wtedy pytał o jurysdykcję biskupią, lecz spojrzy nam głęboko w oczy i zechce wiedzieć, dlaczego właśnie tak a nie inaczej twierdzimy lub postępujemy?

Dalej; nieustannie ocieramy się o chorobę, biedę, cierpienie i śmierć. To najczęstsze problemy, z którymi borykamy się w czasie naszej doczesnej wędrówki. Ból psychiczny i duchowy doskwiera niejednokrotnie bardziej od tego fizycznego. Naszą rolą jest nieść cierpiącym Bożą nadzieję w takich sytuacjach.

Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga i we mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę teraz przygotować wam miejsce...” – zapewniał nasz Pan.

Gdzie jest powiedziane, że nadzieję płynącą z powyższych słów mają prawo głosić tylko kapłani w sutannach ?

Oby nie zabrakło nam odwagi pochodzącej z ugruntowanej wiary, gdy usłyszymy od swego sąsiada o śmiertelnej chorobie jego żony. Obyśmy wtedy nie uciekli i nie skryli się przed Bogiem, jako ten biblijny Adam, wstydzący się swej duchowej nagości. A przecież, by użyć porównań św. Pawła, powinniśmy być przyobleczeni w zbroję wiary i pancerz nadziei, ażeby cierpiącemu mężowi przynieść prawdziwą pociechę. Zdawkowe: „może jakoś to będzie, może nie będzie tak źle...” jest tylko Adamową ucieczką. Naszym zadaniem byłoby właśnie zaświadczyć w tym momencie o naszym przekonaniu, co do obiecanego spotkania z Bogiem i bliskimi po drugiej stronie rzeczywistości.

Przytłaczająca większość Polaków jest chrzczona w okresie niemowlęctwa. Kościół zakłada, że rodzina oraz całe otoczenie  poprowadzą małego człowieka Drogą Chrystusowej Prawdy. Tymi przewodnikami właśnie my jesteśmy. Może czasami nieświadomie, ale zawsze skutecznie oddziałujemy na bliźnich swoją postawą; całym stylem bycia i sposobem widzenia świata. Za naszym pośrednictwem wielu będzie mogło przyjąć Chrystusa do swego życia. Chodzi o nic innego, jak o wysycenie sakramentalnych obrzędów treścią życia według Ewangelii. Z moich obserwacji wynika, że mimo mego "przejścia do cywila" całe otoczenie nadal patrzy na mnie, jak na księdza. Szczególnie ojciec daje mi to do zrozumienia, gdy przy każdym spotkaniu zwraca się do mnie słowami: "witam księdza Józefa". Również sąsiedzi dobrze wiedząc o mojej przeszłości, odnoszą się do mnie bardzo życzliwie, lecz jednocześnie bacznie obserwują. Z jednej strony jest to niewygodne, ale z pasterskiego punktu widzenia poręczne i znaczące. Widać, nadal moja  kapłańska i apostolska funkcja jest dla nich ważna. Wierzę więc, że w dalszym ciągu Chrystus posługuje się nami dla kontynuacji swego zbawczego dzieła. Kto wie, czy czasami nie jesteśmy dla niektórych poszukujących Boga lepszymi przewodnikami, niż nasi bracia z za klasztornych czy parafialnych bram? Mam wrażenie, że swego czasu o tym właśnie pisał mieszkający w USA nasz kolega AC (Alter Christus), opowiadając o swych relacjach z towarzyszami pracy. Nasza obecna sytuacja posiada charakter wprost misyjny. Żyjemy wśród ludzi ich życiem, a jednocześnie mamy sposobność zaprezentować otoczeniu styl życia Bożego. Tym sposobem faktycznie chrzcimy tych, którzy wewnętrznie opierają się na nas; a z reguły są to ludzie ochrzczeni jedynie z wody. Teraz mogą dostąpić chrztu z Ducha Świętego.

  

         Dzięki słusznej decyzji Benedykta XVI-go wreszcie będziemy mogli o wiele sprawniej i szybciej niż to dotychczas bywało „wygładzić” swój status prawny w Kościele. Sakramentalne potwierdzenie przed świątynnym ołtarzem naszych małżeństw ma również wielkie znaczenie  dla całego naszego otoczenia. Wreszcie zniknie powód do owego fałszywego zgorszenia, które psuje krew tak wielu ludziom. Porzucenie życia w deklarowanym celibacie przestanie mieć znamiona zdrady wobec Boga, czyli grzechu o zabarwieniu największej podłości, a sam związek miłości duchownego z kobietą, czy w wypadku byłych zakonnic związek z mężczyzną, nabierze właściwej sobie wartości w oczach ogółu.

I pomyśleć, że dzięki jednemu małemu rozporządzeniu stanie się tyle dobra dla tak wielu!

A swoją drogą ciekaw jestem, ile to jeszcze wody w Tybrze upłynie, zanim Watykan łaskawszym okiem spojrzy na tych, którzy mimo wszystko nie przestali przecież być kapłanami? Wiadomo, że całkowite zniesienie celibatu jest jak narazie niecelowe i nierealne, zaś celibat nieobowiązkowy jest ideą dalekiej chyba przyszłości. Komu jednak przeszkadzało by, gdyby w miarę rzeczywistych potrzeb duszpasterskich żonaty kapłan mógł służyć swoją pomocą wspólnocie wierzących?

Mam nadzieję, że powoli i taka opcja zacznie być realną, a myśl o niej nie będzie już wywoływać świętego oburzenia.

Obecna zmiana przepisów obniża szczebel podejmowania decyzji o laicyzacji. Uprawnienia, które do tej pory posiadał jedynie Papież, zostały przekazane Kongregacji ds. Duchowieństwa. A zatem, Biskup Ordynariusz może uruchomić procedury na drodze administracyjnej, które są łatwiejsze w przeprowadzeniu. Tym samym więc, o ile dawne przepisy chroniły szeregowych księży przed samowolą możnych tego świata, (fełdałowie uważali kapłanów za swą własność na równi z chłopstwem pańszczyźnianym), o tyle obecnie jawi się nadzieja, że co bardziej chrześcijańscy biskupi odważą się podejść do swoich kapłanów po chrystusowemu.  

  

 

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Proszę zaloguj się i dodaj komentarz.

Komentarze
Dodane przez sydra w dniu - 2010-03-15 21:18:24
W kazdym spoleczeństwie przyjęte sa pewne ustalone poglady na niektóre problemy współżycia, takie jak honor, przyzoitość, wy zszość spoleczna. Poglady te zostaja przekazane przez wychowanie nast epnemu pokoleniu i w ten sposób powstaja uprzedznia wychowania. Do tych uprzedzeń wyst epujących Spencer zalicza uprzedzenia patriotyczne, stanowe, polityczne i teologiczne..................
Wartościowe dane.
Dodane przez Józef Streżyński w dniu - 2009-07-24 20:34:01
Dzisiejszy serwis Onetu udostępnia bardzo ciekawy i gruntownie opracowany materiał na temat wychowania do życia małżeńskiego oraz rodzinnego w naszym kraju. Cenne uzupełnienie prowadzonej dyskusji. Stanowczo polecam: www.wiadomosci.onet.pl/1566989,242,1,kioskart.html
do Febe...
Dodane przez AC w dniu - 2009-07-13 22:02:44
bardzo ladnie piszesz i ujmujesz sprawe bardzo precyzyjnie. Ze wszystkim sie zgadzam. Poruszasz wiele watkow i aby nie sprawdzila sie teoria na temat internetu nie bede ich poruszal. A teoria brzmi, ze kazda dyskusja na internecie jesli sie przydluza zawsze schodzi na jeden i ten sam temat... (i tu nie napisze, aby nie wywolywac wilka z lasu) :)  
Jedna tylko kwestia, ktora chcialby "wyprostowac": byloby wspaniale gdyby wielu ksiezy pracujacyh w parafiach poslugiwalo sie zonatymi wspolbracmi ... nawet jesli to bylyby pobodki bardzo przyziemne. Takich przypadkow jest bardzo, bardzo malo... Ale sie zdarzaja. Podkreslam, ze sa to bardzo rzadkie przypadki. Ale sa. Nie mozna z tego nawet zrobic precedensu :-) Za malo... 
Febe, widze (i jestem pewien ze nie tylko ja), ze masz duzo do powiedzenia z glebi swego doswiadczenia... Pewnie jeszcze sie spotkamy na tym forum przy okazji roznych tematow. 
Gdby twoja kolezanka byla w USA...nie mialaby problemu z chrztem, slubem, i rozwizaniem innych trudnosci jakie sie pojawiaja na gruncie polskim. 
Przyklad tego ksiedza, ktory ma samochod a nie ma na benzyne, jest klasycznym scenariuszem wielu rozmow a przynajmniej marzen duzej czesci kleru w Polsce. W Polsce zreszta wiele rzeczy jest postawionych na glowie, aby ktos mogl powiedcziec, ze to kraj i narod "szczegolny". :-)
do Chriska
Dodane przez Febe w dniu - 2009-07-13 01:14:47
Posłuchaj Chrisku jeden ;) Chodzi o to, ze powolanie do słuzby Bogu a pociąg seksualny to dwie kompletnie nie majace nic wspolnego ze soba sprawy.Oczywiście mogą się zazębić jeśli ktoś czuje jedno i drugie tzn kiedy gej zostaje ksiedzem czy też lesbijka zakonnicą.Kapłan który się zeni w oczach Boga nadal jest JEGO umiłowanym dzieckiem a odtrącony jest, owszem, przez kościół ale ten instytucjonalny.Podobnie jest z Tobą. To nie Bóg cie odtrąca tylko ludzie.Mam wiele zrozumienia i wspólczucia dla odmienności seksualnej, chocby z tego powodu ,że moim cudownym kumplem jest gej właśnie.Facet o wielkiej wrażliwości, kulturze osobistej, nieopisanym pragnieniu miłości i wielkiej dojrzałości mimo młodego wieku. Przy róznicy ponad dwudziestu lat miedzy nami, świetnie sie rozumiemy.Jest przy tym osobą bardzo wierzącą i ten temat jest najcz ęstszym i najbardziej ulubionym tematem naszych rozmów.On nie rozumie dlaczego tak go Bóg "doświadczył" a tym bardziej ja tego nie rozumiem.Wprawdzie jest napisane w Księdze Rodzaju ze Bóg stworzył mężczyznę i kobietę a nie dwoch facetów czy też dwie kobiety, wprawdzie św Paweł sam się wyraził ze niedobrze jest aby dwaj męzczyźni obcowali ze sobą ale wyrażnego osądu nie ma. Sam nazwałeś to grzechem. Tak jest to w jakimś sensie odstępstwo od normy, być może błedna droga, ale skoro jest, to w jakimś celu. Ja mogę ci tylko powiedzieć to co powiedzialam na początku : sa to dwie sprawy które nie maja ze soba nic wspólnego, ale może ktoś bardziej uświadomiony odpowie ci bardziej konstruktywnie.
do AC
Dodane przez Febe w dniu - 2009-07-13 00:22:25
Dziekuje za wyjaśnienie ale po przeczytaniu czułam niedosyt. Dopiero dzisiaj zdałam sobie sprawę dlaczego. Sprawiła to twoja delikatność w ujęciu problemu.Dzisiaj na onecie był poruszony problem chrztu. przeczytałam kilka wypowiedzi młodych rodziców i rozjaśniło mi sie w głowie. Jedna z nich opisala sytuacje w której ksiądz odmówił ochrzczenia dziecka mimo ze było chore. Powodem był fakt, ze rodzice nie mieli slubu koscielnego, a nie mieli go z powodów tylko i wyłącznie finansowych.Przypomnialo mi sie jak chodząc po kolędzie , ksiądz odmówił mojej koleżance pobłogoslawienia domu bo nie dość ze była rozwiedziona to jeszcze zyła na tzw kocią łapę. Niewazne ze był to zwiazek tak cudowny i prawdziwie Boży , ze niejednemu małzeństwu "legalnemu" zyczyć takiej zgody i miłości.Moje kuzynostwo pobierając sie natrafili na inny problem. Mąż kuzynki nie mial bierzmowania. Pobiegli do ksiedza i kuzyn powiada: chciałbym wziąć ślub ale nie mam bierzmowania. Odpowiedż : a ja mam samochód ale nie mam na benzynę. Takich przypadków znam wiecej. Ślub , chrzest a o pogrzebie to juz wogóle nie wspomnę, sa to niesamowite koszty. Tobie nie wypada o tym mówić ale ja nie musze mieć skrupułów. Pieniądze i zakłamanie są jednym z głównych powodów ze: gdzie czynny nie może tam żonatego pośle.Napisałeś takie zdanie "w USA wiekszośc ludzi przystępuje do Komunii św.a to może świadczyć tylko o tym ze tylko ci którzy nie maja pogmatwanego życia przychodzą do kościoła". No tak , ale powiedz mi jak to sie ma do nauki Chrystusa, który powiedział ze nie przyszedł leczyć zdrowych tylko chorych? Jeśli więc powolal swoich uczniów i następców to własnie aby służyli tym błądzącym grzesznikom, wiele razy w Biblii czytamy ze DOBRY PASTERZ zostawia całe stado i idzie szukać tej jednej zbłąkanej owieczki.Jak więc postawa większości księży KRK ma sie do tej nauki? Jak dla mnie... nijak.Zegnając się z Apostołami podczas Ostatniej Wieczerzy,obmył im stopy jakby był ich sługą a nie PANEM. Byli zażenowani i wzbraniali sie, On im pokazal sposób w jaki mają SŁUŻYĆ. Oni! maja służyć. Kapłan mial być dla ludzi a nie ludzie dla kapłana.Niestety od wieków az po dzień dzisiejszy jest odwrotnie.Falszywie interpretowana nauka Jezusa, naginana do własnych interesów, wykorzystywana w polityce,władzy, do manipulacji - to wlasnie nazywam zaklamaniem. Gdzie i w którym momencie Chrystus nakazal swoim uczniom aby gromadzili dobra materialne? Budowali wygodne plebanie i ociekające bogactwem świątynie? Ja czytalam ze wysłal ich w jednej sukni i sandałach na tulaczkę po świecie a na pytanie z czego będą zyć odpowiedzial : wart robotnik swojej strawy.Jedyne dwie przestrogi jakie im dal to, zeby nie nawracali na siłę / aby otrząsali pył z sandałów odchodząc z domostwa którego pokój na nich nie spoczął/ oraz duga przestroga - aby nie byli frajerami /tzn aby byli roztropni jak węże i łagodni jak gołębie/ . No wychodzi na to ze ta druga przestroga jest mocno wzięta do serca ale tylko w połowie. Zaiste wiekszość ksiezy czynnie "duszpasterzujących" jest roztropna... jak węże. Gołebią łagodność zostawiaja tym żonatym.Ty AC jesteś pieknym tego przykładem. Mam ogromny szacunek dla ciebie, za twoją delikatność w nazywaniu rzeczy po imieniu i podziw dla wierności w oczekiwaniu.Czytałam wypowiedzi młodych ludzi na temat powodów dla których chodzą do kościola , biorą sluby kościelne, chrzczą dzieci, posylaja do komunii i bierzmują. Rzadko kiedy wynika to z wewnętrznej potrzeby i przekonania o wierze w Boga. Sama te wszystkie etapy przechodzilam i podobnie jak ci mlodzi ludzie nie uważam zeby mialo to wiele wspólnego z Bogiem.Ucieklam z kościola jako dziecko i zaden "pasterz" nie poszedl mnie szukać, nawet wtedy gdy sama o to prosilam. Skoro więc Bóg nie mógł polegać na swoich uczniach, SAM to zrobil.Mam bardzo skutecznego Aniola Stróża :) Nie wszyscy jednak mają tyle szczęścia albo poprostu nie wierzą w Anioły.Prawdziwych księzy jednak nie znalazlam w murowanych świątyniach ale w takich miejscach jak ta strona.No moze przesadzilam, znam jeden chlubny wyjątek w sutannie. Ciekawa jestem jak dlugo ja bedzie nosił?
do Febe
Dodane przez chrisek w dniu - 2009-07-11 14:54:09
pewnie ze nie dla kaplanow. dla gejow. dlaczego ksiadz ma za swoj ciezki grzech odstapienia od kosciola dostac slub koscielny? geje tez sa odtracani od kosciola z przyczyn innego grzechu. wiec dlaczego z ksiezmi ma byc inaczej?
do Febe
Dodane przez AC w dniu - 2009-07-08 14:59:31
Sytuacji moze byc tak duzo jak duzo jest ludzi, ktorzy szukaja zonatego kaplana a omijaja kosciol. 
Oto np. rozwiedziona osoba chce w pelni uczestniczyc we Mszy Sw. Nie czuje sie OK w parafii, bo ciagle slyszy o swojej winie. Moze uczestniczyc we Mszy odprawianej przez zonatego kaplana (lub kazdego spoza struktur koscielnych), ktory zaprasza wszystkich do Komunii sw. W USA wiekszosc ludzi przystepuje do Komunii sw. a to moze swiadczyc o tym, ze tylko ci ktorzy nie maja pogmatwanego zycia przychodza do kosciola. Moze to swiadczyc, ze nie przejmuja sie tym co ksiadz mowi i robia swoje. Ale sa tez i tacy, ktorzy zle sie czuja idac do Komunii sw. wiedzac, ze sa persona non grata. 
Inny przyklad: Ktos chce miec slub na plazy, w parku, w domu, w gorach ...poza kosciolem. Ksiadz w parafii mowi, ze tylko w kosciele...no wiec ida malzonkowie i prosza zonatego ksiedza...a ci nie zwiazani prawem diecezjalnym, zwyczajem etc. ministeruja slub. Sa tez bardziej zlozone sytuacje. Np. para gdzie jedno jest rozwiedzione. Wiedza, ze maja przeszkode...ale chce zeby nowy zwiazek mial rowniez oprawe religijna. Nieraz nie chca prosic o uniewaznienie pierwszego zwiazku malzenskiego, nieraz nie moga. Zonaty ksiadz nie przeprowadza dochodzenia...jesli maja pozowlenie na zwiazek cywilny, on ten zwizek blogoslawi. 
Sa sytuacje, ze ksiadz w parafii jest bardzo zabiegany. Tutaj rzadko kiedy jest wiecej niz jeden ksiadz w parafii. zdarza sie, ze sam sugeruje aby prosic zonatego ksiedza o pomoc... 
Sytuacji jest wiele i kazde jest inna. Nieraz ludziom sie spieszy a prawo wymaga czasu, proces jest dlugi etc. 
Tyle spraw ile ludzi... 
do AC
Dodane przez Febe w dniu - 2009-07-08 00:55:32
Gdybym nie wiedziała, ze jestes ksiedzem, to po przeczytaniu twojej wypowiedzi z pewnościa podejrzewałabym cie o to. Dziękuję z całego serca za tak subtelne utarcie nosa mojemu brakowi wyrozumiałości. Masz racje. Ludzie róznie odreagowują swoje zyciowe "porażki".Czasami moze to byc również całkowite odciecie sie.Sam fakt jednak , ze chodza po takich stronach jak ta świadczy , ze problem wciąż jest dla nich co najmniej istotny. Nie będę tu robiła studium psychologicznego dla tego typu przypadków, bo i takiej potrzeby nie odczuwam ani nie mnie ich osądzać, ale stanowczo wolę tych co nie oddaja sie biernemu czekaniu. Piszesz w swoim poście o sprawach naprawdę mocno krzepiących . Gdyby taki ruch charyzmatycznej pani Louise dało sie przenieśc na nasz polski grunt....hmmm. A moze warto spróbować? Co? Widzisz chodzi o to ze nie każdy niestety wlada biegle angielskim. Sa tacy jak np ja którzy nie władaja wcale i na 100% nie jestem przypadkiem odosobnionym. Podajecie często linki do stron i jedyne co wiekszość polskich bywalców tej strony może zrobic to ... poogladać fotki , jeśli są.Proponowałam to już w poprzednim temacie ale WOW wolal sie calkiem obrazic a moze w ten sposób okazal swoje lekceważenie. Tak czy owak, bez wzgledu na jego intencje, niewiele osób odniosło korzyści z polecanego przez niego artykułu . A szkoda. Wychodzę z ta propozycja jeszcze raz. Moze w ramach czynnej walki znajdzie sie ktoś kto będzie przesyłal od czasu do czasu przetłumaczone artykuły, przynajmniej co ciekawsze , jak twoja relacja o działalności CITI i pani Louise.Moim skromnym zdaniem to wniosloby więcej światła na to , ze bolączka ma zasięg globalny, a sens nie tkwi li tylko w przekrzykiwaniu sie kto ma slubne dzieci z ksiedzem a kto bękarty / czasami podziwiam cierpliwość twórców i administratorów tej strony/. Mam na koniec prośbę do ciebie AC. Otóz wytłumacz mi co moze być powodem dla którego tzw czynny kaplan nie moze odwiedzic z sakramentami potrzebujacego i w takich przypadkach żonaty ksiądz dopiero moze to uczynic. Ja osobiście znam tylko jeden powód - LENISTWO ! Oczywiście ze nie zmyslam.Znam taki przypadek. Niestety. Najgorsze ze chodziło o ostatnia! posługe.Ty zas nadmieniłeś ze bywaja przypadki gdzie Kosciół nie moze nic zrobić bo prawo kościelne zabrania. Mozesz mnie i innych zainteresowanych oswiecić w tej materii?
do Febe
Dodane przez AC w dniu - 2009-07-06 15:34:31
Doskonale rozumie o czym piszesz. Ty piszesz o powolaniu. "Powolalem cie w lonie matki". I ci ktorzy tak czuja beda do konca kaplanami...bez wzgledu na rodzaj "szaty". Jest jednak pewien margines tajemnicy i temu przypisywalbym postawe tych ktorzy nie chca miec nic wspolnego z kaplanstwem, kosciolem i "starym zyciem". Sa ludzie, ktorzy w ten sposob nie poddaja sie. Skoczylo sie jedno i to juz jest historia i buduja nowe, ze wszystkimi skutkami (dom, rodzina, zona, dzieci, praca, przetrwanie). Dlatego ja podziwiam kazdego kto nie poddaje sie. Piszac o kaplanach w USA nie napisalem wszystkiego co wiem. Kazdy z nich po odejsciu z czynnego kaplanastwa rozpoczal nowe zycie, kariere, zycie rodzinne. Wszyscy ci , ktorych znam zdobyli lub uzyli swoje drugie wyksztalcenie, odnalezli sie w codziennosci. Wychowali czesto dzieci, odniesli sukces. CITI ma zaledwie kilkanascie lat. A niekorzy z tych kaplanow zalozyli rodziny o wiele wczesniej. Wiekszosc byla "nieczynna". Czesc owszem indywidualnie duszpasterzowala. Novum przyszlo w latach 90tych.  
Pewna kobieta ze Wschodniego Wybrzeza, szukala dla swojej umierajacej matki kaplana. Nie mogla znalezc. Byla zrozpaczona. Matka chciala sie wyspowiadac i pojednac z Bogiem przed smiercia. W koncu z pomoca obu kobietom przyszedl zonaty kaplan, korego poznala przez kogos (ze byl ksiedzem, ze jest dobrym czlowiekiem). Poprosila go o sakrament dla umierajacej matki. Ta radosc, ze pomogla matke w spokoju umrzec, stala sie dla niej wielka inspiracja. Postanowila ona - Louise! kobieta! Reaktywowac zonatych kaplanow. Znalazla zonatego ksiedza na Zachodnim Wybrzezu, bylego misjonarza, werbiste (jego zdjecie jest na glownej stronie www.rentapriest.com) i z nim zaczeli dzialac. Louise ma niesamowity charyzmat. Poswiecila sie calkowicie temu dzielu. Dzis w kazdym stanie jest kilku zonatych kaplanow, ktorzy sluza posluga tam gdzie nie moze dotrzec (nie tylko dlatego, ze nie ma go, ale dlatego ze prawo koscielne zabrania). CITI jest skierowane do tych katolikow (i nie tylko do nich), ktorzy nie uczestnicza w zyciu kosciola. Do rozwiedzionych, do tych, ktorzy odeszli z powodow przekonan (najczesciej antykoncepcja, aborcja, orientacje seksualna, skandale w Kosciele, autorytaryzm Kosciola etc.). Tym wszystkim CITI wychodzi naprzeciw. Nie narzuca, nie wymysla, ale pomaga. Wielu ludzi odnalazlo sie w nowych wspolnotach. Ale najwazniejszym elementem jest swiadomosc CITI. Oni sa i chca byc w lonie Kosciola RzK. NIe chca tworzyc nowych zwiazkow religijnych, kosciolow, sekt. Dzialaja w ramach KRzK interpretujac Kodeks Prawa Kanonicznego w sposob najbardziej odpowiadajacy duchowi Soboru Watykanskiemu Drugiemu (jesli uzywlem zlych przypadkow prosze o wybaczenie za dlugo juz zyje poza Polska - AC). Wiecej o tym jest w jezyku angielskim na stronie CITI.  
Summa summarum: Louise reaktywowala zonatych ksiezy i zgromadziala ich w organizacji / ruchu - CITI ministry. Wielu ksiezy pisalo i pisze o swoim "powrocie" i o posludze jako o wielkim blogoslawienstwie. Wielu z nich jest juz w podeszlym wieku, ale swiadomosc, ze sa potrzebni, ze ich kaplanstwo jest cenione przez wielu ludzi, dodaje im sily i energii do tej specyficznej formy duszpasterzowania. Louise systematycznie pisze do wszystkich diecezji, ze CITI sluzy pomoca tam gdzie oficjalnie Kosciol nie moze nic zrobic. Jest to cos w rodzaju "rezerwy" duszpasterskiej. Wielu ksiezy (czynnych) ktorzy nie moga isc z posluga sugeruje wiernym, zeby zwrocili sie do CITI...To jest fenomen, wielki znak na dzis i na jutro w Kosciele. Wierze, ze kiedys Louise bedzie patronem odrodzonego kaplanstwa w Kosciele. Dzis napewno droga CITI uslana jest rozami z kolcami, ale co to za roza bez kolcow :-)
do Chrisek
Dodane przez Febe w dniu - 2009-07-05 16:45:41
Pozwole sobie zadać pytanie - a dla kogo ta decyzja jest krzywdząca ? Bo dla kapłanów i ich rodzin chyba nie...?
do AC
Dodane przez Febe w dniu - 2009-07-05 16:07:28
Bardzo czuje sie dowartosciowana Twoją wypowiedzią. Dokladnie to własnie usiłowalam wytłumaczyć interlokutorowi z poprzedniego tematu, mieniącemu sie "byłym ksiedzem"w USA.Ksiedzem sie jest bez wzgledu na odzienie i zezwolenia KRK, a więc i powinności związane z tym powołaniem "ciążą" na ksiedzu bez względu na sytuację i w/w okrycie wierzchnie.Twoje poglądy na ten problem są prawdziwie księże i dla mnie osobiście słuszne w każdym calu.Pozwolę sobie jednak wypowiedzieć swoja opinię co do świeceń. Otóz moim zdaniem to nie świecenia czynią ksiedza. Ksiedzem jest sie już z URODZENIA! , świecenia zaś sa już tylko świadomym "przyznaniem się " do tego.Oficjalnym powiedzeniem TAK - decyduję sie na tą drogę.Może dlatego tak wielu księży nie jest w stanie udżwignąć swojego zyciowego wyboru bo poprostu księżmi sie nie urodzili i żadne święcenia księżmi ich nie uczynią.Najprościej więc jest obrazić sie i zaniechać.Rozpocząc nowe zycie w nowym otoczeniu i czekać i marzyć o wielkiej wzruszającej scenie jak... w profesorze Wilczurze. Zaden prawdziwy ksiądz - ksiedzem urodzony, naznaczony przez PANA na swojego ucznia tak nie postąpi. Dzieki więc wielkie AC za podniesienie mnie na duchu bo już myslalam ze takich białych kruków jak ksiadz Józef nie ma zbyt wielu.
w USA bardzo duzo ludzi odchodzi "od"
Dodane przez AC w dniu - 2009-07-02 21:39:17
Duzo ludzi w USA odchodzi / nie chodzi / zapomina ... zrywa wszelki wiezy z Kosciolem (RzK). Powodow jest wiele, ale rezultat zawsze ten sam: nie ma ich juz w Kosciele a ich zycie duchowe, wiara sa wielkim niebezpieczenstwie.  
Do tych ludzi dociera wielu zonatych ksiezy (zobacz strone: www.rentapriest.com). CITI (Celibacy is the issue) jest organizacja skupiajaca zonatych ksiezy katolickich, ktora ma prawo do licencjonowania swoich czlonkow (zonatych kaplanow) do udzielania slubow. (W USA to tego zeby moc udzielac slubow trzeba miec licencje) CITI ma takie prawo i kazdy slub udzielony przez zonatego ksiedza jest wazny w swietle prawa cywilnego. Poniewaz udziela go kaplan waznie wyswiecony, jest rowniez sakramentem. Owszem oficjalni przedstawiciele Kosciola RzK beda polemizowac i dowodzic innych racji :-) ale fakt pozostaje faktem, ze kazdy kaplan ma "moc" udzielania sakramentow. Na temat waznosci sakramentow mowi KPK i rozgranicza co jest wazne a co godziwe. I nieraz Kosciol mowi tak: sakrament jest waznie udzielony ale celebrans udzielil go niegodziwie. Nie mial prawa...ale nie mowi, ze nie mial "mocy". Podobnie jest z lekarzem, ktory nie ma licencji do wykonywania zawodu...ale leczyc moze (jesli potrafi). To tylko analogia.  
Wracam do kwestii poslugi kaplanskiej po zawarciu zwiazku maleznskiego, lub po odejsciu z szeregow duchowienstwa.  
Kaplan moze udzielac rozgrzeszenia gdy wierny jest w sytuacji zagrozajacej smiercia. I Kosciol nie tylko, ze nie ma nic przeciw, to nawet nakazuje kazdemu takiemu kaplanowi wykonanie tej poslugi. Wszelkie suspensy, exkomuniki itp nie dzialaja. 
Otoz, w USA zonaci kaplani, rozszerzaja definicje zagrozenia smiercia. I stawiaja pytanie o jaka smierc chodzi? Czy o fizyczna (ustanie pracy serca, mozgu itp.) czy o duchowa (utrata wiary, odejscie od Kosciola itp). I powolujac sie na PSw. twierdza, ze grozniejsza jest smierc duchowa...i ratuja ex-katolikow od niej...sprawujac dla nich sakramenty - WSZYSTKIE. Bo raz wyswieceni, sa kaplanami na wieki. I tylko Bog moze ich odwolac z wykonywania misji do jakiej ich powolal. A poniewaz sa kaplanami na wieki, ich poluga jest na wieki. Bog wybiera na wieki.  
Mozna sie z tym stanem rzeczy zgadzac, lub nie, ale wobec faktow (CITI / rent-a-priest ruch dziala od ponad 10 lat!) trzeba przejsc jak wobec faktow. Mozna zaakceptowac ten ruch lub nie, ale on istnieje i bedzie istniec tak dlugo, jak dlugo bedzie potrzebny. Jak dlugo ludzie beda chcieli z poslugi zonatego kaplana skorzystac. A korzystaja! Najbardziej popularne sa sluby (sa ksieza, ktorzy maja kalendarz wypelniony na wiele miesiecy do przodu), pozniej Eucharystia (w wielu miejscach odprawiane sa regularnie Msze Sw. niedzielne, gdzie zonaci kaplani sa celebransami)(czesto odbywa sie to w kosciolach, ktore zostaly sprzedane przez diecezje RzK poniewaz nie bylo na tylu ksiezy, ani parafian. Gdy kosciol jest ponownie otwarty i odprawia zonaty ksiadz...jest i kaplan i sa tez ludzie. Czy to nie paradoks? Czy to nie jest prawda: ze jesli jest pasterz zgromadza sie tez owce :-) 
Innym sakramentem jest posluga chorym z sakramentami (Pojednania, Namaszczenia Chorych, Eucharystii). Rowniez w tych wspolnotach, gdzie jest duza ilosc dzieci...Pierwsza Komunia Sw. Nie slyszalem o Bierzmowaniu (ale to nie swiadczy, ze tego sakramentu nie udziela sie - nie zawsze musi go udzielac biskup!). 
Tak wiec w USA zonaci kaplani nie sa bezczynni i zdezintegrowani. Sa zorganizowani i ciagle przypominaja o swoim istnieniu i posludze Kosciolowi. Kilka dni temu zmarl jeden z zonatych kaplanow. Na pogrzeb przybyl tez lokalny biskup ordynariusz. Powiedzial miedzy innymi: "slyszalem o wielu dobrych dzielach jakich dokonal ks. Bob". Pytam wiec: czy nie jest to uznanie i zacheta dla innych? Uznanie, ze ten kaplan do konca swego zycia stal na tym miejcu na ktore powolal go Chrystus? I czy nie jest to zacheta dla innych zonatych kaplanow, ktorzy nie ogladaja sie na kawalek papierka (jurysdykcja) i podobnie jak lekarz bez licencji, policjant bez munduru, ratownik bez czepka i gwizdka, etc. ROBIA SWOJE!? 
Znam jeszcze wiele innych przykladow. (Niektorzy sa moimi przyjaciolmi.) Sa wsrod nich kaplani polscy. Sa kapalanami w domach starcow, hospicjach itp itd. Im naleza sie wielki dzieki, bo tam gdzie nie dotrze kaplan (z jurysdykcja) tam moze dotrze kaplan (bez jurysdykcji), zonaty kaplan, ale w imie tego samego Boga, Ojca i Syna i Ducha Sw. I uratuje zycie wieczne komus, kogo wiara moglaby umrzec i on sam na wieki. 
Kazdy wiec kaplan zonaty, moze w ciszy swego domu sprawowac Eucharystie, modlic sie tak jak to robil noszac sutanne, byc powiernikiem duchowym, duszpasterzem i przede wszystkim swiadkiem tam gdzie jest, wsrod tych ludzi, ktorych stawia mu Bog na jego nowej drodze.  
NB: ja osobiscie nie jestem zainteresowany zadna dyspensa ... chyba, zeby Kosciol (ci ktorzy wprowadzili celibat i uporczywie go utrzymuja) poprosil(li) mnie o dyspense i przebaczenie. Jesli sie nawroca...udziele im mojego przebaczenia, choc strat jakie celibat przyniosl nikt nie zdola policzyc, tylko Bog. Wazne jest jednak cos wiecej. To, zeby Chrystus znalazl wiare u ludzi, gdy przyjdzie powtornie w Paruzji.
bardzo zle
Dodane przez chrisek w dniu - 2009-06-17 23:45:40
moim zdaniem bardzo krzywdzaca jest decyzja papieza, ktory pozwolil ksiezom, ktorzy zrzucili sutanne wziac slub koscielny. przeciez odwrocili sie oni od kosciola. a tymczasem geje, ktorzy niejednokrotnie byli zwiazani z kosciolem, wierza, sa odrzucani bo chca zyc ze swoimi partnerami

Powered by AkoComment 2.0!

Ostatnia zmiana ( sobota, 20 czerwiec 2009 )
<< wstecz   dalej >>