Kim Jesteśmy
Spotkasz tutaj chrześcijan, przeważnie katolików, przede wszystkim duchownych. Większość z nas już nie chodzi w sutannie, czy habicie. Jesteśmy jednak nadal kapłanami, osobami oddanymi Bogu i otwartymi na dialog w Kościele.
Niesienie światu Chrystusowej Ewangelii jest niezmiennie naszym powołaniem.
Jezusa Chrystusa, Króla wszechświataniedziela, 23 listopada 2014
Strona główna arrow O nas arrow NASZA TOŻSAMOŚĆ
NASZA TOŻSAMOŚĆ Drukuj E-mail
czwartek, 12 czerwiec 2003


Kilka słów o tym, kim jesteśmy.


        W skład naszej wspólnoty wschodzą  księża katoliccy i osoby zakonne; zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Większość z nas założyła rodziny, dlatego nie chodzimy już w sutannach czy habitach.  Żyjemy obecnie poza murami plebanii lub klasztoru, niemniej jednak posłannictwo Kapłaństwa Chrystusowego oraz ideały ślubów zakonnych nadal są dla nas wartościami naczelnymi. Ciągle jesteśmy kapłanami  z powołania Bożego, a także osobami, którym prawdziwie zależy na duchowej doskonałości. 

          Naszym zdaniem, celibat może być cenną pomocą w osobistym rozwoju duchowym, lecz  nie stanowi jednak wartości samej w sobie.

Dlatego nie musimy poczuwać się do grzechu wobec Pana Boga, ze względu na uczciwie dokonaną zmianę stylu życia.

Możemy zaś mieć poczucie winy wobec Tradycji, wobec władz Kościoła i wobec tych spośród Ludu Bożego, którzy liczyli na naszą dozgonną wytrwałość w samotności stanu bezżennego. 

Nadal jesteśmy  członkami rodziny chrześcijańskiej. Uczestniczymy  w życiu Kościoła, wobec którego staramy się jak najszybciej uregulować nasz status prawny.

Niezmiennie zachowujemy świadomość swego duchowego powołania i deklarujemy gotowość dalszej służby ludziom, na miarę obiektywnych potrzeb oraz naszych aktualnych możliwości.

Tożsamość kapłana, czy osoby zakonnej pozostaje w nas zachowana w całej pełni, obok tożsamości małżonka czy rodzica. Wyraża się to poprzez dążenie do jak najdoskonalszego życia ideałami ubóstwa, posłuszeństwa i czystości, a także treściami poczynionych przyrzeczeń kapłańskich. Rezygnacja z celibatu nie powinna stanowić tu jakiejkolwiek przeszkody.

 

W naszym gronie są także osoby życiowo związane  z duchownymi.

 Wszystkich nas łączy przekonanie, że miłość do Boga i miłość do konkretnego człowieka, nie są ze sobą sprzeczne.

 

Nasze Stowarzyszenie nie posiada osobowości prawnej. 

 

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Proszę zaloguj się i dodaj komentarz.

Komentarze
cenzura
Dodane przez ioannis w dniu - 2013-04-16 21:15:54
Nie chce sie wypowiadac ani wulgarnie ani niestosownie - ale jak mam to zrobic skoro wszystkie opinie sa cenzurowane? 
 
Wiele spraw rozumiem o inne chcialbym spytac ale mysle ze wyraze odczucua wielu z was ktorzy porzucliscie droge kosciola - lecz przez to nie przestaliscie byc Dziecmi Bozymi- I nie jestescie w niczym gorsi.... w waszym odczuciu w szczegolny sposobob jest zakodowana niechec do cenzury... dlaczego wiec ja sami stosujecie...
Dodane przez Lidka w dniu - 2013-01-20 16:18:05
Nie można słóżyć Bogu i Mamonie. 
Mamy wolny wybór
Caritas i Eros
Dodane przez Wiara Nadzieja Miłość w dniu - 2012-11-20 18:30:14
Miłość i kochanie 
Podobno coraz mniej na świecie miłości. E, bo to prawda? Ten, co to rzekł, chyba ślepy musi być, ale nawet niewidomy, choć nie widzi czuje, że jest inaczej Na ekranie się kochają, po ciemku i w południe się kochają. Na ulicy się kochają, w parkach, na placach, na każdej ławeczce się kochają, w każdej powieści się kochają i ktoś śmie twierdzić, że miłości coraz mniej na świecie! 
Prawda, kochania coraz więcej. Kochanie jak transparent, publicznie się obnosi. Kochanie stało się nawet chorobliwe w zapotrzebowaniu. Z kochaniem bywa tak jak z pieniędzmi – gdy się ich nadmiar wypuści, jest inflacja, pieniądz traci na wartości. Inflacja kochania ma podobne cechy – staje się „tanie”. Tanio się je nabywa, tanio się uprawia, tanio się na nią gwiżdże. Takie jest dziś kochanie! 
Ale kochanie to jeszcze nie miłość. Starożytni rzymianie na kochanie mówili „Amor”. Kochanie to przyjemność, to chwila, to przelotne uczucie, albo działanie gruczołów dokrewnych. Kochanie, które w miłość nie przejdzie, to egoizm we dwoje. Tym się świata nie zbuduje, ani szczęścia nie osiągnie.  
Czym jest więc miłość? Miłość to „Caritas”, to dar ze siebie, to bliskość osób bez podszewki namiętności, to obowiązek uczuć to uczucie matki do dziecka. To uczucie do żony, której już się nie pragnie tak gorąco, tak jak kiedyś. Postarzała się zbrzydła, zszarzała jak proch. 
W żonie dalej jest miłość: uczucie do męża pijaka, którego już się nie pożąda, bo obrzydł fizycznie. Ale została miłość, bo ciągle jest mężem, ojcem dzieciaków i biednym głuptasem, człowiekiem w nałogu. Miłość to uczucie względem swojej matki, choć widzi się tysiące kobiet mądrzejszych niż ona, piękniejszych i szlachetniejszych, ale to moja matka. Miłość to uczucie względem córki ladaco i syna nicponia, to ból łamania się w sercu, ale to przecież syn, to córka. Gdyby to kochanie było przyjemnością , dawno by się to na ulicę wyrzuciło, jak się z kochanym robi gdy namiętności się kończą. Co to kogoś obchodzi los byłej, kochanej strony (czyli kiedyś pożądanej). Sekretem miłości małżeńskiej jest przejście z kochania w miłość – pełną wdzięku, ofiary, często pełna wyrozumienia miłość – obowiązek. Miłością obdarza się trudnego sąsiada, niekoleżeńskiego współpracownika, niesympatyczną koleżankę w pracy, przechodnia, naród, świat.  
Miłość ma w sobie coś z wielkiej mądrości serca, nie namiętności. Miłość ma wdzięk ciepła, choć wszystko wokół kolczaste, cierniowe, suche. Miłość to już nie egoizm we dwoje – jak kochanie. Kochanie – przyjemność na etapie zwierząt tez istnieje już wcześniej niż u ssaków, nawet u żaby, jaszczurki. Wystarczy być owadem, muchą domową. 
Miłość to nie safandulstwo, nic z uniżoności parobka, któremu w twarz można było pluć w okresie pańszczyzny. Miłość może zacholerować, jak burza po drugim przejść, ale nigdy nie skrzywdzi. Burza dobra, po której cudniejsza pogoda – tylko jakoś świeżej i zdrowiej. Po takiej burzy zawsze słońce uśmiechać się musi i ciepło na sercu. Człowiek przeszedł ewolucję od kochania przyjemności do miłości – obowiązku. Zatrzymanie się na stadium kochania przyjemności to regres ewolucyjny, to atawizm, to rozwój wsteczny człowieka zwany przez pomyłkę postępem. Do miłości trzeba dorosnąć, do kochania wystarczy się urodzić, ostatecznie nie tylko ludzie się rodzą. 
 
Ks. Włodzimierz Sedlak „Boży Kram”.
Dla Józka - zadośćuczynienie
Dodane przez Wiara Nadzieja Miłość w dniu - 2012-09-22 13:06:52
"Błogosławiony sługa, który ma zaufanie do duchownych uczciwie żyjących według zasad Kościoła rzymskiego. 
 
A biada tym, którzy nimi gardzą; choćby bowiem byli oni grzesznikami, jednak nikt nie powinien ich sądzić, bo Pan sam zastrzega sobie prawo sądu nad nimi. 
 
O ile bowiem większa jest ich posługa wobec Najświętszego Ciała i Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa, które oni sami przyjmują i sami tylko innym udzielają, o tyle większy grzech mają ci, którzy grzeszą przeciwko nim niż przeciwko wszystkim innym ludziom na tym świecie". św. Franciszek z Asyżu 
 
 
Ps. Drogi Józku, nawet jeśli prawdą jest to co napisałam, to nie mnie to oceniać, ani komukolwiek innemu. 
 
"Zstąpienie Pana Do Otchłani" zawsze zaprowadza mnie na właściwe tory. Najważniejsze, to by odnajdywać Boże drogi w swoim życiu. To wyraz mojej chrześciańskiej miłości, by ofiarować to co ważne. A jak mówi św. Ignacy Loyola w Kontemplacji na temat miłości ĆD[230 i 231]kochający daje kochanenu tylko to, co sam posiada.  
 
Pozdrawiam serdecznie WNM
Dla Józka
Dodane przez Wiara Nadzieja Miłość w dniu - 2012-09-21 16:36:29
Starożytna homilia na Świętą i Wielką Sobotę; autor nieznany. 
 
Zstąpienie Pana do Otchłani 
Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków. Bóg umarł w ciele, a poruszył Otchłań. 
Idzie, aby odnaleźć pierwszego człowieka, jak zgubioną owieczkę.  
Pragnie nawiedzić tych, którzy siedzą zupełnie pogrążeni w cieniu śmierci; aby wyzwolić z bólów niewolnika Adama, a wraz z nim niewolnicę Ewę, idzie On, który jest ich Bogiem i synem Ewy. 
Przyszedł więc do nich Pan, trzymając w ręku zwycięski oręż krzyża. Ujrzawszy Go praojciec Adam, pełen zdumienia, uderzył się w piersi i zawołał do wszystkich: „Pan mój z nami wszystkimi!”  
I odrzekł Chrystus Adamowi: „I z Duchem Twoim!” A pochwyciwszy go za rękę, podniósł go mówiąc: „Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus”.  
Oto Ja, twój Bóg, który dla ciebie stałem się twoim synem. Oto teraz mówię tobie i wszystkim, którzy będą twoimi synami, i moją władzą rozkazuję wszystkim, którzy są w okowach: Wyjdźcie! A tym, którzy są w ciemnościach, powiadam: „Niech zajaśnieje wam światło! Tym zaś, którzy zasnęli, rozkazuję: Powstańcie! 
Tobie Adamie rozkazuję: Zbudź się który spisz! Nie po to bowiem cię stworzyłem, abyś pozostał spętany w Otchłani. Powstań z martwych, albowiem jestem życiem umarłych. Powstań ty, który jesteś dziełem rąk moich. Powstań ty, który jesteś moim obrazem uczynionym na moje podobieństwo. Powstań, wyjdźmy stąd! Ty bowiem jesteś we Mnie, a Ja w tobie, jako jedna i niepodzielna osoba. 
Dla ciebie Ja, twój Bóg, stałem się twoim synem. Dla ciebie Ja, Pan, przybrałem postać sługi. Dla ciebie Ja, który jestem ponad niebiosami, przyszedłem na ziemię i zstąpiłem w jej głębiny. Dla ciebie, człowieka, stałem się jako człowiek bezsilny, lecz wolny pośród umarłych. Dla ciebie, który porzuciłeś ogród rajski, Ja w ogrodzie oliwnym zostałem wydany Żydom i ukrzyżowany w ogrodzie. 
Przypatrz się moje twarzy dla ciebie oplutej, bym mógł ci przywrócić ducha, którego niegdyś tchnąłem w ciebie. Zobacz na moim obliczu ślady uderzeń, które zniosłem, aby na twoim zeszpeconym obliczu przywrócić mój obraz. 
Spójrz na moje plecy przeorane razami, które wycierpiałem, aby z twoich ramion zdjąć ciężar grzechów przytłaczających ciebie. Obejrzyj moje ręce tak mocno przybite do drzewa za ciebie, który niegdyś przewrotnie wyciągnąłeś swą rękę do drzewa. 
Snem śmierci zasnąłem na krzyżu i włócznia przebiła mój bok za ciebie, który usnąłeś w raju i z twojego boku wydałeś Ewę, a ta moja rana uzdrowiła twoje zranienie. Sen mojej śmierci wywiedzie cię ze snu Otchłani. Cios zadany Mi włócznią złamał włócznię skierowaną przeciw tobie. 
Powstań, pójdźmy stąd! Niegdyś szatan wywiódł cię z ziemskiej ziemi, Ja zaś wprowadzę cię już nie do raju, lecz na tron niebiański. Zakazano ci dostępu do drzewa będącego obrazem życia, ale Ja, który jestem życiem, oddaję się tobie. Przykazałem aniołom, aby cię strzegli, tak jak słudzy, teraz zaś sprawię, że będą ci oddawać cześć taką, jaka należy się Bogu. 
Gotowy już jest niebiański tron, w pogotowiu czekają słudzy, już wzniesiono salę godową, jedzenie zastawione, przyozdobione wieczne mieszkanie, skarby dóbr wiekuistych są już otwarte, a królestwo niebieskie, przygotowane od założenia świata, już otwarte".
cd do Józka
Dodane przez Wiara Nadzieja Miłość w dniu - 2012-09-21 16:14:04
Drogi Józku. 
Prawda jest taka, że były ksiądz, nie jest wierny ani Bogu, ani kobiecie dla której porzucił kapłaństwo ani dzieciom z które być może są z tego związku.  
To egoista, który kocha tylko siebie.  
 
Posłuchaj o. Roberta Bujaka SJ w konferencji "Kochać, czy się kochać, na bezdrożach miłości".  
 
Czy myślałeś, że skoro raz zdradziłeś Boga, to możesz zdradzić i religię w jakiej zostałeś ochrzczony i wychowany? Przecież to nic trudnego przejść na protestantyzm lub prawosławie. Byłoby Ci łatwiej. 
 
Sakrament małżeństwa pobłogoslawiony przez Boga jest pięknym wyrazem miłosci wzajemniej małżonków. Zaręczam Ci, że nie masz bladego pojęcia,czym on jest. Tak jak nie masz bladego pojęcia czym jest Kapłaństwo przez duże K. Stąd zapewne Twoja konkluzja do trudów życia ludzi świeckich. 
 
Odpowiedz, SOBIE szczerze, czy walczyłeś o swoje kapłaństwo?  
Mnie już odpowiedziałeś. Pamiętasz co pisałam na temat milczenia. 
 
Niech Dobry Bóg ma Cię w swojej opiece, jakkolwiek Go pojmujesz. 
Wiara Nadzieja Miłość. 
 
Dodane przez Józek. w dniu - 2012-09-20 21:06:33
Trudno dziwić się ludziom, którzy utożsamiają kapłaństwo z celibatem, skoro tyle wieków obowiązuje w Kościele Rz-kat taki oto wzorzec; Ksiądz mieszka osobno i jest sam. I z tego powodu zapominają ci ludzie o istnieniu równie chrześcijańskich Kościołów Wschodnich, jak również o protestanckich Braciach Odłączonych. Tam też są Chrystusowi kapłani, tyle tylko że żonaci. Podejrzewam, że myślą ci ludzie między innymi w ten sposób; życie rodzinne ze swym seksem małżeńskim, rodzicielstwem, przyziemnymi troskami o byt codzienny i problemami natury emocjonalnej jest jakoś mniej godne i święte. Wszystko to ściąga człowieka do dołu, unieszczęśliwia i pogrąża w cierpieniu, podczas gdy chciało by się, aby chociaż niektórzy pokazali swą wyższość i wyjątkowość. I łatwiej przełykają niewiarę lub cynizm jakiegoś księdza, jego materializm lub obojętność wobec bliźniego, obłudę i zakłamanie, niż gdyby ów ksiądz uczciwie miał ożenić się z ukochanym człowiekiem. Przecież ma prawo do tego, a czasami nawet obowiązek! Prawdopodobnie nie ma rady na takie podejście. Do pewnych ustaleń każdy musi dojść samodzielnie. Mamy jedynie nadzieję, że powyższa deklaracja o tym, kim jesteśmy, da chociaż niektórym powody do zastanowienia.
...cd do Józka
Dodane przez Wiara Nadzieja Miłóść w dniu - 2012-09-20 15:59:35
Drogi Józku-Nożycoręki, że tak żartobliwie się powiem.  
A kto jeszcze oprócz Ciebie Józku-Moderatorze siedzi po drugiej stonie "okienka". Może Józek-Nożycoręki? Bądź inny chochlik. Teraz wyciął cały mój krótki post, jaki napisałam wczoraj do Ciebie Józku-Moderatorze. Czuję się rozżalona, że macie tam taki bałagan. 
 
Drogi Józku-Moderatorze, czy zechcesz zaspokoić moją kobiecą ciekawość (ufam, że tak, bo wiem, że nie umiałbyś odmówić kobiecie)i opowiesz, czy walczyłeś by uratować swoje kapłaństwo? I czy teraz patrząc w lustro , choćby przy porannym goleniu, bardziej widzisz siebie w roli męża, czy księdza? A może jest też ktoś trzeci (jak ten, co wycina moje posty do Ciebie). 
 
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie,  
Wiara Nadziej Miłość.
Do Józka
Dodane przez Wiara Nadzieja Miłość w dniu - 2012-09-19 16:52:46

Śmiechu warte. 
 
 
Józku, zadałam Ci proste pytanie: 
O czym myślisz patrząc w lustro? 
 
WNM
Dodane przez Józek w dniu - 2012-09-18 23:53:05
Nie wiem, co mogło się zdarzyć. Ty pierwsza zgłaszasz takie problemy. Osobiście nie wycinam czyichś tekstów, a nikt inny nie ma dostępu do moderacji komentarzy do artykułów.
Do Józka-Moderatora.
Dodane przez Wiara Nadzieja Miłość w dniu - 2012-09-18 20:32:36
Drogi Józku-Moderatorze, 
Na rzykład o ten, z Twojego postu do mnie: 

Moja odpowiedź: I to mówi ksiądz. 
 
Wybacz Szacowny Moderatorze, że nie piszę po Twojej myśli, ale taką już mam przypadłośc, że mówię to co myślę. A że ten fakt, jest dla Ciebie "niepoprawny politycznie". No cóż, przeżyję. Patrząc śmiało na swoją twarz w lustrze.  
 
A Ty, o czym myślisz patrząc w lustro? 
 
 
 
Pytanie do WNM
Dodane przez Józek w dniu - 2012-09-18 19:24:11
Piękne słowa i prawdziwe. "A wolność-nieoceniony skarb, cudowna perła, którą żal by było rzucić przed wieprze-będzie przez nas wykorzystywana całkowicie po to, by czynić dobro" - słowa te moglibyśmy przyjąć za swoje motto. Staramy się czynić dobro. 
Wybacz WNM, ale nie wiem, o jakie i których cytatów wycinanie Tobie chodzi?
...cd
Dodane przez Wiara Nadzieja Miłość w dniu - 2012-09-18 15:05:00
Dziś, kiedy świat tonie w nieposłuszeństwie, awanturach, intrygach, krętactwach, winniśmy kochać bardziej niż kiedykolwiek posłuszeństwo, szczerość, wierność, prostotę i wszystko to, co w duchu nadprzyrodzonym sprawi, że będziemy bardziej ludzcy. (Kuźnia, 530) 
 
 
Religia jest największym buntem człowieka, który nie chce żyć jak zwierzę, który nie znajduje ukojenia i zaspokojenia, dopóki nie spotka i nie pozna Stwórcy, i nie nawiąże z Nim zażyłych stosunków. Chcę, abyście byli takimi buntownikami, wolnymi od wszelkich innych więzów, ponieważ chcę - Chrystus tego chce! - abyście byli dziećmi Bożymi. Niewola albo dziecięctwo Boże: oto dylemat naszego życia. Albo być dziećmi Boga, albo niewolnikami pychy, zmysłowości, lękliwego egoizmu, w którym tyle dusz wydaje się tkwić. 
 
Miłość Boga wskazuje drogę prawdy, sprawiedliwości, dobra. Gdy zdecydujemy się na odpowiedź Bogu: moja wolność jest dla Ciebie, okażemy się wolni od wszystkich więzów, którymi byliśmy przykuci do rzeczy bez znaczenia, do żałosnych trosk, do nędznych ambicji. A wolność - nieoceniony skarb, cudowna perła, którą żal by było rzucić przed wieprze - będzie przez nas wykorzystana całkowicie po to, by czynić dobro. (Przyjaciele Boga, 37-38) św. Josemaria Escrivá 
 
 
Ps. Do Moderacji, 
Wielokrotnie pytałam dlaczego wycinacie cytaty. Nie otrzymałam odpowiedzi. 
 
Ładnie to tak traktować formułowicza?
...cd do Józka
Dodane przez Wiara Nadzieja Miłość w dniu - 2012-09-17 16:01:51
 
 
Zdjęcie celibatu nie jest równoznacznym z bycia kapłanem. Sakrament kapłańsstwa jest wieczysty. Do końca swoich dni, a nawet i po śmierci Ty będziesz księdzem. 
To jest główny powód mojego zgorszenia, lawirowanie wobec prawa ludzkigo. Bóg ustanowił sakramet kapłaństwa. 
 
 
 
I to mówi ksiądz.  
 
 
Bezsensowne jest to, co powyżej napisałeś. 
 
Przed 18 rocznicą ślubu, mój mąż, alkoholik, zażądał rozwodu. Za pierwszym razem pomyślałam że odbiło mu, a zapłakana pobiegłam do konfesjonału. Gdy trzy miesiące później ponowił żądanie pojechałam na fundament rekolekcji ignacjańskich.  
Nie było mi łatwo, ani jemu. Ale modliłam się. Trafiliśmy na rekolekcje dla małżeństw, www.spotkaniamalzenskie.pl Mąż poszedł na terapię, ja na al-anon, a nasze dziecko pojechało do Zakroczymia do ojców. 
Pan Jezus był z nami przez te wszystkie lata. Dziś jesteśmy szczęśliwą rodziną. W ubiegłym tygodniu, 8.IX obchodziliśmy 22 rocznicę ślubu. Byliśmy w Częstochowie, bo nasze dziecko zamówiło za nas Mszę Św. 
 
Czy ty zrobiłeś wszystko by uratować swoje kapłaństwo? 
 
 
 
No cóż, mnie przykro, że i Ty poniekąd masz na to wpływ. 
 
 
 
Czy coś od tamtego czasu się zmieniło? Rozejrzyj się uważnie, popatrz i pomyśl. 
 
 
Robią to w majestacie prawa z rządami, ogromnymi korporacjami. Czy tego naprawde nie widzisz? 
 
 
 
I żyje na kocią łapę. Żałosne. 
 
Nie widzisz, że rodzina straciła na wartości. Jest niczym w oczach rządzących. Dlaczego na świecie jest tyle aborcji, związków homo? I przyzwolenia na to całe obrzydlistwo? Bo stoją za tym pieniądze, i władza. 
A jak wiadomo światem nie rządzi 10 przykazań, lecz władza, pieniądze i sex. 
Świat stanął na głowie. 
 
 
Wybacz, ale jesteśmy po różnych stronach barykady. Tak myśle. Tym bardziej mi przykro. 
 
Pozdrawiam, WNM  
 
PS. 
 
Czy byłbyś tak uprzejmy i skopiował dla mnie ten konkretny fragnent? Jak zdążyłes zauważyć brak mi wiedzy. I pewnej operatywności w lawirowaniu na stronach netu. 
Z góry dziękuję Ci za uprzejmość. 
WNM 
 
 
 
 
 
 
 
cd.
Dodane przez Józek w dniu - 2012-09-17 14:55:06
Z lektury Pojęć podstawowych powinnaś uświadomić sobie, że kapłaństwo nie ma wiele wspólnego z celibatem. Odchodząc ze stanu duchownego nie przestaje się być kapłanem, tak jak ordynator oddziału chirurgii kończący praktykę w szpitalu, nie przestaje być lekarzem. Twoje porównanie odejścia duchownego z szeregów kleru do rozwodu małżeńskiego jest tylko po części słuszne. Czasami trzeba odejść od małżonka, gdy życie z nim staje się nie do zniesienia. Tak samo czasami trzeba odejść z duszpasterstwa, gdy trwanie w nim na siłę staje się bezsensowne. Jednak i tu pozostaje się małżonkiem i tu kapłanem. 
Przykro mi WNM-ci, że w twoich oczach świat staje się gorszym pod względem wierności danemu słowu. Z perspektywy mojego życia jest lepiej, a nie gorzej. Cały XX wiek, to był czas totalnego zakłamania i braku szacunku do wierności wypowiadanemu słowu. Ludzie dobrowolnie pozwoli ogłupić siebie propagandzie sowieckiej i faszystowskiej. Mówiło się jedno i gremialnie robiło się odwrotnie. Chwała Bogu, teraz jest bez porównania lepiej. Nie wyobrażam sobie, aby dziś w Europie takie masy ludzi poszły na współpracę ze zbrodniczymi reżimami jak dawniej. A to, że kiedyś było mniej rozwodów i odejść, to tylko dlatego, że nie było gdzie wyprowadzić się. Dziś ludzie bardziej szanują swe słowo. Kto nie jest przekonany co do słuszności ślubowania na całe życie, to po prostu nie ślubuje. Dawniej nie było takiej możliwości.
cd do WNM
Dodane przez Józek w dniu - 2012-09-17 00:11:52
Oburzenie twoje rozumiem, mimo że nie poczuwam się do zarzucanych mi grzechów. Masz bardzo emocjonalny stosunek do poruszanych zagadnień, a brakuje ci istotnej wiedzy. Odpowiedz mi, proszę; skoro byli duchowni z reguły otrzymują od władz kościelnych zwolnienie z celibatu i przyjmują Sakrament Małżeństwa, to czy oni mimo to cudzołożą? 
Zajrzyj do zakładki "Pojęcia podstawowe".
...cd do Józka
Dodane przez Wiara Nadzieja Miłość w dniu - 2012-09-16 17:06:09
Wiesz , wszyscy jesteśmy powołani do świetości. Nie migaj się że nie jesteś mistykiem, bo nawet słowa danego w dniu prymicji nie dotrzymałeś.  
 
Stąd moja teza że słowo we współczesnym świecie nic nie znaczy. 
 
Z tego co widzę, choć ubierasz to w piękne półsłówka. 
 
Wiadomo, że sakrament kapłaństwa jest sakramentem wieczystym, w przeciwieństwie do sakramentu małżeńskiego, który jest doczesnym.  
Więc, nie ściemniaj, jesteś ksiedzem i cudzołożysz. 
 
Skoro rozwód ze stanem duchownym jest wśród kleru na porządku dziennym, dlaczego wciskacie ludziom ciemnotę i zabraniacie rozwodów? 
 
 
Wiem też, że wśród powołanych był ten, który zdadził który Jezusa Sam napisałeś: 
"Nie powinnaś gorszyć się tym, bo oni nie ślubowali być w gronie kleru do końca swoich dni. Ich śluby dotyczyły zgoła czegoś innego. W "Pojęciach podstawowych" próbuję to tłumaczyć i jak narazie nie zarzucono mi nieprawdy". 
 
Zatem czego dotyczyły ich śluby? Zechcesz mi wyjaśnić?  
 
Nie wiem, czy bardziej denerwuje mnie twoja bezczelność, czy fakt, że przez takich którzy postępują jak ty, ten świat parszywieje. 
 
Bogu dziękuję, że są uczciwi księża, którzy dotrzymują wierności danemu słowu. Dobrze że Pan stwia właśnie takich na mojej ddrodze. 
 
Ufam, że choć po częsci rozumiesz moje oburzenie. Wybacz, jeśli Cię uraziłam.  
WNM  
 
 
 
 
 
 
 
do WNM
Dodane przez Józek w dniu - 2012-09-15 23:14:45
Gdybym był mistykiem na wzór Św. Pawła, zapewne poza Bogiem nic by mnie nie obchodziło. Mistykiem nie byłem i nie jestem. 99,99% duchownych nie sięga tego poziomu. To normalni ludzie z krwi i kości. Dlatego zdarza się, że z różnych powodów odchodzą ze stanu duchownego; z moich obserwacji, na równi księża, ojcowie, bracia i trochę rzadziej siostry zakonne. Nie powinnaś gorszyć się tym, bo oni nie ślubowali być w gronie kleru do końca swoich dni. Ich śluby dotyczyły zgoła czegoś innego. W "Pojęciach podstawowych" próbuję to tłumaczyć i jak narazie nie zarzucono mi nieprawdy. Prawdziwym zgorszeniem może być lekceważenie właśnie ślubowanych wartości i co gorsza, przy dozgonnym celibacie. Myślę, że takiego duchownego powinno się jak najszybciej poprosić o zmianę postępowania lub o opuszczenie szeregów duchowieństwa.  
Poddajesz w wątpliwość wierność danemu słowu u współczesnych ludzi. Nie wiem, czy dawniej rzeczywiście było lepiej pod tym względem? Nie umiem ocenić, ale skłonny jestem twierdzić, że ogólnie teraz ludzie są lepsi niż np. 100 lat temu. A w jakiej dziedzinie życia obserwujesz dewaluację danego słowa?
...cd do Józka
Dodane przez Wiara Nadzieja Miłóść w dniu - 2012-09-15 12:23:23
Józku, 
jestem prosta i uboga. Jedyne co mogę Ci powiedzieć, to zacytować św. Pawła w 1Kor 13. Z naciskiem, że miłość nie jest bezwstydna, nie szuka swego. 
 
Ja dziękuję Bogu, że pozwolił mi dochować wierności słowu danemu w dniu ślubu. To ogromny dar. 
 
Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak statystycznie wyglądają odejścia kapłanów po formacji w seminarium, a ojców po formacji zakonnej? Ciekawe czy w ogóle istnieją? 
 
Na IV tygodniu rekolekcji ignacjańskich ofiarowano mi książkę "Oni nas stworzyli" pióra o. Józefa Augustyna SJ. 
 
Pozdrawiam Cię, WNM. 
 
Ps. Odejścia kapłanów, w moim przekonaniu, świadczą o błędach w rekrutacji i słabości formacji. I nic na to nie poradzę, że mnie fakt nie dochowania wierności Bogu przez kapłanów zwyczajnie gorszy. Bowiem słowa ich nie idą w parze z czynami. Stąd zapewne globalny kryzys wiary.  
Dane słowo dzisiaj nic nie znaczy. Kiedyś miało wartość. Jak sądzisz, co spowodowało że tak się dzieje? 
 
 
 
 
cd do WNM
Dodane przez Józek w dniu - 2012-09-14 20:50:57
WNM-ci, widocznie nie zrozumieliśmy się odnośnie treści trzeciego rozdziału Ks. Rodzaju. Może pogadamy o tym pewnie jeszcze kiedyś, ale póki co pragnę powrócić do pierwszego wątku naszej rozmowy. Nie zaprzeczam, że można swój celibat potraktować jako ofiarę oraz swego rodzaju "zaślubiny" z Bogiem i Kościołem. Taki sposób podejścia do sprawy jest bardzo rozpowszechniony w klasztorach; szczególnie żeńskich. Jest to prawie że obowiązująca tam doktryna życia duchowego. W seminariach duchownych jest inaczej. Zaleca się kultywowanie duchowości zakonnej, ale tylko na zasadzie całkowitej dobrowolności. Przede wszystkim obowiązuje wierność nauce Chrystusa i zgodność postępowania z przepisami Prawa Kanonicznego. WNM-ci, oczywiście masz prawo trzymać się tradycji, w której jesteś wychowana, ale spróbuj także zastanowić się, dlaczego i jakim prawem inni widzą to wszystko nieco inaczej. Prowadząc ten serwis internetowy postawiłem sobie za zadanie uświadamiać ludziom, że rzymsko-katolickie, a właściwie zakonne podejście do celibatu duchownych nie jest jedynie słusznym poglądem. Równie godziwe są inne "teologie" celibatu, ot chociażby te wschodnie, czy protestanckie. Prałatura żonatych post-anglikańskich księży świadczy o ewolucji myślenia również w naszym Kościele. Bardzo mi zależy na tym, aby moja praca nie była w sprzeczności z Ewangelią. Liczę na twoje uwagi, jeśli zauważysz jakieś nieścisłości w moim pisaniu. Co sądzisz o treści merytorycznej tych tekstów?
...cdn do Józka
Dodane przez Wiara Nadzieja Miłość w dniu - 2012-09-14 19:50:33
Józku, uważam Twój pogląd, jako bym uważała kobietę za główne narzędziedzie szatana, za nadinterpretację. To najdelikatniejsze określenie na jakie mnie stać. 
 
Co do grzechu, jaki dokonał się w raju, i odpowiedzialnośc za niego, Bóg wyraźnie wskazuje na Adama. W jakże prostym pytaniu: Adamie, gdzie jesteś?  
 
To, że Adam odpowiedzialnością za grzech obarczył Ewę, jest dla mężczyzny bardzo charakterystycznie. I śmiem uważać, że pokutuje do dziś dzień. 
 
Współczesna kobieta jest taką samą Ewą, jak i współczesny mężczyzna Adamem. On jest wzrokowcem, a ona lubi słuchać...a każde miłość postrzega zupełnie inaczej...i łatwo ulega pokusom. 
 
A jako żeś szczęśliwy w małżeństwie, polecam ci gorąco książki i konferencje Jacka Pulikowskiego. Co by szczęsie wasze trwało przynosząc dobre owoce. 
Cyceron pisał, że przyjaźń jest najpiękniejszą formą miłośći. Tego Ci życzę.  
Każda fizyczna namiętność kiedyś się kończy...co wtedy pozostanie? 
 
Istnieje jeszcze coś takiego, jak formacja duchowa, moralna, etyczna... Ale to zostawiam na dalszą dyskusje. 
 
Ps. Czy czytałeś "Beskidzkie rekolekcje" Wandy Półtawskiej?  
WNM
Dodane przez Józek w dniu - 2012-09-14 11:13:35
Droga WNM, oczywiście, że piszę to, co myślę, ale śmiem twierdzić, że moje poglądy nie są wyssane z palca. Od pewnego czasu w naszym chrześcijańskim wyznaniu, zwanym rzymsko-katolickim, rzeczywiście lansuje się pogląd, że celibat powinien nierozerwalnie łączyć się z Diakonatem i Kapłaństwem, jako ofiara złożona Bogu. Pan Jezus tego nie wymagał, a św. Paweł Apostoł tylko doradzał celibat dla uniknięcia życiowych kłopotów i dla sprawniejszego apostolatu. Muszę jednak przyznać, że miał bardzo dużo racji. Dlatego, chcąc ożenić się, poprosiłem swego biskupa o zwolnienie z obowiązków duszpasterskich i otrzymałem je. Celibatariuszy ci u nas dostatek. Zastąpili mnie bez większego wysiłku. Żeniąc się byłem świadom ciężarów życia rodzinnego, więc jakiekolwiek kuszenie nie wchodziło w grę. Jedynie rozkosz seksu mogła by być pokusą, ale czy aż taką, żeby zaraz zmieniać życie o 180 stopni? A swoją drogą; ciekawe to, że kobieta uważa samą siebie za główne narzędzie szatana, i to w posoborowych czasach! Konferencji zaś o. Tomasza posłucham, bo doceniam bardzo radość życia radami ewangelicznymi. Staram się je stosować w każdej sytuacji życiowej. Dzięki za podpowiedź.
uczciwa odpowiedź cd.
Dodane przez Wiara Nadzieja Miłość w dniu - 2012-09-13 16:39:00
Józku, to co piszesz to twój pkt widzenia i masz do tego prawo. Jednak czy ze stanem kapłaństwa nie idzie w parze celibat, jako czystość ofiarowana w darze Bogu? 
 
Wiesz, człowiek by usprawiedliuwiść swoje upadki wymyśli wiele, tylko czy sam? Toż nawet w raju Adam mówi do Boga - "Kobieta mnie zwiodła..." 
 
Powołujesz się na Jezusa, a czy już wtedy był KKK w takiej formie jak dziś?  
 
Nie przekonałeś mnie do swojego pkt widzenia. Dla mnie grzech to grzech. Cudzołóstwo to cudzołóstwo , choćby nie wiem jaka teorię do niej tworzyc.  
 
Bóg widzi wszystko. 
 
Dziś 13, idę na Fatimę. 
 
Pozdrawiam, WNM 
 
Ps. Zachecam abys posluchal konferencji o. Tomasza Oleniacza SJ pt. Radosc zycia radami ewangelicznymi, czystosc, ubostwo i posluszenstwo.
Do WNM
Dodane przez Józek w dniu - 2012-09-09 21:31:20
Celibat i Kapłaństwo, to dwie odrębne sprawy. Można żyć w celibacie i nie być kapłanem. Można żyć w małżeństwie i jednocześnie być kapłanem. Pan Jezus miał przy sobie takich i takich. Natomiast, ślubowania zakonne ustanowili twórcy życia monastycznego dla ludzi, którzy obierają tę ścieżkę dla wewnętrznego doskonalenia. Tylko niektórzy mnisi dodatkowo zostają kapłanami. Nieco więcej piszę o tym w "Pojęciach podstawowych".
Dodane przez Wiara Nadzieja Miłość w dniu - 2012-09-09 21:10:18
 
Józku, to przez kogo są ustanowione? Co zatem sprawia, że mówimy o Sakramencie kapłaństwa?  
 
To co piszesz jest wprost nieprawdopodobne, by nie powiedzieć szokujące. 
Pozdrawiam, WNM 
 
Dodane przez Józek w dniu - 2012-09-08 22:08:39
Jak powszechnie wiadomo; do Komunii Św. nie wolno przystępować w stanie grzechu śmiertelnego. Katechizmowa definicja tegoż mówi, że jest to świadome i dobrowolne złamanie Przykazania Bożego. Celibat i ślubowania zakonne nie są ustanowione przez Pana Boga. Poza tym; odejście ze stanu duchownego odbywa się z reguły w porozumieniu z władzami Kościoła. Prawo Kanoniczne przewiduje możliwość zwolnienia ze wspomnianych zobowiązań.
uczciwa odpowiedź - cdn
Dodane przez Wiara Nadzieja Miłość w dniu - 2012-09-07 16:06:42
Józku, dzięku że zechciałeś się podzielić. To ważne świadectwo. 
 
Co do reszty, powiem krótko - milczenie też jest odpowiedzią. 
 
Pozdrawiam. 
 
Ps. Dlaczego wycinacie cytaty z waszej prezentacji "Kilka słów o sobie?  
 
Do Józka,  
jak to możliwe że były ksiądz czy zakonnik, może przystąpić do Komunii Św? Przecież to złamanie ślubu wierności, posłuszeństwa, może i jeszcze czystości.
Uczciwa odpowiedź.
Dodane przez Józek w dniu - 2012-09-05 23:32:34
Nie chcę wypowiadać się za innych, bo nie śledzę ich życia. Ja przystępuję do Komunii Św. 
Dodane przez Wiara Nadzieja Miłość w dniu - 2012-09-05 21:57:59

Czy w tym poście też wytniecie cytaty z waszej prezentacji "Kilka słów o sobie"? 
 
 
Nadal nie uzyskałam odpowiedzi na moje pytanie: 
Czy przyjmujecie komunię świętą? 
 
 
Ps.Zdanie jakie ma Artie w tej kwestii poznałam.  
Bez komentarza. 
 
Pozdrawiam wszystkich byłych księżyi zakonników i oczekuję uczciwej odpowiedzi 
null
Dodane przez Wiara Nadzieja Miłość w dniu - 2012-09-03 17:04:39
.  
 
Celibat ma swoją wartość...a nazywa się ona Czystość 
 

Czyżby? Dlaczego zatem się poczuwacie? Bóg stwarzając człowieka dał mu też sumienie. 
 
 
Ciekawe w jaki sposób?  
 
Jedno pytanie: 
Czy przystępujecie do Komunii Św? 
 
 
 
nullnull
Odpowiedź
Dodane przez Artie w dniu - 2012-02-09 16:47:36
>30 lat temu zawierałam sakrament małżeństwa ślubując mojemu małżonkowi, "że go nie opuszczę, aż do śmierci". Czy po paru latach powinnam powiedzieć, że nie mam do tego powołania i go opuścić, bo życie pokazało, że jednak powinien to być ktoś inny? 
 
Jeśli nie chcesz zmarnować życia - tak. Można oczywiście zostać męczennikiem i zatruwać siebie i otoczenie frustracją, tylko nic z tego nie wyniknie, a na pewno nic dobrego. Między innymi po tym można poznać rozwinięte kultury, że mimo nierównego traktowania kobiet zezwalano na rozwody, jeśli trwanie razem nie miało sensu (chociażby w Rzymie). Prymitywne ludy traktowały kobietę jak żywy inwentarz, którego zabór lub samowolna ucieczka powinny być surowo karane, ale nie różniło się to od karania za kradzież krowy lub porządnego przywiązania tejże, gdy sama uciekła. 
 
> Cały czas powtarza się nam, świeckim, że w kościele katolickim nie ma rozwodów 
 
sensu też nie ma a jest to dużo poważniejszy problem. Moja 6-cio letnia córka po lekcji religii zapytała "Dlaczego ten Bóg jest taki surowy ? On wszystkim tylko grozi i wszystkich każe". Co mam jej powiedzieć ? Że czytają Stary Testament, który przy odrobinie dobrej woli mógłby służyć za podręcznik sadysty ? Na szczęście dzieciom nie czyta się lepszych kawałków, np. takich w których Bóg każe wojownikom Izraela pozabijać jakichś Moabitów, ale tylko mężczyzn, dzieci i zamężne kobiety, a zostawić przy życiu tylko dziewice dla przyjemności. Rewelacyjne, polecam. Ciekaw jestem, czy ktokolwiek z Was przeczytał kiedyś te wszystkie brednie, zwłaszcza te starannie pomijane w kazaniach, nakazujące gwałcić palić i rabować każdego nie-swojaka, a przy okazji palić albo zarzynać swoje dzieci w celu okazania czci Bogu. 
Dodane przez Maria w dniu - 2012-01-14 21:19:48
nie potępiam ale dziwię się, że tak łatwo usprawiedliwiacie swoje odejście z kapłaństwa i życie w związkach niesakramentalnych tzn, życie w grzechu.Sześć lat w semonarium to szmat czasu,by przemyśleć,przemodlić i zdecydować. Zamiast myśleć o zniesieniu celibatu może warto zrobić rachunek sumienia i przyznać się do błędu, dla mnie przyczyną odejścia z kapłaństwa, zakonu jest zaniedbanie modlitwy,medytacji Słowa Bożego.Jeśli trwam w Chrystusie to On daje mi łaskę wytrwania...Z Bogiem
Drogi Józku
Dodane przez Ewa w dniu - 2012-01-12 15:30:53
Wyobraż sobie,że ja jednego dnia wstępuję w sakramentalny zwiazek małżeński, a nastepnego zostaje zakonnicą. Realizuję jednocześnie dwa powołania. Mam dzieci, duzo modlę się. Już na pierwszy rzut oka, bez żadnej wiedzy teologicznej widać, że to niemożliwe. Zawsze myslałam,że ksiądz czy zakonnica tworzą jedność z Panem Jezusem, a nie z człowiekiem. To Jezusowi ślubuje się wierność. W małżeństwie wierność ślubuje się malżonkowi. Pełna realizacja obu powołan przez jednego człowieka jest niemozliwa. Zawsze podziwiałam powołanie do kapłaństwa. To taki wielki przywilej być rekoma Pana Jezusa.Zyczę Ci Bożego błogosławieństwa
nie rozumię
Dodane przez jurek w dniu - 2012-01-06 14:59:25
Nie jestem rozgrzeszającym,ale jak osoba duchowna ma być złą to lepiej niech odejdzie od kapłaństwa.Bardza dużo znam osób,które rzuciły sutannę i są bardzo dobrymi i wartościowymi ludźmi.Wychodzę z założenia"nie sądzę nikogo nie będę sądzony.Z Panem Bogiem.
szczerze
Dodane przez pyo w dniu - 2012-01-06 09:30:19
Bez owijania w górnolotne słowa....wszystko można naciągnąć dla własnych potrzeb...wiem,bo sam zdarza mi się tak robić....każdy ma rozum i sumienie....siebie można oszukiwać bez końca,tylko po co "kiwać" innych?
Dodane przez Józek w dniu - 2011-11-27 20:41:37
Wybacz Hanno, ale celibat nie jest Sakramentem, a decyzja na bezżenność nie jest obwarowana ślubowaniem. To tylko zobowiązanie się do owego specjalnego stylu życia, podejmowane przy okazji Święceń Diakońskich lub Ślubów Zakonnych. Celibat nie wiąże się z odpowiedzialnością za kogokolwiek. Rezygnując z celibatu, nie opuszcza się ani Boga ani człowieka. 
Czasami ludzie rezygnują z celibatu dla małżeństwa, a czasami dla innych ważnych powodów. Takiej rezygnacji nie można porównywać do rozwodu, jak wyjazdu za granicę za chlebem nie można nazwać ucieczką i zdradą Ojczyzny. 
Małżeństwo nie jest pokusą szatana, lecz sakramentalnym darem Bożym. Do tej Łaski mają prawo wszyscy; duchowni również. Tak mówi Pismo Św. i Prawo Kanoniczne Kościoła. 
Przy okazji Twojej wypowiedzi, Hanno, przypominam tych kilka podstawowych prawd, bo wielu z nas nie pamięta o nich i myśli według swoich wyobrażeń. Musimy trzymać się rzeczywistości i prawdziwego znaczenia słów, aby był porządek i porozumienie.
Dodane przez Hanna w dniu - 2011-11-27 19:45:42
Przeczytałam artykuł i poniższe komentarze z mieszanymi uczuciami...  
Nie chcę oceniać nikogo decyzje i zachowania, bo to do mnie nie należy. Tylko Bóg jest Sędzią sprawiedliwym. 
Zastanawia mnie jednak jak można najpierw składać śluby, a później je łamać? Czy ktoś zmusza mężczyzn do przyjęcia sakramentu kapłaństwa zamiast małżeństwa? 30 lat temu zawierałam sakrament małżeństwa ślubując mojemu małżonkowi, "że go nie opuszczę, aż do śmierci". Czy po paru latach powinnam powiedzieć, że nie mam do tego powołania i go opuścić, bo życie pokazało, że jednak powinien to być ktoś inny? Cały czas powtarza się nam, świeckim, że w kościele katolickim nie ma rozwodów... 
Exkapłani zastanówcie się nad tym, jak usprawiedliwiacie wasze czyny... 
Ja nie opuszczę , aż do śmierci. Tak mi dopomóż Bóg. Nie moją mocą, ale Bożą chcę zwyciężać trudności i pokusy. Wiem KOMU zaufałąm.
małżeństwo z zakonnikiem
Dodane przez Katarzyna w dniu - 2011-07-30 23:53:44
[LIST] 
Byliśmy małżeństwem 40 lat mąż był zakonnikiem ( odszedł do Domu Ojca) w 2007 roku. 
jest... 
taka miłość od zawsze do zawsze 
taka krucha ze wzruszenia 
jak opłatek uniesiony w rękach kapłana 
by Bóg uświęcił 
i nie wiadomo 
czy więcej w niej cierpienia czy  
radości 
ducha czy ciała 
Boga czy człowieka 
jest taka miłość 
od zawsze do zawsze... 
Jesteśmy tylko ludźmi.
Dodane przez Józek w dniu - 2011-06-17 01:19:19
Marto, dziękuję ci bardzo za szczerość wypowiedzi, ale pokornie proszę o ponowne i uważne przeczytanie tekstów z zakładki "O nas" i "Pojęcia podstawowe". Staraliśmy się omówić w nich istotę kapłaństwa oraz ewangeliczną treść innych aspektów życia religijnego. Jako młoda osoba masz pewne prawo do zbytnich uogólnień, ale mimo to spróbuj raz jeszcze zastanowić się nad interesującymi cię problemami. Osobiście mam świadomość, że zbyt syntetyczne ujęcie jakiegoś zagadnienia może prowadzić do nieporozumień, stąd moja serdeczna prośba. 
Ze wspomnianej lektury powinnaś również wywnioskować, że czas między opuszczeniem stanu duchownego a momentem otrzymania dyspensy i przyjęciem Sakramentu Małżeństwa jest dla nas bardzo trudny wewnętrznie. Szczególnie, gdy procedury kościelne wloką się latami. Bardzo byśmy chcieli, aby czas ten uległ znacznemu skróceniu. Związku małżeńskiego z okresowym niedopełnieniem sakramentalnym nie nazywałbym cudzołóstwem, gdyż grzech ten polega na czymś zgoła innym. Warto przemyśleć tę sprawę samemu i w dyskusji z innymi.
cudzołóstwo
Dodane przez Marta w dniu - 2011-06-16 01:36:56
Mam jeszcze jedno pytanie - jak odnoszą się "żonaci księża" do kwestii niesakramentalnych związków, w jakich w wielu przypadkach pozostają - czy taki -choćby najbardziej udany w sensie emocjonalnym i zgodności partnerów - nie jest jednak cudzołóstwem, a wiec wykroczeniem przeciw Boskim przykazaniom? Mówicie Pan potępia rozpustę, nie seks - zgadzam się, ale czy Pan pochwala seks poza sakramentalnym małżeństwem? Myślę, wierzę, że nie. 
 
Moje zdanie jest jasne. Bardzo chciałabym wiedzieć, jakie jest Wasze podejście do tej kwestii...
mieszane uczucia
Dodane przez Marta w dniu - 2011-06-15 10:24:20
Zacytuję na poczatek słowa, które nie pochodzą z Biblii, nie napisał ich też żaden katolicki myśliciel, ale Søren Aabye Kierkegaard, protestancki filozof i teolog: 
 
"Ojcze, któryś jest w Niebie! To Tobie we wczesnym dzieciństwie składamy obietnice. Tobie podczas chrztu przysięgamy wierność. Zatem spraw, abyśmy nie zapomnieli o naszym przyrzeczeniu. Spraw, byśmy mimo wielu mało istotnych wymówek, które mógłbyś od nas usłyszeć, pojawili się na twej uczcie i wspólnie z Tobą zasiedli do stołu." 
 
Myślę, że to odnosi się do każdego z nas, podobnie jak i te słowa Duńczyka: 
 
"Kochający Ojcze! Popełniam błędy, a mimo to Ty jesteś Miłością. Zawodzę, nie pokładając wiary w Twą miłość, a mimo to Ty wciąż jesteś Miłością. I dlatego nawet wtedy, gdy wątpię, że jesteś Miłością, wierzę, ze zezwalasz na to tylko przez Swoja miłość. 
O Nieskończona Miłości."  
 
Czasem brakuje mi słów, czasem boje się i pytam:, czy ja potrafiłabym się modlić z taka ufnością? Ale tej ufności w Boga i takiej otwartości w modlitwie wszystkim tu zaglądającym życzę. 
 
Czasem przeraża mnie to, jak bardzo ludziom udaje się zrobić ze swojego grzechu rzecz świętą. Łatwiej oskarżać Kościół o nieludzką tradycję, niż samego siebie o niedochowanie przyrzeczeń.  
 
Nie, nie jestem hipokrytką, dlatego uważam, że najlepszą rzeczą, jaka może zrobić ksiądz, który nie czuje się dłużej na siłach żyć w celibacie, jest odejście z kapłaństwa. Uważam to za najuczciwsze zachowanie i jedyną droge, jaką w takiej sytuacji można iść, tylko tak można uniknąć zgorszenia i bólu.  
 
Tak myślę. ( Tylko wciąż tkwi we mnie pytanie - ilu z Was miało kobiety zanim zdecydowaliście się na odejście, zanim na przykład okazało się, że zostaniecie ojcami i dopiero w takich okolicznościach porzucaliście sutanny? Nie wiem jak często to się dzieje i czuje ogromny jakiś strach. Wiem, ze decyzja o odejściu nie jest łatwa - po prostu jestem trochę zaszokowana łatwością z jaka o tym opowiadacie winą obarczając Kościół...) Sądzę jednak, że rozpoznanie niezdolności do pozostawania kapłanem (wiem, że nie widzicie sprzeczności kapłan/nie-celibatariusz, ale ja sadzę, że taka fundamentalna sprzeczność tu się rodzi - przecież przysięga przed Bogiem jest ważna i wstępując do seminarium na taką definicje kapłaństwa się godzicie - abstrahując od tego KIEDY celibat został wprowadzony jako obowiązek i czy rzeczywiście jest niezbędny - przysięga pozostaje przysięga, podobnie jak przysięga małżeńska), zdecydowanie powinno być przemodlone, a jeśli już stwierdzisz, że nie możesz żyć jak żyjesz to odejdź (myślę, że to jest ten uczciwy rodzaj odwagi i szczerości przed Bogiem i sobą) ale zrób to ZANIM weźmiesz kobietę! Inaczej ranisz nie tylko Boga, siebie i ją, ale i innych - ludzi, ktorzy UFAJĄ Tobie. 
 
Wiem, może po prostu łatwo to powiedzieć, zwlaszcza jak jest się kobietą, studentka, ma się 25 lat i nie wie się jeszcze nic szczególnego o życiu... Ale czy to, że nie jestem w "Waszej skórze" w jakis spocób obniża moją zdolnośc oceny sytuacji? Wierzcie mi, że nie rzucę w Was kamieniem, ale prosze o to, byście z pokorą podeszli do sprawy. 
 
Jesteście tymi, którym inni bardzo ufają, powinniście pomagać w dochodzeniu do Boga, tymczasem nie usiłujecie nawet przyznać - tak, jestem tylko człowiekiem! Proszę Was o takie świadectwo, nie inne - aroganckie mówienie o tym, że NIC się nie stało i nie wy zrobiliście coś nie tak, ale Kościół i wszyscy ludzie, przez których czujecie się osaczeni.  
 
Przepraszam, jeśli byłam nieco ostra, po prostu wyraziłam moje refleksje. 
 
Jeśli czujesz powołanie do kapłaństwa to wytrwaj w nim ze WSZYSTKIM konsekwencjami. Wiem, każdemu z nas zdarza się upadek, ale kwestia jest taka, czy chcemy się podnieść i być wierni obietnicy danej Bogu (takiej czy innej: celibatu, małżeństwa, bycia dobrym lekarzem, pracodawcą, ojcem, matką, babką itd. - jakiekolwiek zadanie Bóg nie postawi przed nami). Jeśli zaś naprawdę już nic nie potrafisz poradzić odejdź i nie potępię Cię za to, ale zrozum, że mówienie o zachowaniu W PEŁNI tożsamości kapłana nie jest na miejscu ze względu na obietnicę, jaką złożyłeś... Nie twierdzę, że powinieneś żyć na marginesie Kościoła, wcale nie - bądź z radością takim wiernym, jakimi są inni - świeccy.  
 
Życie według ciała...
Dodane przez Józek w dniu - 2011-05-15 23:53:41
Tomku, w rozumieniu Pana Jezusa nie chodziło w tym powiedzeniu o seks, ale o rozpustę. Chrystus nigdy nie twierdził, że seks jest czymś grzesznym. Uczył zaś, aby wszystko przeżywać w duchu miłości i odpowiedzialności. Dlatego miłość z kobietą zawsze powinna być przeżywana w Bożej Obecności, co nazywamy Sakramentem Małżeństwa. Dlatego ci księża, którzy nie uznają seksu bez miłości, proszą swego Biskupa o zwolnienie z celibatu, skoro aktualne przepisy kościelne nie pozwalają żonatemu księdzu duszpasterzować w parafii. Ciekawe tylko, kiedy wspomniane przepisy zostaną zmienione?  
Osobiście zaś będę dziękował Bogu w godzinę śmierci zarówno za szczęście płynące z miłości do Niego, jak i do ludzi, z moją żoną i dziećmi na czele. A póki co, cały czas proszę Boga, aby bronił mnie przed pokusą zyskiwania czegokolwiek, co w prawdzie jest łatwe i przyjemne, ale pozbawione miłości. 
Powiesz: złodziej też kocha kradzione pieniądze. Oczywiście, tyle tylko, że nie po Bożemu. Taka miłość jest bardzo niedoskonała czyli grzeszna, która zamiast budować rujnuje.
Ci co żyją według ciała...
Dodane przez Tomek w dniu - 2011-05-15 15:44:54
Cóż zyska człowiek, choćby cały świat zdobył (tzw. "szczęście"), a na duszy szkodę poniósł? 
Żal mi ludzi, którzy zaczęli w duchu, a skończyli w ciele. 
Duch Izebel działa w Kościele i jesteście jego ofiarami. 
Czyżby sex był naprawdę czymś lepszym od życia w Bożej Obecności? 
Ciekawe czy będziecie tak uważać w godzinę śmierci. 
opinia.
Dodane przez Marek w dniu - 2011-05-14 09:14:04
potrzebapowrocicnawlasciwadroge.
Dodane przez w dniu - 2011-05-09 20:03:23
Myślę, że w naszym kościele katolickim czas najwyższy aby zastanowić się nad zniesieniem celibatu. Każdy kapłan powinien mieć wybór czy być żonatym lub zostać w celibacie. Jest to rozdarcie wewnętrzne i ogromna samotność wielu młodych ludzi, którzy kochają Boga i chcą mieć rodzinnę. Myślę, ze taki ksiądz jeszcze bardziej by służył Bogu i miał większą odpowiedzialność. Przecież Bóg pragnie, aby każdy był szczęśliwy na tej ziemi.
o
Dodane przez o w dniu - 2011-02-18 11:39:15
dlaczego nie są dodawane komenty?
pozdrawiam
Dodane przez A. w dniu - 2011-02-18 08:07:30
Wchodząc na tę stronę-chciałam tylko zorientowac się co to za strona?Nie planowałam nic pisac,komentowac... 
Spodobało mi się 1 zdanie Karoliny(201o.12.05)..."najłatwiej oceniac,gdy nie poczuje się na własnej skórze..."- no właśnie... 
Pozdrawiam wszystkich :)
Moja historia
Dodane przez Małgorzata w dniu - 2011-02-06 20:54:58
Ja bylam zakochana przez 31lat. Obecnie mam 44.Nie spotykalismy sie. On nawet nie wiedzial, ze go kocham. Nawet mnie nie znal. Odnalazlam go przez portal nk.Nawiazalismy kontakt.Wyznalam mu co czuje do niego. On nigdy nie ujawnil co mysli o moim wyznaniu.Ale nasz kontakt trwa do dzisiaj. 
Nie wiem kim jestem w jego zyciu. 
Ale wyznal mi ze odszedl z kaplanstwa .Zrozumial po latach ,ze nie mial powolania.Ale czul sie winny ,ze odszedl. 
nie potrafil sobie z tym poradzic.Jest bardzo wrazliwym czlowiekiem trafil do sekty.Nie musial mi tego mowic .Ale zrobil to.Byc moze chcial sie przed kims wygadac, 
A ja przez swoje wyznanie stalam mu sie kims bliskim.Caly czas sie zastanawiam dlaczego to zrobil.Moje uczucie juz minelo .Pomogl mi sie z nim uporac pewien kaplan.W tej chwili Probuje mu tylko pomoc .Ale mamy kontakt tylko przez internet wiec bedzie to bardzo trudne.Pisze o tym dlatego ,ze przegladajac fora jakos nigdy nie natrafilam na wyznania bylych ksiezy ktorzy odeszli tylko dlatego ze nie czuli powolania.Mowi sie zawsze ,ze odeszli bo pokochali kobiete.Albo nie podobalo im sie to co sie dzieje w kosciele zlego .A co ztymi ktorzy nie maja powolania.A mimo to trwaja w swoim kaplanstwie przez tyle lat .Nie potrafiac odejsc.
nie potępiajcie
Dodane przez Atanazy w dniu - 2011-01-30 20:19:28
Poznałem kapłana prawosławnego. Ma żonę i 2 dzieci. Rozmawialiśmy długo. U nich można być żonatym lub celibatariuszem.  
I mam pytanie: czy ktos mi powie, że on jest gorszym kapłanem??? 
Zresztą greckokatoliccy księża np na Ukrainie mają rodziny. I Pan Bóg przez nich nie działa???  
Nie krytykujcie decyzji tych, którzy odeszli. Czasem za kapłaństwo odpowiedzialni są też inni. Zresztą kto nie chce ten nie zrozumie.
Dodane przez karolina w dniu - 2010-12-05 11:48:07
Najłatwiej oceniać, gdy nie poczuje się na WŁASNEJ skórze. Czy osoby, które po pewnym czasie uświadomiły sobie,że posiadają także powołanie do życia w rodzinie są ZŁE? czy mozna takie osoby nazwać ZDRAJCAMI? przecież KOCHAJĄ Boga, A BÓG TO NIE CZŁOWIEK!! chcą tylko pogodzić to co czują ze swoim powołaniem. Bóg nie stworzył człowieka do tego żeby był sam. Czy osoba,która kłamie, ucieka przed prawdą i udaje że wszystko gra w celibacie jest godna pochwały? myślę,że ta która zdecydowała się żyć w prawdzie. Powstają pytania: CZY TAKA OSOBA KTÓRA POSIADA W TAKIM RAZIE RODZINĘ, BĘDZIE POTRAFIŁA POŚWIĘCIĆ SWÓJ CZAS OWIECZKOM? -myśle,że będzie potrafiła. Żyjąc w zgodzie z samym sobą, będzie lepiej potrafiła ZBLIŻYĆ do Boga. Kapłani to osoby wykształcone, powinni dostawać stałą pensje za wykonywanie porad duchowych. Najlepszym rozwiązaniem byłaby możliwość WYBORU przez kandydata na kapłana czy ŻYCIE W CELIBACIE czy w RODZINIE. ŻADEN WYBÓR NIE POWINIEN ŚWIADCZYĆ O GORSZOŚCI CZY LEPSZOŚCI NAD INNYM W TAKIM RAZIE, BO STAWAŁOBY SIĘ W PRAWDZIE!!!
...
Dodane przez Senna w dniu - 2010-12-02 08:44:36
Weszłam na to forum, bo szukałam „wentyla”. Od kilku lat przerabiam uczucie do księdza. Nieodwzajemnione, w ukryciu i bez konsekwencji. Myślę, że zabierający głos są na bardzo różnych , nie wiem jak to ująć, poziomach świadomości albo samoświadomości. Myślę, że nikt tutaj tak naprawdę nie rozumie Józka, który każdemu atakującemu nadstawia drugi policzek, ale nikt tego nie dostrzega. Myślę, że Józek odważył się stanąć przed Bogiem w całej swojej ludzkiej słabości, niczego nie ukrywając a oddając, brzydząc się odgrywaniem roli i że właśnie tego wielu innych, którzy wciąż grają role przed społeczeństwiem, Bogiem i sobą, nie chce zrozumieć. Kto z Was nie tylko idzie za głosem Biblii, przykazań ale kocha, miłuje Pana Jezusa? Atakujący powołują się na literę, nikt nie argumentuje miłością, to powinno skłonić do zastanowienia. Wszystkim wątpiącym księżom polecam gorąco lekturę książek Eugena Drewermanna, byłego księdza i psychoterapeuty, który jak nikt zjeżdża na dno ludzkiej duszy. Natomiast atakującym polecam objawienia Marii Valtorty. Tam stoi czarno na białym: ksiądz, nie wiadomo jaki grzesznik w ocenie ludzi, pozostaje księdzem i szafarzem eucharystii, za to należy mu się szacunek i modlitwa. A ocena jego życia prywatnego niech pozostanie Panu Bogu. I jeszcze uwaga do tych wszystkich, którzy nie chcą chodzić do spowiedzi do „skalanych” księży: jeśli wy do nich nie pójdziecie, nie zaufacie Duchowi świętemu, to kto?
Do Formaliny
Dodane przez Józek w dniu - 2010-11-23 01:18:12
Droga Formalino. Nie sądź, że większość księży zrywa z celibatem. Tak nie jest. Nie tak wielu też związanych jest po cichu z kobietą. Przytłaczająca większość stara się wytrwać w bezżeństwie, mimo że czasami bardzo się męczy. Tu masz do czynienia z tymi, którzy nie radzą sobie z samotnością. Różnie próbują wybrnąć z tej matni; jedni lepiej, drudzy gorzej. Ot tak, jak to zazwyczaj w życiu bywa. Nie trzeba się oburzać, gdy ktoś jest nieszczęśliwy i boryka się ze swym życiem. Raczej trzeba pomóc takiemu odzyskać równowagę wewnętrzną i porozumienie ze społeczeństwem.
Dodane przez w dniu - 2010-11-18 10:55:16
Jestem głęboko poruszona, nie rozumiem tego, a może za głupia jestem na to? To po co, te całe święcenia, przysięgi że będą oddani tylko bogu, skoro po jakimś czasie, większość wybiera kobiety?????? Na cholerę to całe zakłamanie ?!?!?! Albo się wybiera miłość do boga albo do kobiety.  
Może jakiś ksiądz mi to wytłumaczy?  
formalina2905@wp.pl
Co to za strona??
Dodane przez Maslo w dniu - 2010-11-06 00:43:52
Jestem głęboko poruszony tą stroną. Jak można z uśmiechem na twarzy rezygnować z kapłaństwa i wchodzić w grzeszne, niesakramentalne związki małżeńskie? Jest to robienie ludziom wody z mózgu. Wszystko wolno, nic nie szkodzi. Można wszystko usprawiedliwić miłością. To co, jak mam żonę i nagle pojawią się uczucia do innej to mam zostawić żonę? Co to za złe świadectwo! Nawróćcie się gorszyciele!! 
Będę się za was modlić.
Wielki szacunek!
Dodane przez Marcin w dniu - 2010-11-01 00:05:08
Chylę czoła przed Wami! Mieliście siłę podjąć decyzję, żeby nie żyć w kłamstwie. Życzę wszystkiego dobrego!
Dodane przez iwona w dniu - 2010-10-28 12:49:14
jeszcze jedno;niektorzy zapewne powiedza co ja moge wiedziec na ten temat...Moge.Nie tylko osoby duchowne(ZASLUBIONE BOGU...)moga zdradzac Jezusa.Swieccy tez.Ja mailm wieeeeeeeeeeeele prob i pokus,a nie zradzilam,nie zostawilam mojego Boga.Bo to milosz...A Wy nigdy Go nie kochaliscie Rozpustnicy.Smiem sadzic,ze nie wierzycie w Boga,TYLKO TAK MOZNA WYTLUMACZYC wASZE ZACHOWANIE.lUDZICIE SIE,ZE GO NIE MA I KARA WAS NIE CZEKA.Ale czeka i to juz na ziemi.Czytalam ta ksiazke i ona o tym doskonale mowi.Amen.Niech Bedzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica. 
Dodane przez iwona w dniu - 2010-10-28 12:31:48
Ps.Tak sobie msle,ze Pan Bog Was wszystkim zrzucajacych sutanne wystawil na probe,a Wy sie zlamaliscie...Podejrzewam to wszysto jest od szatana...Nie mowcie o tch bredniach,ba wazne sa NIE SLOWA LECZ CZYN...Ztego bedziemy wszyscy rozliczani...99,9% kaplanow dalo sie skusic kobietom...To juz bylo...Ewa i Adam..uczyliscie sie tego a zostaliscie zlapani jak dzieci....Bede sie za Was modlila,bo biada Wam...Z Panem Bogiem,wszystkim ktorzy Go kochaja i szanuja...
Dodane przez ja w dniu - 2010-10-28 12:21:55
:)
hipokryzja
Dodane przez iwona. w dniu - 2010-10-28 12:19:18
Zeby tan baly problem rozwiazac nalezy sie zastanowic czy slowa,ktore zostawil nam Jezus nakazuja by osoby duchowne nie zakladali rodzin.Przeczytalam ostatnio ksiazke ksiedza Piotra Dzedzeja "porzucone sutanny".Plakalm,bolalo mnie to co jest tam napisane,bylaMm wsiekla,zbulwersowana i rozne emocje mna targaly...Pan Jezus bl sam,nie mial kobiety,a byl szczesliwy i spokojny.Bo mial to wiare.Ona Mu wystarczala.A ci ktorzy porzucaja sutanne sa jak biblijny judasz...Ciezko dotrzmac slowa.Poddaja sie,bo chca latwego zycia wsrod rozpusty.A przeciez to tylko cialo...Kocham Jezusa calym sercem,jestem dla mnie calym swiatem,praktykuje,jednak po tej ksiazce nie wirze juz w kosciol.W Boga TAK w kosciol NIE."Dziekuje"Wam Panom"bylym"ksieza,bo zabiliscie we mnie wszystkie pozytywne uczucia i szacunek do ksiazy...!!! Jestescie kaplanami do konca swych dni.Tak jak malzonkowie.mimo ze wezma sobie kogos drugiego.Nie uspraweiedliwiajcie sie,bo to wasze rozumowanie gdy sadzicie,xe to nic zlego rzucic sutanne.Bog ocenia wg swoich zasad.Biada Wam...
Wysokie obcasy
Dodane przez Marcin w dniu - 2010-10-25 21:14:42
Świetne pismo, mądre artykuły, wywiady. W ostatnim - wywiad z panią, która z wzajemnością zakochała się w księdzu. Historia opisana tak szczerze, mądrze, powiedziałoby się - normalnie. Różne drogi prowadzą do szczęścia, czasem nie jest to prosta droga...I naturalna refleksja: czy celibat w kościele katolickim ciągle ma sens? W innych religiach nie jest to konieczne, a przecież wszyscy modlimy się podobno do tego samego Boga? Jak mawiał Boy: " niachaj przyjdzie jakiś wandal i zakończe raz ten skandal"...
matka
Dodane przez iwona w dniu - 2010-10-10 18:21:36
nie mogę zrozumieć mojwgo syna który odszedł z kapłanstwa do kobiety może ktoś mi pomoże proszę matka
:)
Dodane przez Paweł w dniu - 2010-09-15 23:16:27
Anul'o za odejście od Miłości do miłości? Czy nie jest to trochu nielogiczne. Człowiek który odchodzi od kapłaństwa ponieważ zakochał się w kobiecie łamie prawo boskie. Bóg nie musi go karać bo on sam siebie skazuje. Człowiek który chodzi w ciemności nie nawidzi światła, aby się niewydało, że jego uczynki były złe. W tym jest rzecz, że narazie Ci ludzie nie widzą świata w pełnym, obiektywnym spojrzeniu. Gdy ujżą Boga sobaczą siebie takimi jakimi są. Poznają, że to było złe, że to wcale nie podobało się Bogu bo wcześniej złożyli mu obietnicę wyłącznej służby. Więc czy będą chcieli przebywać w świetle gdzie to widać? Czy będą w stanie posłuchać Boga aby zaufać jego miłosierdziu, skoro już tutaj na ziemi Go nie słuchają? Trzeba pamiętać, że z chwilą śmierci, nasza natura staje się niezmienna.
Dodane przez Anula w dniu - 2010-08-29 19:01:18
Bardzo dobrze, ze powstala taka strona. Powinniscie sie wspierac, bo jak widac spoleczenstwo nie dojrzalo jeszcze aby akceptowac takie sytuacje. Egoizm panuje w ludziach. Nie rozumieja ze kazdy ma prawo kochac i byc kochanym. Nie sadze, ze Pan Bog ukaze kogos kto odszedl dla milosci. Ludzie tez biora rozwody, lamia przysiegi malzenstwie i spoleczenstwo jest bardziej tolerancyjne, ale kiedy ksiadz to trudno zaakceptowac. Zycze wszystkim szczescia i wsparcia od dobrych ludzi!!!!!!!!
Dodane przez Asmodeusz w dniu - 2010-07-22 15:19:48
Kij z homoseksualizmem. Boli mnie to, że kapłani zaczęli się dobierać do dzieci!! Spójrzmy prawdzie w oczy, kapłani powinni być ludźmi, którzy dają przykład innym, ludźmi dla których ważny jest Bóg i to co z Bogiem związane. Popęd do dzieci już tym czymś nie jest. Takie zachowanie ma swoją nazwę-to pedofilia. Mi, jako osobie nie wierzącej, jest po prostu przykro jak w gazecie czy w innych mediach czyta się takie rzeczy i jestem tym mocno zbulwersowana. I szkoda że Watykan wszystko zataja. Jak tak dalej pójdzie, nic z Kościoła nie zostanie...
Dodane przez Andrzej w dniu - 2010-07-01 21:42:14
W ostatnich latach wiele się mówi o homoseksualiźmie wśród kleru. Niektóre badania dowodzą, że ponad 50% księży to geje. Przywracacie normalność naszej wierze. Precz z celibatem!
:)
Dodane przez Paweł w dniu - 2010-06-26 21:42:06
Drodzy kapłani! 
Zastanówcie się racjonalnie. Czy jest możliwe bezgraniczne oddanie się na służbę Kościołowi posiadając rodzinę? Odpowiedzialność Ojca jest zbyt duża. Będąc nimi, ile macie czasu dla swoich owieczek? Wiele się mówi o wielkości Jana Pawła II a mimo wszystko nie zniósł celibatu. Mimo, że wiele zmienił, zdawał sobie sprawę, że osoba poświęcająca się Jezusowi musi zrezygnować z sakramentu małżeństwa. Bo taki jest charakter tej posługi. Nie wydaje mi się, aby zasadne były stwierdzenia, że calibat nie jest konieczny. Trzeba zapamiętać, że świadomie i dobrowolnie powiedzeieliście Jezusowi "Tak", na warunkach które w Kościele obowiązują. A ponieważ nie jesteście papieżami, nie macie prawa do podważanie sensu celibatu. Jesteście wciąż księżmi i za to zostaniecie rozliczenie przez Boga. Bóg dał Piotrowi możiwość ustanawiania praw w Kościele. Nie otrzymał jej Jan, Łukacz, Maciej czy któryś z pozostałych. Nie ma więc dyskusji, a istnieje jedna obiektywna prawda: Porzucenie sutanny obraża Boga! Tak więc każdy musi zdać sprawę przed Bogiem. Małżonek z zadać małżeńskiech a wy z zadań kapłańskiech. Jeżeli ich nie spełnicie to czy będzie to miłe Bogu? Odpowiedzcie sobie sami. Pozdrawiam i zapewniam o nieustannej modlitwie. Mam nadzieję, że przynajmniej część z was "powróci do sutanny"
witam
Dodane przez rob w dniu - 2010-05-27 01:53:43
jesteście ludźmi z krwi i kości, :cry to dobra rzecz wasza strona internetowa. :sigh szkoda że wielu pokiereszowanych jak Wy nie chroni wiary i przekonania.
nie moge nigdzie tego znalesc
Dodane przez wojo w dniu - 2010-04-14 17:13:42
jakie prawdy wiązą sie z naszymi czasami
gdy ide do kosciola to czuje sie jak zdr
Dodane przez sylwia w dniu - 2010-04-05 14:21:32
jestem zwiazana z kaplanem od 6 lat i tyle samo drecza mnie wyrzuty sumienia,gdy jestem w kosciele nie potrafie spojrzec na oltarz,nie przyjmuje komuni,od 6lat nie bylam u spowiedzi,czuje sie podle,zwiazek z kaplanem wcale nie jest latwy,owszem mamy pieniadze,jestesmy szsczesliwi ale podswiadomie myslimy o Bogu,czy kiedys zrozumie nasza milosc,czy nam wybaczy,staram sie o tym nie myslec ale po kazdej wizycie w kosciele dopadaja mnie takie mysli ,uwazam ze celibat w kosciele powinien bys zniesiony,wtedy to jak zyjemy nie byloby zadnym grzechem.
odnowa Kościoła
Dodane przez franek w dniu - 2010-04-02 10:46:17
W średniowieczu Kościół Boży popadał w ruinę, ale co zrobił Franciszek z Asyżu? Odszedł, bo Kościół be, ożenił się? Nie, swoim życiem dał przykład jak naprawia się rany Kościoła! Dopóki człowiek żyje może się jeszcze nawrócić!
powołanie
Dodane przez ancymon w dniu - 2010-04-02 10:25:24
No nie , rączki bolą od opadania! Sami święci i dlatego opuścili Matkę Kościół!
Dodane przez WiernyKK w dniu - 2010-03-30 12:50:38
Jak można mówić, że jest się wiernym posłannictwa Kapłaństwa Chrystusowego czy ideałom ślubów zakonnych skoro się pogwałciło czy zbezcześciło Święty Sakrament Kapłaństwa. Jezus powiedział w piśmie, że Ci którzy za Nim pójdą łowić ludzi pozostaną bezżenni dla Królestwa Bożego..
Postać O.Obirka
Dodane przez madzia w dniu - 2010-02-13 22:08:36
NIKT NIE JEST BEZ WINY, ALE JEŻELI OJCIEC OBIREK BYŁ KAPŁANEM KOŚCIOŁA TO NIE MOŻE POWIEDZIEĆ ŻE TA SPRAWA PORZUCENIA KAPŁAŃSTWA JEST MIĘDZY NIM A BOGIEM. NIESTETY NIE.JESTEM ZDEGUSTOWANA JEGO WYPOWIEDZIĄ,DLACZEGO NIE TRWAŁ DALEJ W TYM STANIE I PRÓBOWAŁ COŚ ZROBIĆ OD ŚRODKA.A WIEM ŻE NAWRÓCENIE ZACZYNA SIĘ OD SIEBIE.CZEMU WINY SZUKA W INNYCH A NIE W SOBIE.A SPRAWA KOBIETY WIEM ŻE W JEGO WIEKU JEST TO TRUDNE ALE WŁAŚNIE TAKIE SPRAWY ROZWIĄZUJE SIĘ PRZED PANEM, SPRAWY SWOJEJ NIEUPORZĄDKOWANEJ SEKSUALNOŚCI.TO NIE WYJŚCIE ULEC I SZUKAĆ WINNYCH A SIEBIE POKAZYWAĆ JAKO TEGO KTÓRY ZOSTAŁ SKRZYWDZONY.NAPRAWDĘ CHYLĘ CZOŁA PRZED KAPŁANAMI KTÓRZY PRZYZNAJĄ SIĘ DO SWOJEGO BŁĘDU NIE PRZED TYMI KTÓRZY SZUKAJĄ UCIECH A PÓŹNIEJ KOZŁA OFIARNEGO.MYŚLĘ DROGI KSIĘŻE, BO NIM BĘDZIESZ DO KOŃCA ŻYCIA, ŻE TO WŁAŚNIE PYCHA CIĘ ZGUBIŁA.PROSZĘ NIE CZEPIAJ SIĘ OJCA ŚWIĘTEGO BO PRZEZ TAKICH JAK TY ON JUŻ DOŚĆ SIĘ NACIERPIAŁ.MIAŁEŚ POMAGAĆ CHRYSTUSOWI ZBAWIAĆ KOŚCIÓŁ A NIE KALAĆ GNIAZDO W KTÓRYM CIĘ WYKSZTAŁCONO I GDZIE CIĘ WYŚWIĘCONO.SAMA ZOSTAŁAM SKRZYWDZONA PRZEZ KSIĘDZA, WYBACZYŁAM MU I MODLĘ SIĘ ZA NIEGO ALE DZIECKIEM KSIĘDZA TEŻ BYM NIE CHCIAŁA BYĆ.KSIĘŻE GŁOSISZ ZGUBNE TEORIE UWAŻAJ.MODLĘ SIĘ O TWOJE NAWRÓCENIE I TAKICH JAK TY SZCZEGÓLNIE TYCH PYSZNYCH.JEŚLI MASZ CZYSTE SUMIENIE TO ŚPIJ SPOKOJNIE.Z BOGIEM
Pozdrawiam Was Wszystkich serdecznie ...
Dodane przez Krystyna w dniu - 2010-01-29 16:59:55
Ja nigdy nie chcę osądzać NIKOGO!!!! To prawda, że człowiek błądzi, szuka.Mnie osobiście bardzo żal Was Wszystkich byłych Księży,Zakonnic na pewno każdy człowiek pragnie miłości" fizycznej" - każdy z nas jest tylko CZŁOWIEKIEM !!!!Przecież księża nie sa z innej planety.. 
Myśle,że rzucenie sutanny czy habitu to wielka odwaga. Jeśli Księza sie domagają, zeby zniesc celibat to Watykan powinien cos w tej kwestii zrobic. Pozdrawiam Was - Krystyna.
Dodane przez Józek w dniu - 2010-01-28 17:28:50
Komentarz Marka dobitnie kolejny raz ukazuje, jak ważną rzeczą jest precyzyjna nazwa danej rzeczywistości. Jeśli poprzestaniemy li tylko na analizie samej nazwy naszego Stowarzyszenia, musimy za Markiem stwierdzić, że zasadniczo nie ma w Kościele Rzymsko-kat. księży żonatych. Są jedynie kapłani suspendowani, czyli żonaci kapłani poza duszpasterstwem diecezjalnym.  
Piszę "zasadniczo", gdyż ostatnio pracuje w naszym Kościele coraz więcej żonatych księży pochodzących z Kościoła Anglikańskiego.  
A wracając do tematu; całe zamieszanie pochodzi od powszechnie zamiennego używania terminów "ksiądz" i "kapłan". Tak naprawdę, kapłanem jest człowiek, który przyjął stosowne święcenia. Teologia katolicka mówi, że jest to godność niezbywalna do końca życia. W naszej kulturze do pracującego w duszpasterstwie kapłana, jak i do duszpasterzy w innych Kościołach chrześcijańskich zwykło się się zwracać per "ksiądz". Jest to zatem czysto obyczajowy tytuł, przy którym nie będziemy się upierać. Nie o zewnętrzną rewerencję przecież chodzi, lecz o wewnętrzną treść naszego podejścia do samych siebie i do innych ludzi. Ważne jest kogo we mnie widzi Pan Bóg, drugi człowiek, a także, jak ja sam siebie postrzegam.  
Marku, używać słowo "ksiądz" jest po prostu łatwiej, bo tak się utarło. 
Gdybyś zaś poczytał nieco więcej z tego, co o sobie myślimy, zobaczyłbyś niechybnie, że nie popieramy konkubinatów. Staramy się pomagać sobie wzajemnie w uzdrawianiu naszych relacji z Panem Bogiem, Kościołem i sobą samym. 
I na koniec jeszcze jedno, Marku. Solennie cię zapewniam, że nie rezygnuje się ze sprawowania kapłańskej posługi w Kościele tylko dlatego, że inni tak uczynili. Każda księżowska rezygnacja jest bardzo trudnym krokiem i jeśli ktoś mimo wszystko decyduje się na niego, to zapewne z bardzo ważnych powodów.
Gra słów
Dodane przez Marek w dniu - 2010-01-28 11:35:45
Słowem można wszystko usprawiedliwić i dorobic filozofię a nawet teologię do swoich problemów moralnych. Lepiej trzymać się prawdziwej rzeczywistości niz kreować lub zmieniać do własnych potrzeb, A prawda jest po stronie celibatu. skoro ktoś nie potrafił wytrwać w celibacie to powinien sarać sie o stwierdzenie niewazności święceń i nie zyć w konkubinacie - nazwać rzecz po imieniu i zyć w małżeństwie. ale tu trzeba pokory i odpowiedzialności za swój czyn. Nie ma żonatych księży ale są suspendowani ksieża. Tego się trzymać nie dorabiać teologii dla samousprawiedliwienia. Jest tu odpowiedzialność za wiarę innych a to juz przed Bogiem sie zaciąga... Do dzieła - nazwać po imieniu
Kto jest bez grzechu.....
Dodane przez Rysiek w dniu - 2010-01-25 14:34:14
Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień - wydaje się że świętych tu na forum jest najwięcej i ci nieomylni wrzucają was exów w ogień piekielny to przykre. Ja osobiście myślę iż kto gdzie pójdzie to zależy od tego jakim jesteś człowiekiem i czy nie robisz krzywdy bliźniemu. A Bóg osądzi co dobre. I jeszcze jedno - prawo kościelne i poczynania kościoła niekoniecznie muszą się zgadzać z tym czego chce od nas Pan, bo trudno sobie wyobrazić że On chciał np. inkwizycji,oraz innych niegodziwości , które miały miejsce nie tyle w Kościele co wśród jego hierarchów. Więc moi drodzy jeśli kierowaliście się miłością do drugiego człowieka to nikt was za to nie potępi. A warto się zastanowić czy słusznym było wprowadzanie celibatu sprzecznego z prawem natury , które niewątpliwie zostało ustanowione przez Boga.
Ksiądz to też człowiek
Dodane przez aga w dniu - 2010-01-24 13:41:21
człowiek będący osobą duchowną nie jest pozbawiony swej biologii (testosteronu =pociąg seksualny), jeżeli Kościół chce celibatu to niech w ramach własnych finansów dokonuje kastracji (obcięcia źródła wytwarzania hormonu), co będzie skutkowało wiernością Chrystusowi i zmniejszeniem "skoków w bok" kapłanów
...
Dodane przez Panie - wybacz w dniu - 2010-01-11 01:00:23
kazdy czlowiek ma swoj krzyz. I niesie go razem z Chrystusem, badz go odrzuca. takim szczegolnym momentem, w ktorym czlowiek moze spotkac Chystusa i powiedziec mu "Tak"- jest sakrament. ( kaplanstwo, malzenstwo...) "Tak"- Panie Jezu bede Ci wierny az do smierci. Prawdziwa milosc nigdy nie ustaje. Znalem czlowieka, ktoremu zaraz po slubie zmarla zona, nie zwiazal se juz nigdy z inna kobieta... chociaz byl bardzo mlody. ponad 20 lat samotnie wychowywal swoje corki, sam juz zostal odwolany do wiecznosci. Bo moze WIERZYL ZE TA MILOSC ICH BEDZIE KONTYNUOWANA W WIECZNOSCI !!! ILE POKUS MAJA MALZONKOWIE W SWOIM ZYCIU ZEBY SIE ZDRADZAC, ZOSTAWIAC !!! ALE Z POMOCA BOZA TRWAJA ZE SOBA AZ DO SMIERCI !!! ILE KAPLANOW I INNYCH SWIETYCH ODDALO ZYCIE W OBRONIE CZYSTOSCI !!! ILU ICH TRWALO PO GROBOWA DESKE W SLUBACH DANYCH CHRYSTUSOWI !!! NIE MIELI POKUS???? JAK MYSLICIE ??? NIEKTORZY SIE DALI ZABIC DLA CHRYSTUSA, DLA JEGO KOSCIOLA, W OBRONIE WIARY !!! SZLI Z NIM NA KALWARIE DO KONCA !!! NA DRODZE KRZYZWEJ ALBO SIE IDZIE ZA BOGIEM ALBO SIE JEST JEGO K A T E M. 
 
wielka wasza zluda jest sadzenie ze sie nic nie stalo, to tylko zmiana stylu zycia tak - w KATA. Papiez Pawel IV bylych ksiezy porownal do Judasza.  
 
ja tu nikogo nie sadze bo nie jestem od tego, a wy macie jeszcze troche zycia przed soba (coraz mniej) zeby uswiadomic sobie wasz grzech, bo to co o sobie piszecie, kim teraz jestescie to jest po prostu LUCYFERYCZNA PRZEWROTNOSC. jakby ktos mial watpliwosci dlaczego napisalem lucyferyczna- dlatego ze sam lucyfer opetal Judasza i doprowadzil do zdrady Jezusa. w waszym przypadku jest to samo. jego dzialanie. Jeszcze jest czas... pamietajcie...
jestem za
Dodane przez kasia w dniu - 2009-12-17 21:37:05
podoba mi sie jedno zdanie,ze miłosc do Boga nie musi isc w sprzecznosci z miłoscia do drugiej osoby.Bog nie nakazał ksiezom zyc w celibacie,to sa wymysły duchownych tylko po to by wiecej kasy zostało w kosciele i nie trzeba sie tym dzielic z zonami czy dziecmi ksiezy.
Żal.pl
Dodane przez Przemek w dniu - 2009-11-26 18:52:19
"Większość z nas założyła rodziny, dlatego nie chodzimy już w sutannach czy habitach. Żyjemy obecnie poza murami plebanii lub klasztoru, niemniej jednak posłannictwo Kapłaństwa Chrystusowego oraz ideały ślubów zakonnych nadal są dla nas wartościami naczelnymi" 
 
Łamią w obrzydliwy, ewidentny i jawny sposób śluby zakonne i w dodatku się tym chwalą, a nade wszystko uważają, że "nadal są one dla niech wartościami naczelnymi".  
 
Naprawdę jest się z czego pośmiać, żal.pl
PIEKŁO?
Dodane przez w dniu - 2009-11-23 00:13:19
Witam! Jestem wierzący i praktykujący, mam 25 lat i niedługo kończę studia (resocjalizacja). Staram się Was zrozumieć, wczuć w tę niewątpliwie trudną sytuacje. Sam mam brata księdza, więc z jego opowiadań i w ogóle doświadczeń wiem jak wygląda życie kapłana, jakie ma problemy itp. Nieraz opowiadał mi o jego kolegach, którzy porzucili kapłaństwo. Tak się zastanawiam. Skoro ksiądz porzuca kapłaństwo to MUSI liczyć się z konsekwencją tego czynu. Ksiądz tym bardziej wie, czym jest piekło, niebo i czyściec. Ma wiedzę, którą zdobywał przez 6 lat formacji kapłańskiej. Mimo to decyduje się na odejście z kapłaństwa i związaniu się z kobietą. Przecież musi wiedzieć, że ryzykuje potępienie i PIEKŁO! Oczywiście nie osądzam tu nikogo, bo nie mam takiego prawa. Po prostu bardzo mnie to ciekawi. Czy warto porzucać kapłaństwo dla kobiety wiedząc, że prawdopodobnie całą wieczność będzie się cierpiało okrutne męki piekielne? Zaraz odezwą się głosy, iż nie jest powiedziane, że taka osoba na pewno trafi do piekła. Owszem, o tym decyduje Bóg. Jednak nie oszukujmy się, przez takie zachowanie bardzo zwiększa swoje "szanse" na potępienie.
dziwna i pokrętna logika
Dodane przez tchórz? w dniu - 2009-10-25 18:03:04
Dziwnie brzmią słowa: "niemniej jednak posłannictwo Kapłaństwa Chrystusowego oraz ideały ślubów zakonnych nadal są dla nas wartościami naczelnymi." w ustach tych, którzy nie żyją już ani celibatem, ani śłubami zakonnymi ... Bardzo dziwnie ???
opinia
Dodane przez anna w dniu - 2009-10-09 23:18:34
wybór i jego konsekwencje ponosimy wszyscy odpowiedzialni myślący ludzie czy pełnia miłosci to cudzołóstwo?celibat ma uszlachetniać człowieka wyrzeczenie się erotyki dla Boga zawsze daje owoce dobre bez wątpienia św.Paweł i Chrystus mówią o wyższości bezżeństwa i czystości nad małżeństwem
Jestem z Wami
Dodane przez Dominik w dniu - 2009-07-24 11:39:28
Witam. Cieszę się, że istnieje Wasza "wspólnota". Pamiętajcie wszyscy - nikt z nas nie może przekreślać "ex-księży". Różnie w życiu bywa... Sam jestem księdzem i osobiście wkurza mnie, gdy ktoś przekreśla tych, którzy odeszli od kapłaństwa. Niestety denerwują mnie również osoby duchowne, nawet te wysoko postawione. Bardzo mocno trzymam kciuki za Was;)
więcej ciszy
Dodane przez michałjacek w dniu - 2009-06-12 22:09:31
myślę że powinniście drodzy ex raczej schować się w cień niż zakładać jakieś stowarzyszenia i obnosić się publicznie z tym że połamaliście wszystkie złożone śluby z powodu prozaicznego-kobiety.sądzę że żadna kobieta nie warta jest tego aby rezygnować z czegoś tak pięknego i wartościowego jak kapłaństwo.jestem świeckim mężczyzną który zdążył już mieć żonę stracić ją ,mieć dziecko,poznać BARDZO różne strony życia,także te w związku z kobietą i naprawdę-NIE WARTO porzucać kapłaństwa i siać zwątpienie i zgorszenie wśród ludzi którzy liczyli że stać Was na więcej.fakty są brutalne-łamie się śluby,przyrzeczenia,popełnia grzechy(co ze spowiedzią?) i naprawdę nie pomoże tu żadna ale to żadna dorobiona do tego ideologia czy filozofia ,żadne długie i mętne wywody.i raczej trzeba się z tym wstydliwie schować niż reklamować.z drugie strony widzę ogromną huśtawkę- z jednej strony odejście z grona czynnych księży na rzecz "cywilnego" zwykłego życia a z drugiej rozpaczliwe wysiłki aby się jednak jednoczyć w jakimś INNYM gronie-ale też księży ,nieważne że ex.współczuję z całego serca takiego rozdarcia i huśtawki moralnej.nie potępiam-przede wszystkim współczuję i nie chciałbym być na miejscu kogoś z Was.i jeszcze jedno-znam takiego księdza który przez całe prawie swoje kapłańskie życia był związany "po cichu" z kobietą,mając z nią też dziecko.jako człowieka szanuję go i cenię znając go osobiście,ale jako księdza-po prostu współczuję i myślę co się stanie gdy stanie na Ostatnim Sądzie. :cry
Podziwiam waszą odwagę
Dodane przez Małgosia w dniu - 2009-01-15 20:54:36
całym sercem jestem z wami .Niech dobry Bóg was błogosławi .Wierzę że dokonaliście słusznego wyboru.Jesteście wolni od wszelkiego jarzma.Nie ustawajcie w czynieniu dobra i rozgłaszania ewangeli,a Bóg będzie z wami .pozdrawiam .Zawsze bądzcie tak odwazni. :)
z protestancka modlitwa
Dodane przez Pastor Piotr w dniu - 2009-01-15 01:13:17
Tak sobie siedze i czytam komentarze. Znalazlem sie na tej stronie przypadkowo i jestem zadowolony. Przeraza mnie to, ze tylu ludzi uwaza sie uprawnionych do sadow niemalze ostatecznych wyglaszanych pod adresem "exow". Swiadomy jestem tego, ze duchowni odchodza na calym swiecie (i nie tylko w kosciele rzymsko-katolickim) i na calym swiecie sa hordy tych co "wiedza lepiej". Ja po niemalze 10 latach studiow teologicznych odszedlem od kosciola (na kilka dni przed swieceniami) i obecnie "pastoruje" w Kanadzie. 
wszystkich "ex" zapewniam o modlitwie.
Podziękowanie
Dodane przez Józef Streżyński w dniu - 2008-11-20 23:01:32
Klaudio, niech ci Pan Bóg wynagrodzi twoją mądrość w ocenie losu drugiego człowieka. Zdajemy sobie sprawę z tego, że nasze odejście z duszpasterstwa i poniechanie celibatu może być dla wielu trudne do zaakceptowania. Wiemy bardzo dobrze o naszych zobowiązaniach wobec Pana Boga i dlatego z nadzieją liczymy na Jego nieskończone miłosierdzie. Jesteśmy tylko ludźmi, stąd nasze pragnienie, aby inni ludzie po ludzku nas traktowali; właśnie tak, jak ty. Dajesz dobry przykład.
Wybacz Panie
Dodane przez Klaudia w dniu - 2008-11-20 22:47:13
Nie jestem geniuszem, czy też profesorem:) jestem nastolatką:) Czytałam niektóre komentarze i z niektórymi się nie zgadzam. Drodzy Kapłani, chciałabym tylko powiedzieć, że od Was uczymy się być Katolikami. Dziękuję Wam za to, bo przybliżacie nam Jezusa Chrystusa.  
Życie kapłana jest surowiej oceniane niż życie swieckiego..dlaczego?? Ponieważ daliście obietnicę Bogu. Będę się za Was modlić. A sprawiedliwej oceny Waszej drogi dokona Bóg, i my ją poznamy dopiero kiedy przejdziemy przez tak ważny próg zwany śmiercią. Panie wybacz nam nasze grzechy, Panie zmiłuj się nad nami...
Nasza logika
Dodane przez Józef Streżyński w dniu - 2008-10-17 22:38:22
Tomaszu G.  
Sam sobie słusznie odpowiedziałeś co do celibatu. Kościół nie ma "swojej nauki", gdyż Jego nauką jest nauka Boża zawarta w Biblii. Celibat jest jedynie przepisem prawnym, przez ludzi ustanowionym. Akceptujemy prawo celibatu i dlatego pokornie ponosimy wszelkie konsekwencje wynikające z poniechania życia w stanie bezżennym. Jednocześnie pragniemy, aby dodatkowo nie obsypywano nas niezasłużonymi restrykcjami, o których prawo Kościoła nawet nie wspomina.
Zonaci ksieza a KRK
Dodane przez Tomasz G w dniu - 2008-10-16 16:28:01
Witam ! 
Moze sie myle ale dla mnie ta wypowiedz jest malo logiczna , bo jak mozna pisac i twierdzic ze sie wierzy i przestrzega nauki KRK a jednoczesnie nie uznaje sie w teorii i w zyciu nauki tego samego kosciola o celibacie duchowienstwa ( ja nie popieram przymusowego celibatu bo jest on niezgodny z Biblia i zdrowym rozsadkiem ) podobnie jednak oceniam ta wypowiedz . 
Pozdrawiam ! Tomasz G 
 
Ps : 
Cytat ze strony Zonatych Ksiezy z KRK z Polski  
"Mamy uzasadnioną nadzieję, że wszystkie nasze inicjatywy przyczynią się również do zmiany klimatu społecznego, jaki panuje jeszcze czasami wokół ludzi, którzy kiedyś na co dzień nosili habit lub sutannę. 
W stosunku do Kościoła zachowujemy uczciwą lojalność. Akceptujemy aktualnie obowiązujące prawo Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Nie jest naszym celem, dążenie do zniesienia celibatu duchownych. 
Chodzi nam raczej o to, byśmy potrafili określić się w swoim powołaniu kapłańskim i zakonnym, żyjąc tym razem, poza plebanią , czy klasztorem" 
 
Dodane przez KATOLIK w dniu - 2008-04-21 10:38:35
Wprowadzenie dobrowolności celibatu dla kandydatów na prezbiterów bo (diakonat stały już jest) byłby wyjściem z sytuacji. Tylko proszę pamiętać, że najpierw ślub z kobietą a później święcenia. Biskupi byliby powoływani z celibatariuszy tak jak w Kościołach Prawosławnych.  
Nie rozumiem jednego.  
Skoro Papieże wprowadzili dyspensę święceń na prezbiterów dla żonatych pastorów PRZECHODZąCYCH NA KATOLICYZM (przecież w kościele protestanckim nie ma sakramentu kapłaństwa)to dlaczego nie mogą tego uczynić w stosunku do katolickich mężczyzn żonatych którzy czują powołanie do prezbiteratu.
o. Zbigniew Beifus
Dodane przez Hani. w dniu - 2008-03-16 11:36:26
Ja chcialam tylko napisac, ze jedynym ksiedzem w moim zyciu, ktory wzbudzil moje zaufanie AUTENTYCZNOSCIA byl wspolpracujacy z tym forum o. Zbigniew Beifus (prowadzil religie w mojej podstawowce i przygotowywal nas do bierzmowania). Na forum trafilam przez to, ze wklepalam w Google jego imie i nazwisko. Wiem, ze jesli on wybral taka droge, to ta droga jest w porzadku :) Jesli zaglada na to forum, pozdrawiam go serdecznie!
refleksja po książce "Porzucone sutanny
Dodane przez Hania w dniu - 2008-02-23 11:23:42
Zaimponował mi jeden z bohaterów, który w wywiadzie po prostu powiedział "zawiodłem, przepraszam" (nie przytaczam tego wiernie bo nie mam przy sobie książki). Ktoś inny otwarcie robi pożegnanie w czasie pochówku własnej matki. Panowie dzięki, że zachowaliście klasę. Wszystkie znane mi osobiście przypadki to tchórzowskie uciekanie cichaczem. Nagle ci, których się katechizowało, z którymi się biegało po kinach, kawiarniach, organizowało spotkania modlitewne, których się spowiadało i żyło ich problemami nie zasługują na słowo wyjaśnienia i pożegnania? Jak wytłumaczyć to małolatowi, który ze łzami w oczach pyta: "to znaczy, że tata pomimo, że z nami regularnie chodzi do kościoła, przystepuje do sakramentów też może kiedyś pójść w długą?".  
Jeszcze jedna rzecz mnie uderzyła... gdzieś wyczytałam o roszczeniach pieniężnych od Kościoła odchodzących z kapłaństwa księży. Kilka zanych mi osobiście przypadków to osoby dobrze wykształcone na koszt Kościoła, które dzieki studiom zagranicznym w czasie formacji czy już w kapłaństwie zdobyły znaczące tytuły. Dziś będąc w życiu świeckim z tego korzystają, więcej... to pozwoliło im zaistnieć po odejściu. Matka jednego z nich mówi wprost: "Jednego syna wykształciłam ja, drugiego wykształcił mi Kościół". Śmiałość czynienia jakichkolwiek roszczeń jest zdumiewająca.
Odwaga?
Dodane przez Hania w dniu - 2008-02-22 14:55:48
Jeszcze mały "dopisek"... wśród wielu wypowiadajacych się są słowa podziwu za odwagę odejścia. Sorry, ale dziwne to rozumowanie. Czyli ci wiernie trwajacy, często przechodzący przez okrutne kryzysy są tchórzami?
do pana Strezyńskiego
Dodane przez hania w dniu - 2008-02-22 14:35:25
Ja pewnej rzeczy nie rozumiem, to ze panu nie wyszło, nie oznacza, że wszystkim nie wychodzi (sugeruje pan podwójne zycie uciśnionych kolegów księży, którzy jedną nogą na plebanii, a drugą u kobiety). Nie twierdzę, że tak się nie zdarza, ale takim komentarzem krzywdzi Pan uczciwych, a jest ich wielu. rozumiem wasz- eksów ból, ale widzę, że sami dobudowujecie sobie ideologię do zaistniałej sytuacji. Żyjący w małżeństwie też stają wobec pokus (inny mężczyzna).Jakoś nie przyszło mi do głowy, zeby do zdrady dobudować usprawiedliwienie sugerujące, że to wina wszystkich wokół tylko nie moja. Troche pokory panowie.
Jestem za!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dodane przez RENATA w dniu - 2008-02-08 22:49:00
Moi Drodzy EX KSIĘŻA!Jeśli chodzi o Wasz wybor to jak piszę jest on tylko i wyłącznie WASZYM wyborem.Wiem z doświadczenia jak ciężko podejmuje się taką decyzję!!Nie jest łatwo bo rodzice to oni najbardziej wierzą i cierpią a Wy nauczeni miłości i szacunku jesteście ostatnimi którzy chcieliby ich skrzywdzić bez względu na to jakimi rodzicami byli są NAJWAŻNIEJSI!Dalej rodzina znajomi świeccy koledzy z seminarium ludzie i młodzież dla których poświecało się w całości i bez reszty oni widzieli w WAS księży czyli idealnych ludzi bez wad nałogów słabości.Ale w głębi duszy być może powtarzam być może nie wystarczało by byc spełnionym.Gdy po kolejnym dniu wieczorem wracaliście do swoich pustych pokoi w WASZYCH głowach kłebiły się myśłi dlaczego jestem sam przecież wszyscy mnie lubią rodzina jest ze mnie dumna ludzie chwalą a ja???Jestem sam.Siostra ma męża i dzieci bracia rownież wszyscy mają kogoś a ja wybrałem samotność.Czy wstępując do seminarium pełen optymizmu wiary siły z planami że ja to napewno będę NAJLEPSZYM kapłanem takim którego ludzie kochają!i tak JEST ale życie nie jest łatwe każdy to wie.Macie prawo jak kazdy człowiek do szczęścia takiego szczęścia jakie wybierzecie.Możemy krytykować pluć i szykanować ale wiecie co?To nic nie da!!!Dobrze jest jesli młody człowiek idący do seminarium w miarę szybko zda sobie sprawę ze to nie jest droga dla niego ale co z pozostalymi??czyż w życiu nie zdarzają się gorsze przypadki niż zrzucenie sutanny??Jeśli świeckiemu nie wychodzi w życiu to jest ok choć po drodze pewnie też przysięgał nie raz ale pal licho to świecki jeśli jednak duchowny to juz baaardzo nie dobrze bo grzech bo suminie bo Bóg honor ojczyzna.A w cholerę z takim myśleniem 21 wiek trzeba się obudzić!!Bogu dzięki że potraficie pomimo tego ze prawie cały świat jest anty podjąć TĄ DECYZJĘ świadczy to tylko i wyłącznie o WASZEJ odwadze!!!Jestem całym sercem za Wami!!!Zyczę byście mieli w WASZYM zyciu tyle siły ile mieliście w dniu odejścia!!!! Chętnie pogadam jeśli ktoś z was chciałby to proszę mój numer GG9716561 Pozdrawiam WSZYSTKICH EX
Do Anety prośba
Dodane przez Józef Streżyński w dniu - 2008-02-06 10:36:06
Droga Aneto. 
Przez twoją wypowiedź przebija wielka życzliwość i troska o Kościół, dlatego zwracam się do Ciebie z serdeczną prośbą, abyś porozmawiała o tych sprawach z twoim bratem księdzem. Prawdopodobnie nasze teksty zbyt syntetycznie ujmują poruszane problemy, które to wymagają głębszego przemyślenia. Zależy mi bardzo na porozumieniu w oparciu o prawdę, czyli w oparciu o rzeczywistość. Tak zwany "popularny pogląd" na pewne istotne kwestie bardzo często mija się z nauką Chrystusa Pana i Kościoła. 
Aneto, proszę o to, gdyż oczywistym jest, że każdy sam musi sprecyzować swoje poglądy.
poprostu moje zdanie
Dodane przez Aneta w dniu - 2008-02-05 19:31:11
Napiszę co o tym wszystkim myślę choć wiem że moje słowa i tak zostaną zaatakowane kilkunastoma kontrargumentami, bo człowiek już ma to w swojej naturze, że łatwo mu przychodzi się usprawiedliwiać i wybielać. Wiem, że celibat nie jest nakazem Chrystusa, ale Chrystus powierzył Kościół Swemu następcy na ziemi(papieżowi): "cokolwiek zwiążesz na ziemi będzie związane w niebie, cokolwiek rozwiążesz...". Jeżeli papież występuje jako Głowa Kościoła, następca Chrystusa na ziemi, to jego słowa są nieomylne(po spełnieniu odpowiednich warunków). Jeżeli więc Głowa Kościoła opowiada się za celibatem(od kilku wieków niezmiennie) to chyba jest jasne że jest to wolą Boga, choć nie zostało zawarte w przykazaniach Bożych. Rozumiem rozdarcie byłych kapłanów, ale skoro wierzycie w Kościół powszechny, w to, że papież jest widzialną głową Kościoła, to jak możecie negować to, co Kościół podaje do wierzenia. Jeżeli nie ufacie papieżowi to chyba nie wyznajecie wiary katolickiej, wszak sam Jezus ustanowił urząd papieski. Jak możecie pisać, że chcecie głosić Chrystusa jak siejecie zgorszenie wśród tylu ludzi. Czy na szali nawróconych będzie więcej niż na szali zgorszonych?? Ilóż ludzi traci przez Was wiarę??Chcecie uznania przez Kościól Waszych praw, a pogwałciliście Jego prawa. Wiedzieliście idąc do seminarium/zakonu o celibacie, świadomie przyżekaliście czystość, a teraz ją negujecie. Nie przekreślam Was bo sama jestem grzeszna, tylko nie rozumiem Waszego sposobu myślenia. Słowa o obniżeniu poprzeczki przez Kościół są co najmniej śmieszne. Jest coraz mniej inżynierów więc obniżmy im poprzeczkę-niech nie uczą się matematyki, statyki... bo to trudne, wszak starożytni rzymianie byli znakomitymi inżynierami a nie uczyli się mechaniki, wytrzymałości materiałów-to dopiero wprowadzono póżniej, więc wyrzućmy to z nauczania akademickiegomoże domu się nie zawalą). LUDZIE, księża nie odpowiadają za doczesne życie ludzkie ale za wieczne, nie może tu być mowy o żadnym obniżaniu poprzeczki, bo może "zawalić" się kogoś wieczność. Wiem, że każde rozstanie nie jest winą jednostronną, i przykro mi, że Kościół jako wspólnota nie pomogł Wam wytrwać w ślubach, jednocześnie wierze, że Bóg może wszystko przemienić w dobro, ale potrzebna jest dobra wola człowieka. Były ks. ,który nie dostrzega, że jego dejście jest grzechem poprostu trwa w nim. A jeśli macie jakieś wątpliwości co do zgorszenia innych swoim postępowaniem to powiem Wam, że ja właśnie zajżałam na tą str bo zgorszyłam się odejściem Kapłana i zaczęłam szukać swojego zdana na ten temat, rozpatrywałam różne wątki i nawet zaczęłam wątpić w troskę Kościoła i rodziny kapłańskiej o swoich pasterzy, ale Wasza str pomogła mi zrozumieć, że zdrada jest zdradą, i dopóki nie pojawi się żal nie może być mowy o rozgrzeszeniu. To chyba jasne. Sprawa jest dla mnie o tyle ważna, że mój brat jest ks i nie wyobrażam sobie, że mógłby porzucić kapłaństwo i wmawiać mi, że nic złego się nie dzieje i na dodatek dalej zamierza głosić Chrystusa, jako żonaty ekskapłan, który nie dotrzymał przysięgi świadomie złożonej Bogu.  
Chyba się rozpisałam, a więc na koniec pozdrwiam... 
Wasza siostra(bo przecież nią jestem)
Erwinowi i innym ku rozwadze
Dodane przez Józef Streżyński w dniu - 2008-01-07 17:45:25
Powiedz im, Erwinie, żeby dobrze to rozważyli, bo rozwód jest dużym dramatem dla wszystkich.  
Zapytaj ich, dlaczego są tak bardzo nieszczęśliwi, że aż nie mogą ze sobą żyć? 
Zapytaj, czy zrobili wszystko, aby do rozwodu i rozpadu rodziny nie doszło? 
Pomóż im pogodzić się. 
Jeśli okaże się jednak, że prawa jest już nie do uratowania, to powiedz im, że mimo wszystko ich kochasz i nie odrzucasz. I zaakceptuj nowy związek swego dziecka, które przeszło przez bolesny życiowy zakręt.
co dali
Dodane przez erwin w dniu - 2008-01-07 16:45:19
eksfarołżiki, kim wyście som to my juz wiymy .Pedzcie lepiyj co my tera momy godać naszim dzieciom jak chcom sie rozwieść abo żenic z rozwiedzionymi.Kaj podziała sie przizwoitość ? 
We fulaniu toście byli dobrzi a tera musiymy radzic se sami, niech was pieron szczeli.
Śluby
Dodane przez ryszard w dniu - 2008-01-06 15:53:17
W dniu mojego ślubu przyrzekałem żonie wierność aż do śmierci bez względu na okoliczności.Po paru latach,zobaczyłem inną kobietę.Co jej powiem:kocham Cię nadal ale wybacz będę też współżył z inną???
Ksiadz tez człowiek zone powinnien miec
Dodane przez Anka w dniu - 2007-12-17 12:28:57
Moim zdaniem kazdy ksiadz jest człowiekiem i meżczyzna nie mam im za zle ze czsami potrzebuja spotkania z kobieta nie chodzi mi w tym momecie o spotkanie na tle sexualnym bo ludzie gdy widza ksiedza w czasie rozmowy z mloda dziewczyna juz mowia ze ich laczy cos wiecej to jest bezsensu ocenianie kogos kogo sie nie zna. jestem chrzescijanka i bardzo cenie sobie swoja religie i jej zasady ale podziwiam ksierzy ktorzy zzucili sutanny bo to chyba nie jest takie latwe Szacuneczek dla was . Gloscie dobrze slowo Borze powodzenia :)
Jeszcze słowo
Dodane przez Krzysztof w dniu - 2007-12-14 23:15:27
Zniżam tym samym ton mojej poprzedniej wypowiedzi. Niech Chrystus daje nam takie rozwiązania, które nas doprowadzą do zbawienia; przywrócą wiarę tym, którzy przez nas ją utracili i pozwoli w pokorze o Nim świadczyć. Pozdrawiam w Panu...
Owszem
Dodane przez Krzysztof w dniu - 2007-12-14 23:02:47
Tak. Też tak myślę... Należy się zrzeszać, ba widać tu nasze ideały. Czytając tekst: "bracie", "z szacunkiem", "tak rozumiem Cię" itd. o niebo przerastamy tych wszystkich kapłanów, którzy żyją w celibacie. Z jakiś płytkich powodów Kościół Katolicki nas wykiwał. Powinien obniżyć poprzeczkę. Nie ma sprawy świat nas poprze - dzisiaj takie postawy są na topie. Zresztą i Mojżesz pozwolił na oddalanie żon, ze względu na obniżone morale - nam Kościół też powinien ułatwić zadanie.  
 
A tak bardziej poważnie zmieniać rzeczywistość i Kościół należy nie od "zawieszenia" sutanny ale od siebie. Innych należy ciągnąć w górę. Najgrzeczniejsi jesteśmy wtedy, gdy narozrabiamy. Tak parę myśli. Z Bogiem.
glos z Ameryki Poludniowej
Dodane przez pedro w dniu - 2007-12-14 16:26:16
Gratuluje dobrej strony.  
Zycie jest tajemnica i darem, ktory mamy odkryc. W tym odkrywaniu najwazniejsza jest milosc w ktorej mamy byc podobni do Boga. Wy odkrywacie i moze tworzycie nowa historie Kosciola w ktorej Duch tchnie gdzie zechce. 
Zal mi tych ludzi, ktorzy sie tak atakujaco wyrazaja o zyciu ex ksiezy.  
Szymon i inni: pewnie jestescie biernymi katolikami, ktorzy za duzo nie robia w Kosciele tylko zajmujecie sie ideologia i biernym uczestniczeniu w sakramentach. 
Badzcie wiosna Kosciola i wyjdzcie do tych, ktorzy potrzebuja. 
Szymon i inni malo wyrozumiali: jestescie pewni, ze sie spotkaliscie w zyciu z Panem Jezusem? Wasze wypowiedzi poddaja to pod watpliwosc. 
Smie powiedziec, ze tacy jak wy sa kryzysem naszego Kosciola. 
Drodzy ksieza, ktorzy pozostawiliscie czynna sluzbe zycze Wam dalszej odwagi w odkrywaniu drog Bozych. 
Pamietaj, ze "Mieszka w Tobie i prowadzi Cię Duch, który nie jest duchem niewoli, pogrążającym nas w bojaźni (por. Rz 8,15). „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (Ga 5,1). Nowe Prawo Ewangelii, to – jak pisze św. Tomasz z Akwinu – nie Dekalog, nie tekst Nowego Testamentu nawet, lecz łaska Ducha Świętego, działająca w sercach wiernych (por. Summa Theologiae I–II, 106,1). Duch prowadzi nas do pełni życia. Wyzwala twórczość. Pozwala na samodzielne, odważne poszukiwanie najlepszej drogi i nieprzejmowanie się nawet poważnymi błędami popełnianymi w dobrej wierze, bo „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8,28)." 
dajcie sie kochac Temu, ktory pierwszy nas ukochal... 
z wyrazami szacunku. pozdrawiam.
Dodane przez ja w dniu - 2007-11-19 23:31:12
super jesteście! głoście słowo Boże będąc w związkach małżeńskich:) przecież po to Bóg stworzył kobietę i mężczyznę, aby stali się jednym ciałem:) Jezus nie zabraniał nauczać Ewangelii żonatym mężczyznom;) Kościół katolicki wymyślił sobie szereg praw (w dużej części niezgodnych z Biblią), w który ludzie ślepo wierzą... 
Kochajmy Jezusa zawsze i wszędzie!!
moralisci
Dodane przez już nie katolik w dniu - 2007-10-17 22:05:16
oni którzy uczyli na religi moralnego zycia,życia tak jak Bóg nakazał-sami teraz temu zaprzeczaja,są dla mnie niczym.gdzie ich nauka ,gdzie sa prawdy które wpajali nam młodym ludzią.tak moze to cztasz i wiesz do kogo adresowany jest ten tekst.przewielebny księże.potraficie tylko ludźmi manipulować,bawicie sie nami.potaficie wykorzystac sytuacje,jakie w zwiazkach się zdarzają i wykorzystujecie je.nie wierze juz księżą,a dzięki nim ludzi oddalają sie od kościoła,bo namawiają kobiete do skończenia z facetem i bycia razem z księdzem ,który koniczy z kapłaństwem,bo jest zakochany,a odprawia msze i słucha spowiedzi?!.jak tak mozna jak można dawac ludzią nauki w konfesjonale,słuchac ich grzechów.teraz ci ludzie którzy się u ciebie wyspowiadali i poszli do komuni są grzechnikami.gdzie ta moralność wasza?????????.jak możecie ludzi oszukiwać 
??. 
jak wiesz że to do ciebie.to wiedz jedno.prędzej czy później prawda wyjdźie na jaw.zal mi tylko tych osób z którymi teraz jestes.przykładny facet.moralista(.....)oni nie zasługuja na tkie zycie.sam o tym wiesz.
rozumiem
Dodane przez Asa w dniu - 2007-09-19 21:19:52
Ja np potrafie zroziumieć że ksiądz się zakochałi tak samo ma prawo do błędów jak inni, ale jak żonaci maja skoki w bok to jest ok?? A przecież tak samo łamia przysięgę a jednak społeczeństwo jakos ich potrafi zrozumiec i usprawiedliwia. Nie lubie uogólnień! Popatrzmy najpierw na siebie.
moj pasterz, moja droga!!
Dodane przez inka w dniu - 2007-08-21 17:35:48
Kazdy ma prawo w swoim zycia popelniac bledy, oraz starac sie je naprawiac.jednak kazdy z nas powinien pamietac o ich konsekwencjach.Rodzic, ktorzy pija i bija swoje dzieci, czasem sie nawracaja, probuja pokazac swoim pociechom vzym jest prawdziwe zycie, ale czy one im zaufaja i przebacza, czy one ktore juz krocza zla droga potrafia dostrzec swoje bledy-wic kto jest za nie odpowiedzialny??Nauczyciel, ktory nie potrafi przekazac wiedzy swoim uczniom, ktorzy pozniej maja problemy z nauka, lub sa zniecheceni-czy tylko uczen odpowiada za swoje stopnie??Pracodawca ktory nie stara sie byc dobrym przywodca, lecz tyranem, ktorego nie interesuja ludzie lecz tylko pieniadze, a ci pracownicy traca zdrowie, sa przemeczeni zdenerwowani, nie moga dogadac sie z rodzina- czy ci ludzie sa tylko winni,ze nie potrafia czasem skupic sie na tym najwazniejszym milosci do Boga iludzi!!Wiec moi drodzy nie zapominajcie o swoich parafianach, uczniach i rodzinach, ktorzy widza wasze podwojne zycie, ktorzy czesto mysla, ze taki ksiadz wie co tojest grzech i jaka droge wybrac w zyciu aby pokazac Bogu, ze go kocha i jego wiara jest gleboka.Ja osobiscie widzac takiego ksiedza nie potrafie przyjac od niego Pana Jezusa, czy wyspowiadac sie u niego.Ale to nie dlategp, ze go potepiam, tylko nie wiem czy jego kaplanstwo jest oddaniem sie Bogu czy tylko latwym zyciem, nie musi szukac domu, pracy ipieniedzy to zawsze ma zapewnione i jeszcze ma ubaw z naiwnosci ludzi1!!!Dlatego czlowiek dojrzaly powinien podejmowac dojrzale decyzje. Byc ksiedzem to oddac sie jedynej milosci, glebokiej , prawdziwej-Bogu.Jelsli taki ksiadz pokocha kobiete to nie mozemy mowic o prawdziwym oddaniu sie bogu, wic niech odejdzie i zostanie z kobieta i jej bedzie wiernym i nikt mu nie zabroni nadal kochac i oddwac sie Bogu!!Pamietajcie kazdy z nas jest pasterzem i powinien starac sie prowadzic jak najlepiej swoje stado , z miloscia, pokora i obopulnym zaufaniem.Takim przykladem jest chocby JP II, ktory nie raz przezyl krytyke, obelgi, cierpial, pomimo iz nie mial nikogo bliskiego z rodziny, nie byl sam zufal Bogu. Tez jako kaplan, biskup, czy papiez mial ciezkie chwile w zyciu.Kierujmy sie sercem i prawdziwa miloscia, a nie wygoda.
Dodane przez Leszek w dniu - 2007-08-16 21:46:10
Posłannictwo Kaplaństwa Chrystusa i ideały ślubów w naszym wypadku to - niestety - fikcja. I wszyscy o tym wiemy... 
były kapłan-zakonnik, bez regulacji prawnych...
Nie rozumiem WAS...
Dodane przez Szymon w dniu - 2007-07-27 03:22:45
Nie rozumiem WAS jak mogliście pozucic kościół dla kobiety??? Skoro przyjeliście święcenia to zapewne tydzień przed nimi odbyliście rekolekcje w ciągu których zastanawialiście się czy macie przyjąc czy nie święcenia kapłańskie jesteście gówniarzami bo nie wybraliście dojżałej decyzji!!! Jeżeli się czemuś poświęcam to tego wszystkiego nie zostawia się dla czegoś innego!!! Ja bynajmniej bym tak nie potrafił a nie jestem ksiedzem chociaż czasami o tym mysle!!! Jak może cie mówić że Bóg powołał WAS do kapłaństwa skoro już nie jesteście Normalnymi Księżmi bo jesteście eksksiężmi którzy pozostawili kościół... ale wiem jedno Pan Bóg się z WAMI rozliczy bo GO oszukaliście!!! Szkoda mi WAS ale co ja mogę zrobić za głupiznę trzeba płacić wiem jedno będę się za WAS modlił o wybaczenie WAM tego coś cie uczynili Bogu!!! On WAM zaufał a WY??? Pozostawiliście Go dla ...!!!
Moje zdanie
Dodane przez Faustynka w dniu - 2007-07-26 14:18:48
Powiem,że od dwóch lat kocham jednego księdza. Teraz to to inna miłość. Jest On mi jedną z najbliższych osób. Przez długie miesiące cierpiałam będąc w nim zakochana. Bóg tę miłość przekształcił.Teraz zaczyna się mój związek z jedną osobą (nie księdzem). Nie powiem że nie jestem zakochana. Oddałam wszystko Bogu. Nie wykluczam jednak,że gdybym miała okazję kiedyś być z tym księdzem nie skorzystałabym. Co ma być to bedzie. Podobnie zresztą z tym chłopakiem. Dlatego wnerwiają mnie opinie potępiające księży odchodzących z celibatu. NIKT nie wie tak naprawdę czy wybór, którego dokonał jest słuszny. Nawet ksiądz. Ważne jest czy robi to w zgodzie z sobą. Uważam, że lepiej jest gdy ksiądz kochający od lat kobietę zżerany przez tęsknotę za rodziną pójdzie za tym pragnieniem. Bo pragnienia są jednym z sygnałów powołania. A nikt nie wie, co Bogu siedzi w głowie. "Krytycy", powstrzymajcie się od uwag. Kto wie, czy wasze małżeństwo się nie sypnie, lub czy nie pokochacie rozwódki (rozwodnika). I co wtedy? Ta świadomość decyzji nigdy nie jest taka pewna. A w Piśmie Świętym nie na mowy o całkowitym celibacie księży.Anno, myśle, że powinnaś to oddać Bogu i czekać. Kochaj i staraj się narazie nie doprowadzić do sytuacji w której tem ksiądz będzie postawiony przed faktem dokonanym. Macie być razem - będziecie. Pogadaj z nim. Seks to ewentualność poczęcia dziecka. Czy masz pewność, że będziecie zawsze razem? Nie spiesz się. Półtora roku to za mało by podejmować tak ważne decyzje. Postaw mu granice. Jeśli cie kocha to je uszanuje. To on musi wiedzieć, czy jest gotowy odejść z kapłaństwa czy dalej ma być księdzem. Jeśli "wpadniecie", nie jest takie pewne, że to małżeństwo będzie szczęśliwe. Bo życie codzienne to walka ze słabościami. Poczekaj. Porozmawiaj z nim. Pozdrawiam :) :) :)
Dodane przez Anna w dniu - 2007-07-22 23:00:12
Ja kocham księdza,a on kocha mnie. Potaemnie spotykamy się. Poznala go 1,5 roku temu,gdy byl jeszcze djakonem. Póżniej, ja rozerwala z nim rontakty, ale kochala...Przez rok jtszymala od niego zaproszenie na święcenia. on zostal kaplanem. Ale w wieczur po święceniach miala z nim rozmowę i znów 'zaczela się' nasza milość. Znów spotykamy się. On chce seksu,ale ja mu na to nie pozwalam, ja dziewica...ale ja chcę by on byl pierwszym...ja już nie mogę tak żyć...chcę byćz nim i duszą i cialem! Co nam robić??? :?
Dlaczego celibat.
Dodane przez weronika w dniu - 2007-07-20 15:57:00
Bog nie domagal sie celibatu od duchownych.To kosciol dla osobistych celow utworzyl ten paradoks, nie dopuszczajac wyboru mlodym nie doswiadczonym jeszcze kaplanom sprostac tak trudnemu ograniczeniu. To ich decyzja powoduje rozterki wielu duchownych, ktorzy sa tylko ludzmi. Bog jest Miloscia. Najwazniejszym przykazaniem, jakie nam dal to:"miluj blizniego..." I bedzie nas przede wszystkim z tego rozliczal.  
Moim zdaniem ci eks kaplani przezywaja bardziej swoje odejscie, niz my wszyscy razem wzieci. Bardziej cenie tych duchownych, ktorzy nie dotrzymali celibatu i odeszli z kaplanstwa, nie chcac zyc w zaklamaniu, niz tych dwulicowych, ktorzy nie przyznaja sie, zyjac z kobietami. Mysle, ze ci bardziej obrazaja Boga. Skladam wyrazy wspolczucia, zapewniajac o modlitwie. 
Bog z Wami.
do kobiet ksiezy
Dodane przez ula w dniu - 2007-07-13 07:40:28
bardzo prosze o spotkanie kobiet ktore kochały ksiezy!!chce sie z nimi podzielic swoim szczesciem i cierpieniem!  
ULCIA129@OP.PL
"chłopaki nie płaczą"
Dodane przez ojciec Dyrektor w dniu - 2007-07-11 19:46:25
życie jest piekne każde życie. wiem braciszkowie, że nie jest wam teraz łatwo-no bo też komu jest. Miłość jest piękna,Chrystus wAS KOCHA.Zapewne każdy z nas zapłaci za swoje czyny, ale czasem zastanawiam się patrząc na cały ten brud, dwulicowość, kase i wszytskow imię Chrystusa i Maryi-Radia - to chyba możecie sobie czasem powiedzieć. Wybraliśmy najlępszą cząstkę. Jestem z wami i będę pamiętał w modlitwie. Nikt z nas nie wie co się z nim stanie.
...
Dodane przez bardzo zraniło w dniu - 2007-06-09 16:31:29
tak sie składa,ze kilka dni temu uslyszalam z Jego ust ze odchodzi...nigdy tej decyzji nie zrozumiem i chyba nie chce nawet..wiem jedynie, ze trzeba sie modlic o wytrwalosc dla kapłanow..zadecydowal zostawiajac wspolnote, ktora ufala bezgranicznie, mlodych ludzi ktorzy wierzyli w jego slowa, bo w konciu byl naszym przewodnikiem...odszedl i cos sie zlamalo...ale Pan czuwa i wierze, ze takich decyzji na swiecie bedzie mniej...TRZEBA SWIADOMIE PODEJMOWAC DECYZJE CO DO OBRANEJ DROGI I PONOSIC KONSEKWENCJE ZA SWOJE WYBORY, z modlitwa.... 
zastanowcie sie, bo czytajac to mam wrazenie ze Wy juz macie swoja droge zupelnie odlegla od drogi kosciola...niczym sekta...(przepraszam jesli uraze ale to moje zdanie),ratujecie sie tlumaczycie aby nie zaginac duchowo...ale Bóg jest miłoscia i niech On prowadzi i mnie i WAS :) 
M.
Dodane przez w dniu - 2007-06-05 22:49:10
napradwe wam wspołczuje
Dodane przez daniel w dniu - 2007-06-02 20:32:43
przez przypadek trafiłem na tę stronkę... podziwiam wypowiedzi ludzi, którzy za wszelką cenę i z pewną nienawiścią starają się udowodnić Wam duchowni, którzy odeszliście z tego stanu, waszą winę, grzech, i że wogóle jesteście beznadziejni. cóż może powiedzieć o stanie kaplańskim czlowiek, który tak naprawdę nigdy go nie poznał?? nie mam zamiaru pochwalać tego, co zrobiliście, ale szanuję waszą decyzję. moim zdaniem lepiej jest odejść, niż psuć i tak kiepski wizerunek księzy w naszym kraju. w kościele powinno być miejsce dla każdego
Czy nie pora zacząć coś robić???
Dodane przez Jarek w dniu - 2007-05-21 17:19:44
Siedzę sobie wygodnie, czytam jak tysiące innych czytelników i jestem spokojny jak hierarchia kościelna.... 
Ale jeśli ktoś odważy się dać wyraziściejsze świadectwo, to zapraszam do Wspólnoty Melchizedeka
Dodane przez ona:)))) w dniu - 2007-05-18 21:07:34
fajnie że jestescie... ta strona pomaga wielu ludziom... :)
Dodane przez Renata U z wilna w dniu - 2007-03-31 09:29:09
Trzymajcie sie drodzy!Celibat moim zdanien jest najwiekszym problemem kosciola katolickiego.Wczesniej czy pozniej bedzie zniesiony, jezeli nie, kosciol katolicki juz w tym stoleciu zaniknie prawie bez sladu (bardzo mi zal). Ne sluchajcie tych, ktorzy popieraja celibat. Wiekszosc z nich poped seksualny po prostu "sporzadkowali" klinicznie, albo utracili na zawsze wskutek ciaglego glodu seksualnego. W zadnej czesci pisma swietego niema wyraznego zakazu na zwiazki malzenskie ksiezy.My, osoby swieckie nie powiinismy wtracac sie do spraw celibatu bezposrednio, lecz mozemy podtrzymac na duchu tych, ktorzy pragna miec normalne rodziny. Powinnismy pomoc dla nich w osiagnieciu tego celu, lecz robic to bardzo konstruktywnie, nie narazajac ich na jeszcze wieksze ryzyko ze strony hierarchii koscielnej.Prosba do tych, ktorzy nie wyobrazaja swego zycia bez codziennego "kochania sie sam na sam", oraz tych, ktorzy w wyobrazeniu swoim sa "Swieci". row do tych, ktorzy sa impotentami i podlegli kastracji nie sadza w imieniu wszystkich. Podziwiam tych ludzi, ktorzy zyja zgodnie z zasadami Chrystusa, wychowuja w wierze swoich dzieci i wszystkie obowiazki moga ze soba swietie polaczyc. Powinno byc wiecej takich rodzin, gdyz moralnosc ludzi upada, i ktoz jak nie ksiadz moze dac przyklad swojej parafii, jaka powinna byc rodzina. Kosciol powinien dac im szanse to udowodnic! Jestem pewna, ze wskutek zniesienia celibatu, 98 procent "nowych" rodzin wychowa zdrowe moralnie pokolenie i znaczie polepszy poziom moralny calego spoleczenstwa. 
Pozdrowienia z slonecznego Wilna
tylko moje zdanie...
Dodane przez marilynmanson6@op.pl w dniu - 2007-03-28 17:16:57
Ja uwazam ze na wszystko potrzeba czasu... nie mozne uciekac od kaplanstwa jesli ma sie klopoty cos nie wychodzi, zly przelozony, zla parafia- z kazdej sytuacji da sie wyjsc trzeba tylko zachowac spokoj i zawierzyc Bogu.. A jezeli chcecie odejsc do zrobcie to nie oszukujcie siebie i innych ktorzy wierza w wasza dobroc i prawde. Kochac Boga nie jest rzecza latwa a kobieta- byc moze jesli odejdziecie kobieta bedzie "kobiecym obliczem Boga"... kochaj cie sie i milujcie wzajemnie.
BOSKIE
Dodane przez linda w dniu - 2007-03-26 18:47:43
Mówi się ,że co Boskie to Bogu.Ja myślę,że lepiej niech mój katolicki ksiądz ma żonę,niż miałby żyć jako dewiant z "kolegą".Niech nie deprawuje maluczkich,niech ich u usta nie całuje,tylko swoją żonę.Niech mężczyzn nie obłapia jak biskup z Poznania.(A Rydzyk za nim sie wstawia).Lepiej mieć żonę legalną.Takie jest moje zdanie.Pozdrawiam.
BYLI KAPŁANI!
Dodane przez Teresa w dniu - 2007-03-26 18:34:22
Nie zdawałam sobie sprawy ile to znaczy zerwanie z kapłaństwem,a właściwie z tym "CELIBATEM".Uważam,że ten cały CELIBAT to wydumana przez purpuratów rzecz,dla ich wygody.Przecież prawosławni księża są naprawdę normalnymi i wspaniałymi ludżmi.Z całego serca Wam współczuję,że nawet nie mogliście się spotkać w Kościele.Że właśnie TAM nie było miejsca dla Was.Proszę mi wierzyć,że gdybym miała małe dzieci to właśnie bardzo chętnie bym je posłała na naukę religii właśnie do byłego księdza.Tak samo bym zrobiła gdybyście prowadzili przedmałżenskie nauki.Więcej bym się od Was nauczyła niż od "zapyziałej" kobiety w Katedrze.Która tylko kazała mi prowadzić kalendarzyk przedmałżeński z mierzeniem temperatury.Co nic mi nie dało bo moje małżeństwo legło w gruzach.A wtedy "proboszcz" nie chciał mnie udzielić rozgrzeszenia przy spowiedzi bo nie jestem ze swoim mężem.Dla niego nie liczyło się,że uciekałam przed mężem z dzieckiem ,bo chciał nas zabić.Do dziś mam ogromny żal do tego księdza.Dobrze,że spotkałam innego Kapłana,któremu wszystko opowiedziałam i dostałam rozgrzeszenie i specjalne błogosławieństwo z dzieckiem.Ale nie o tym chcę mówić.Uważam ,że CELIBAT jest wielkim nieporozumieniem.Uważam,że każdy ma wolną wolę i jak chce być kapłanem to może być i kawaler i żonaty.Znam ks.Bogusza i wcale nie uważam aby był gorszym od naszych księży.Jak można Wam pomóc?
Pozdrawiam Was (byli)księżą
Dodane przez Ewa w dniu - 2007-03-24 22:12:28
Gratuluję odwagi i tego,że potraficie dążyć do realizacji waszych marzeń,jednocześnie nie zaprzeczając-mówiąc o sobie BYŁEM KSIĘDZEM.Uważam,że CELIBAT to wielka pomyłka od samego początku.To wbrew naturze każdego człowieka.null
Do Izy
Dodane przez Majka w dniu - 2007-03-06 09:15:54
Napisz do mnie, chciałabym porozmawiać z Tobą. Myślę, że mogłoby nam taka wymiana mysli pomóc, Tobie i mnie. Napisz. laraf@o2.pl
Dodane przez AP w dniu - 2007-03-05 12:52:30
Jestem na tej stronie pierwszy raz...ale przypuszczam, ze nie ostatni :) Uwazam,ze jestescie WSPANIALI!! mowiac o tych problemach...moze nie jestem obiektywna bo dobrze wiem co czujecie...wiem tez,ze to wszystko mozna zrozumiec dopiero gdy sie to przezyje...Dziekuje,ze jestescie!!pozdrawiam :)
Do Jacka
Dodane przez x. Paweł w dniu - 2007-03-03 02:07:24
Dziękuję za Twoje świadectwo .... Dziękuję .... Tak samo jak Ty nie "wyparowało" :) .... Ale Ty powiedziałeś jednej "tak" wszystkim innym "nie", a ja o to jedno "nie" więcej :). Wiemy, że to Miłość prawdziwa wprowadziła każdego z nas na jemu właściwą drogę. Z Bogiem ....
ofiara
Dodane przez jacek w dniu - 2007-02-06 20:59:05
Jestem żonatym mężczyzną i czerpię dużo radości z tego związku, choć nie brakuje chwil trudnych. Jest mi bardzo trudno czytać wyznania księży i osób zakonnych, które podjęły decyzję o zerwaniu ślubów czystości. Nie jestem idealistą, ale normalnym facetem, dla którego sfera seksualna i emocjonalna związana z pragnieniem kobiety to ważny element życia. Jednak wybór cztstości przez kapłana zawsze postrzegałem w wymiarze ofiary, w wymiarze nadprzyrodzonej o f i a r y. Argumenty związane z faktem, iż Bóg pragnie ludzkiego szczęścia i błogosławi mu w jego intymnych wyborach jest argumentem, który odrywa nas od sensu celibatu jako ofiary złożonej Bogu .Ofiara ta niestety zakłada zaparcie się siebie, jest wąską drogą i ciasną bramą tak jak moja ofiara wierności mojej żonie chociaż nie ,,wyparowało" ze mnie pożądanie innych kobiet, przeciwnie jest sine i pewnie z wieloma innymi mógłbym poczuć bezbrzeżną radość życia i ,,Boże błogosławieństwo" szczególnie na początku każdego związku, pełnego świeżości i radosnych wzruszeń. Jednak zapieram się siebie nie w imię pogwałcenia natury ale w imię wierności Temu, który dał się za mnie ukrzyżować. Dzisiaj w tych trudnych czasach potrzeba nam ofiary, potrzeba nam kapłanów świętych aby odmienić los świata pełnego zdrady kłamstwa obłudy. Ziemia na której żyjemy ani ciało nasze nie są celem ostatecznym, gdyby tak było zbawienie Jezusa Chrystusa należałoby zaliczyć do jakiejś absurdalnej farsy. Cali jesteśmy dziś rozproszeni w naszych wnętrzach gdyż brakuje atmosfery dla godnego przeżywania naszego człowieczeństwa. Świat nas rozprasza i czasami jest wielka pokusa aby żyć tak jakby Boga nie było, albo tak jakbyśmy chcieli wciągnąć Go w naszą przewrotną filozofię egzystencji. Cali sobą pragniemy Go przekonać o sensie radości jaka płynie z naszych grzechów i pragniemy aby On nam w tym pobłogosławił.
dla Izy
Dodane przez Kasika w dniu - 2007-02-06 13:28:57
Iza jedyna moja rada: kończ to póki jeszcze masz siły i możliwości. to wszystko bez sensu. później i tak wszystko będzie na Ciebie, mohery i inni go wybielą, Ty będzież tą "ladacznicą"itp. skupiona na nim nie zauważysz, że obok Ciebie jest kotoś naprawdę wart Twojego uczucia. Może stracićprzyjaciół, bliskich, nic nie zyskasz. proawdopodobnie jesteś dla niego argumentem potwierdzającym jego "męskość", 
Izuś błagam Cięnie pakuj sięw to. później jest tylko gorzej 
Kasika
do Kasika
Dodane przez Iza w dniu - 2007-02-04 15:25:29
Niedawno poznałam pewnego księdza. Sprawy toczą się szybko, a ja jakby wyłączyłam swoje myślenie. Także podlotkiem nie jestem, pewne doświadczenia życiowe mam już za sobą. Chciałabym porozmawiać (mail lub jakiś komunikator) z kimś, kto przeżywał podobne sprawy. W moim środowisku mam wrażenie, że byłabym ukamienowana, gdy tylko otworzyłabym usta i napomknęłabym o moim uczuciu do księdza. Jeśli więc istniałaby jakaś szansa na kontakt, proszę o namiary. Z Bogiem.
to nie w porządku
Dodane przez Kasika w dniu - 2007-02-01 12:17:26
dałam się wciągnąc w chorą znajomośc z pewnym księdzem. w zyciu nie pomyślałabym,że mnie coś takiego spotka. nie jestem już podlotkiem, a nasza znajomośc zaczęła się 3 lata temu. ja o nic nie prosiłam, niczego nie wymagałam. to on przyjeżdżał późnymi wieczorami, a nasze zachowanie nie było do końca w porządku. nie uprawialiśmy seksu, o nie . nie pozwoliłabym nato. niestety jak idiotka zauroczona księdzem, który mówił dokładnie to, co chciałam usłyszeć nie potrafiłam tego przerwać. dopiero moja przyjaciółka za kończyła tą znajomość. oczywiście początkowo byłam na nią złą, ale teraz jestem jej bardzo wdzięczna. już prawie 2 lata się nie widzieliśmy, on czasami wysyła smsy, ostatnio chciał się spotkać.  
wiem, że część winy też jest po mojej stronie, ale żeby poczuć sięchoć odrobinę męźczyzną kosztem innej osoby to jest okropne, zwłaszcza, że się dobrowolnie wcześniej odrzusiło taką możliwość.cieszę się,ze go nie widuję i nie "poszło to dalej", bo jak znam życie winna byłaby dziewczyna, a nie ten "święty" ksiądz. mam prośbędo wszystkich księży, nie leczcie swoich kompleksów kosztem zagubionych dziewcząt,zwłaszcza tych "górnolotnych oazowiczek", które nie zaznawszy ciepła i miłości w domu szukają go gdzie indziej. pozdrawiam Z Panem Bogiem 
Jestem tylko zwykłym człowiekiem.
Dodane przez Anna w dniu - 2007-01-27 12:30:25
Trafiłam tu przez przypadek, po przeczytaniu jakiegoś artykułu w serwisie o2.pl . Jestem zwykłym człowiekiem, nie związanym zbytnio z kościołem, ale uważam się za chrześcijankę z przekonań. 
 
Jestem przerażona twardymi sercami i brakiem, bodaj próby jakiegokolwiek zrozumienia ludzi ze strony tych, którzy wydają się sobie tak doskonali. Są twardzi, dogmatyczni, ale nie silni. Są sztywni i słabi. Ta sztywność daje im złudzenie siły. Łatwo oceniać innych, których życie jest dalekie od schematu ( nie ideału ). Jezus mówił o miłosierdziu, przygarniał odrzuconych. Jak ktoś, kto nawet nie próbuje zrozumieć tych wszystkich, którzy stworzyli tą stronę ma czelność nazywać się jego wyznawcą, a tym bardziej uważać się za człowieka idącego drogą Chrystusa i stawiać wyżej od innych, krytykować i sprawiać ból oceną wynikającą z własnych umysłowych ograniczeń. Wy wszyscy " świętsi od papieża " zastanówcie się czy nie popełniacie grzechu np. pychy. Może to przez Was tak wielu zwykłych ludzi ucieka od kościoła. Nie od Boga, ale od kościoła. Ludzie zaczynają szukać Boga poza katolicyzmem, nawet poza Chrześcijaństwem, bo nie znajdują Go w wypowiedziach i przykładnym życiu, tych, którym się wydaję, że są powołani i TRWAJĄ w tym. Po co mam iść do księdza z moimi problemami, nawet tymi dotyczącymi spraw duchowych, jeśli odpowie mi frazesami, albo jeszcze wpędzi w poczucie winy, nic nie wyjaśniając. W czym może pomóc mi człowiek oderwany od życia, często tak zajęty swoją walką o dochowanie celibatu, że staje się odpychający, sprawiający ból powierzchowną oceną. Jakoś nie znajduję w świętoszkach miłości jaką przykazał Jezus, chyba, że mówimy o miłości inkwizytora posyłającego na stos. Bóg stworzył cały świat, a kościół stworzyli ludzie. Jak bardzo jest ograniczone, to co ludzie tworzą w porównaniu z dziełem Boga. To widać po wypowiedziach krytyków. Tacy doskonali, a nie widzą jak zatruwają życie innych ludzi.  
 
Chętniej wyspowiadałabym się i przyjęła sakramenty z rąk ludzi, którzy może nie są idealni, potknęli się w pewnym momencie, coś zdarzyło się w ich życiu nie tak, ale przynajmniej potrafią współodczuwać, mają miłosierdzie. Są bliżsi obrazowi Jezusa miłującego, jaki można odczytać z Biblii.  
 
Pozdrawiam wszystkich. I odpowiadając w duchu tej strony powinnam napisać, że będę modlić się za wszystkich. Przede wszystkim za "świętoszków" o serce i zrozumienie.
Dodane przez wierząca w dniu - 2007-01-27 00:54:45
Drodzy moi. Poraz pierwszy odwiedzam waszą stronę i dowiaduję sie o takim stowarzyszeniu. Jestem osobą wierzącą i praktykującą, lecz dla mnie celibat to oszukiwanie natury. Od górny nakaz celibatu dla wszystkich duchownych to duza pomyłka(no chyba, że ktoś sam się na niego decyduje). Jak miło by było porozmawiać z księdzem o troskach zwykłego życia, lecz teraz jest to sztuczna rozmowa bo co księża mogą wiedzieć o problemach małżeńskich czy wychowywaniu dzieci? Jestem całym sercem z wami i jestem z was dumna. Potraficie mówić o zerwaniu z celibatem głośno.Mój przyjaciel zerwał śluby zakonne i jest teraz prześladowany i nękany przez mieszkańców naszego miasteczka(mieszkamy w małym miasteczku w centrum). Gdyby w końcu ludzie zaczęli postrzegać duchownych jako normalnych ludzi wszystko by się zmieniło. Na sam koniec chciałabym wam wszystkim życzyć wszystkiego dobrego. Przekazujcie dalej Słowo Boże. Z pozdrowieniami Ewelina T.
Życie w prawdzie.
Dodane przez Rafał w dniu - 2006-10-09 14:52:43
Odnoszę wrażenie, że życie w takim rozdwojeniu, fizycznym i duchowym zarazem, musi być męką. Może jest to tylko oczukiwanie samego siebie i strach przed ostatecznym WYBOREM opanowany w pewien sposób w ramach "stowarzyszenia"? Nie chcę nikogo skrzywdzić taką opinią, ale członkowie i członkini stowarzyszenia wiedzą, że rozdwojenie istnieje jak ciemna rozpadlina w duszy. Smutno mi tylko, że trzeba będzie zamagać się z jej głębią do końca życia. 
Z modlitwą za Was wszsytkich pozostaję.
Dodane przez piotr w dniu - 2006-09-28 16:59:51
zrezygnowałem ze święceń diakonatu dla kobiety. odszedłem z seminarium "w ostatniej chwili" i dziś???? Jestem z osoba którą kocham, ale .... ciągle marzę o kapłaństwie, brakuje mi tego. Płaczę czasami tęskniąc za tym by trzymać w ręku Jezusa, by przemaiwać, uczyc katechezy.... itd... ale wracam do domu i widze kochana osobę która troszczy sie o mnie i czeka na mnie. Co to jest powołanie?????
..
Dodane przez Przemek w dniu - 2006-09-26 15:27:59
Będę się modlił za Was, którzy odeszliście - nie mam zamiaru Was zmuszać argumentami do powrotu, ani krytykować. Natomiast jedno jest dla mnie rażące. Usprawiedliwianie swojej zdrady. Więc szczęście człowieka jest ważniejsze od przysięgi przed samym Bogiem?(jedynie w obecności Biskupa..) Przykrych dożyliśmy czasów, naprawdę. Po ostatecznej klęsce w Ziemi Świętej( nie pamiętam nazwy bitwy) wszyscy pojmani krzyżowcy oddali życie za Chrystusa - nikt nie przyjął Islamu(i nie dał sobie szansy na szczęście) - o. Kolbe... Dziś nikt nie każe Wam umierać za Chrystusa(przynajmniej w Europie) a jedynie dochować Mu wierności. z modlitwą
A jednak się kręci....
Dodane przez Kazimierz w dniu - 2006-09-16 11:57:48
Idę sobie raz na katechezę do szkoły. Był mrożny poranek. Piekne miasteczko Kętrzyn zasypane śniegiem . Przechodząc obok miejskiego jeziorka codziennie widziałem panie karmiące białe łabędzie. Pewnego ranka jedna pani spojrzała na mnie i powiedziała: widzi ksiądz tego jednego łabędzia? On zawsze jest samotny, on zawsze sam , pływa sobie ja samotny żeglarz.Dlaczego zawsze sam - zapytałem. Niech ksiądz popatrzy - rzekła, dwa lata temu jego wybranka zamarzła w lodzie, od tej chwili on jest samotny ale wierny , ponieważ te łabędzie nigdy nie łączą się już z żadnym innym wybrańcem, pozostają wierne tej, którą kiedyś wybrali i pokochali. Jacy oni - dodała - są wspaniałymi dla nas ludzi nauczycielami, kocham ich za to! Póżniej pomyślałem, jak on musi bardzo cierpieć z tęsknoty do swojej Miłośći. Od tamtej sceny minęło 13 lat i zawsze w chwilach pokusy wspominam sobie tego łabędzia, który pozostał wierny swojemu "słowu" i tej lub temu którego wybrała bo przecież nie wiem czy to był łabędż płci męskiej czy żeńskiej. Dzisiaj czasem powtarzam słowa: kocham cię mój biały Przyjacielu za wierność i naukę. Pozdrawiam was wszystkich którzy chcecie pozostać wierni jak ten biały łabędż. Ks. K. M.
:(
Dodane przez Asia w dniu - 2006-09-11 15:37:06
Tak łatwo jest oceniać ludzi... wiem cos o tym bo niedawno sama sie o tym przkonałam... w mojej parafi pewna dziewczyna i ksiadz mieli (jak wszyscy to nazywaja) "romans". przyznaje sie ze sama ich potepialam... a teraz wiem ze nie powinnam. Sama znalazlam sie prawie w takiej samej sytuacji. Zaznaczam PRAWIE. nii bede teraz opisywac tego co dzieje sie w moim zyciu. Ludzie!!!!!! jesli przezyjecie to co ja i ludzie z tej wspolnoty zrozumiecie co to znaczy. Z Bogiem...
Dodane przez w dniu - 2006-09-11 09:00:05
uważam ,że popełniacie grzech,wiem że to trudne ale przeciez składacie przysiegę służyć Bogu, jesteście jego wybrańcami , powinniście dawać przykład!!!!!! 
Co racja, to racja!!!
Dodane przez E. w dniu - 2006-08-09 18:55:39
Taaak Igo masz rację, mężczyźni ci okazali się rozkapryszonymi, niedojrzałymi ludzmi. Zmiennymi jak chorągiewki na wietrze! Niesłychana niefrasobliwość i brak odpowiedzialności! Widocznie bycie wybranymi nie satysfakcjonowało ich. Szukali czegoś innego, co nie znaczy lepszego! Ale w ich mniemaniu życie które teraz prowadzą jest pełniejsze i ciekawsze! Nie życzę im źle, nie potępiam,ale bardzo współczuję jeśli i teraz nie są szczęśliwi. Jeśli ta zmiana życia nie okazała sie słuszną decyzją, to ich życie legło w gruzach. A to jest prawdziwe nieszczęście! Zmarnowane życie - Totalnie!
brak konsekwencji
Dodane przez igo w dniu - 2006-07-29 19:48:59
uwazam,ze kompletnym brakiem odpowiedzialnosci i dojrzalosci jest wstepowanie do seminarium,bycie kaplanem i pozniejsze rezygnowanie z obranej drogi!Bycie ksiedzem to bycie wybranym!!!nie mozna z tego robic zartow!
Już rozumiem
Dodane przez Coff- Inka w dniu - 2006-07-11 17:38:20
Na Waszą stronę trafiłam przez przypadek, bo.... kocham kleryka. Obecnie jest po diakonacie.Rozstaliśmy się, bo to wszystko nas przerastało. Obydwojgu nam jest trudno. W chwilach największego bólu zadaję pytanie Bogu: dlaczego nas to spotkało? Dlaczego tak bardzo pokochaliśmy się, nie mogąc być razem, dlaczego tak musi być? Nigdy nie odwróciliśmy sie od Boga, modliliśmy się wspólnie o światło Ducha Św., dużo rozmawialiśmy o wierze. Powoli rodziła sie miłość, którą konsekwentnie staraliśmy się zabić, stłumić, zniszczyć. Ustalaliśmy dni, tygodnie bez spotkań, bez rozmów, bez smsów, żeby tylko udowodnić sobie,że "wyjdziemy" z tego uczucia, że potrafimy być bez siebie.  
Dziś wiem, że już nigdy nie bedziemy razem,nauczyliśmy sie tłumić nasze uczucia, odchodzić gdy jeszcze kochamy. Myślę,że czas jakoś wyleczy rany. Teraz modlę się, aby Bóg zabrał tę przerażającą pustkę, aby pozwolił zapomnieć. 
Pzostało pytanie: czy naprawdę to chodzi w życiu?  
Za dużo się rozpisałam, a chciałam tylko wyrazić najszczersze wyrazy uznania dla Was, że mieliście odwagę iść za głosem serca. Nam jej zabrakło. 
Niestety to wszystko to zgorszenie.
Dodane przez aga w dniu - 2006-07-02 22:38:13
Niestety odjeście od kapłaństwa i życie na kocią łapę z kobietą i usprawiedliwianie tego prymatem własnego szczęscia - to gorszy... 
 
Co powiecie o postawie sw Maksymiliana? Czy jego szczęscia miało być najważniejsze? Co o innych męczennikach? Gdyby kierowali się waszymi "przykazaniami" szcześcia własnego - Kościoł nie miałby ani jednego męczęnnika, ani jednego świetego...  
 
Ojciec Pio by nie miał stygmatów i olał by zakon bo nie było mu tam wcale dobrze.  
 
Generalnie to wszystko jest godne pożałowania - wasze tłumaczenia. Zgadzam się przedmówcami - to słobość i nieudolne dorabianie do tego ideologii i usprawiedliwienia. 
 
Przykre to dla nas, przykre dla wiernych. Św Franciszek gdy przedstawiono mu ksiedza który zyje z konkubiną - nie potępił go, nie skarcił, a co zrobił? Ukłąkł przed nim i pocałował go w rękę. Powiedział - Te ręce przynoszą nam Jezus.  
 
A czy wasze rece przynoszą nam dalej Jezusa? Dla Franciszka ksiądz był przez swoja posługe sprawowania Eucharystii kimś wyjątkowym, kimś NIEZASTAPIONYM. Nawet jak grzeszył, bo grzech nie znosił przecież posługi Eucharystycznej. Dlatego pomimo grzechów ksiądz był kimś cennym, którego ręce dawały Jezusa, ktore należało z uszanowaniem ucałować. I tak jest nadal!! 
Tylko, że wy już nie chcecie nam dawać Jezusa. Nie chcecie służyć Jemu. NIe chcecie przeistaczać chleba w Ciało Jezusa.  
To jest bolesne. Najbardziej bolesne. Wybraliście własne szczęscie zamiast dawania Żywego Boga. 
 
dla mnie wszystko jasne!
Dodane przez Mateusz w dniu - 2006-07-01 15:43:55
Skoro Chrystus powiedział do Piotra, że "wszystko co zwiąże na ziemi, będzie związane w niebie" to to obowiązuje. To następca Piotra, Papież wprowadził celibat, a skoro wprowadził to obowiązuje i już! jak czytam tu sobie wypowiedzi Księży którzy rzucili kapałaństwo to śmiać mi sie chce, z tego w jaki sposób siebie usprawiedliwiają. Ostatnio spotkałem jednego księdza który prowadzał sie z babą zupełnie nie krępując sie za ręke w centrum Wawy (siostra to jego nie była, juz wiem na 100%) przy okazji ja byłem z jego parafianką, która jak to zobaczyła to mi sie rozpłakała i przestać nie mogła. Wstyd!!!! 6 lat seminarium albo ileś tam, zależy kto i gdzie Wam nie wystarczyło żeby rozeznać? WSTYD!!!
Do Szymona
Dodane przez Jacek w dniu - 2006-06-23 10:30:48
Szymonie, nie mam potrzeby usprawiedliwiania się przed kimkolwiek. Czasem coś piszę, gdy jestem pytany, jak choćby przez Ciebie. Świat składa się z ludzi myślących tak, jak Ty, a także myślących inaczej. Pozwól, że Tobie i sobie zadedykuję treść praw człowieka według Herberta Fensterheima: 
 
Masz prawo do wyrażania siebie, swoich opinii, potrzeb, uczuć - tak długo, dopóki nie raniusz innych. 
 
Masz prawo do wyrażania siebie - nawet jeśli rani to kogoś innego - dopóki twoje intencje nie są agresywne. 
 
Masz prawo do przedstawiania innym swoich próśb - dopóki uznajesz, że oni mają prawo odmówić. 
 
Są sytuacje, w których kwestia praw poszczególnych osób nie jest jasna. Zawsze jednak masz prawo do przedyskutowania tej sytuacji z drugą osobą. 
 
Masz prawo do korzystania ze swoich praw.
w nawiązaniu do odpowiedzi Józefa Streży
Dodane przez Szymon w dniu - 2006-06-20 10:43:49
Pismo Święte mówi "nie sądźcie abyście nie byli sądzeni" - nie chcę nikogo osądzać, ale mam prawo do wyrażenia własnej opinii, własnego zdania więc napiszę co myślę o waszych wypowiedziach. Bije z nich na kilometr HIPOKRYZJĄ. Niestety nie rozumiem was... starałem się, was zrozumieć, starałem się zrozumieć wasze postępowanie, waszą motywację, ale nie potrafię was zrozumieć i wytłumaczyć sobie waszego postępowania inaczej jak tylko stwierdzeniem że to co mówicie i robicie to hipokryzja. Naginanie i łamanie odwiecznych praw, zasad i tradycji ustalonych przez samego Boga dla własnych egoistycznych potrzeb. Prawdy wiary Dekalog przykazania kościelne grzechy główne, grzechy przeciwko Duchowi świętemu - wszystko to macie za nic - liczy się tylko (między innymi) lęk przed samotnością, "fałszywa odpowiedzialność" za powołane życie (kto wam kazał zrobić ten krok?? przecież chyba nikt was nie zmuszał ani do zostania kapłanem ani do - przepraszam za wyrażenie - "wskoczenia komuś do łóżka") itp itd - jednym słowem same frazesy słabych ludzi. Jestem zwyczajnie zgorszony tym waszym usprawiedliwianiem się.
Dodane przez w dniu - 2006-06-19 08:05:55
:eek :eek :eek :eek :eek :eek Moim zdaniem to wasza decyzja i należy ją uszanować. :roll ;)
Ewie oraz sobie odpowiadam.
Dodane przez Józek w dniu - 2006-06-11 23:38:00
Pytanie bardzo ważne, jako że posłannictwo Kapłaństwa obowiązuje człowieka do końca życia. Od Chrystusa dostaliśmy zadanie:  
-głoszenia Dobrej Nowiny, 
-uświęcania, 
-prowadzenia ludzi do Boga. 
Nieograniczone są możliwości realizacji owego posłannictwa. Praca w strukturach istytucji Kościoła np. na parafii, to tylko jedna z nich. Wydaje się, że w Polsce nie ma braków kadrowych wśród duchowieństwa, dlatego nie mamy wyrzutów sumienia prosząc biskupa o zwolnienie z parafii.  
Opuszczając plebanię człowiek trafia do środowiska "ludzi pracy". Świadomość kapłańska nadal steruje naszym rozumowaniem i postępowaniem. Nasza chrześcijańska postawa jest uwierzytelnieniem naszych słów. Świadczymy wszędzie o Chrystusie bardziej świadomie i śmiem twierdzić, że pewnie bardziej komunikatywnie. Niektórzy z nas robią wręcz to samo, co robili kiedyś na parafiach. Jedni są wychowawcami młodzieży, inni głoszą Prawdę piórem, jeszcze inni udzielają się w różnych wspólnotach i działaniach społecznych. Wszystkiego nie wymienię. Osobiście, pomagam chorym na chorobę alkoholową w ich duchowym zdrowieniu. 
Niniejsza strona również jest przykładem naszej odpowiedzialności przed Bogiem. Kilku z nas poświęca sporo swego czasu i wysiłku, aby być pomocnym tym, "którzy źle się mają". 
Ewo, przyzwyczailiśmy się do tradycyjnych form duszpasterstwa, gdzie proboszcz wraz z wikarymi mają swe ustalone ramy działania. Jednak już sam Pan Jezus nauczał i w świątyni, ale i na łące oraz przy jeziorze. Dzisiaj nawet w radiu Maryja pracują świeccy głosiciele Słowa Bożego, że o innych, jakże licznych mediach nie wspomnę.
Pytanie do byłego księdza
Dodane przez Ewa w dniu - 2006-06-11 21:48:20
W jaki sposób byli księża realizują posłannictwoKapłaństwa chrystusowego?
kilka słów dla mnie najwazniejszych tera
Dodane przez Renata w dniu - 2006-06-09 14:15:31
Żałuję, że mam tak mało czasu, zaglądam na Waszą stronę od kilku dni.  
Jestem w związku z księdzem, który teraz walczy o siebie, odchodzi z kapłaństwa w tym miesiącu. Cieszę się, że nie robi tego tylko dla mnie, mam świadomość że jego walka polega na raczej widzeniu swojej drogi, siebie jak mówi "bardziej prawdziwego", "bez kostiumu" jaki zakładał przez ostatnie 16 lat swojego życia. Bardzo jest nam trudno, bo walka toczy sie pomiędzy miłością do kobiety, miłością do siebie, a wizją, wyobrażeniami innych ludzi, którzy nas oceniają. Kiedy czytałam teraz niektóre posty, robiło mi się czasem przykro, czasem odczuwałam złość na tych, którym tak łatwo przychodzi ocena, krytyka innych.Może krytykują i oceniają bo sie sami boją? Walczą też ze swoimi wyobrażeniami na temat osoby kapłana? Może mieszają wartości jakże płytko pojmowane z wizją "czarno- białego" świata. Ja i mój partner walczymy teraz o siebie, słysząc słowa które mają nas niby wspierać: "całą wspólnotą modlimy się o twoje nawrócenie", albo " walczysz z szatanem"... 
Nie wiem jak wyrazić swój ból, po kazdych słowach czasem płaczemy, czasem milkniemy, czasem bronimy się "to moje życie, mój wolny wybór", ale jeszcze bardziej nasze ręce się zapalatają. On ma 35 lat, ja 38, nie jesteśmy bezwolni, jesteśmy zmęczeni oceną innych, większej obłudy nie mogłam soebie nawet wyopbrazić, tych wszystkich szantaży, którymi jestesmy ciągle poddawani, budowania w nas poczucia leku i wstydu, poczucia winy... 
Brakuje mi teraz słów, przeżywamy teraz najtrudniejszy czas. 
Im więcej jest trudu, im więcej pogardy w oczach i na ustach innych, tym więcej widzę wartości, tym więcej zyskuje siły. Pragnę aby był jedynym mężczyzną w moim życiu, dla którego będę jedyną kobietą w życiu. Z takiego trudu i walki nie uczynić nigdy dowcipem. Jestem terapeutą, pracuje z osobami uzaleznionymi od alkoholu, codziennie spotykam się z lękami innych, trudem walki o siebie, wiem, że każdy z nas jest czasem synem marnotrawnym, czasem starszym bratem, wszyscy idziemy do ojca, kiażdym własną drogą i własnym wyborem. Pozdrawiam
To nie takie proste
Dodane przez Jacek Konarski w dniu - 2006-06-05 10:17:18
Widzę, że Józek mnie uprzedził, więc zamieszczam wypowiedź w takiej formie, w jakiej ją przygotowałem: 
 
Szymonie, dorzucę od siebie dwa słowa, choć wydaje mi się, że może nam być trudno zrozumieć się wzajemnie. Pozwolę sobie zacytować fragment Twojej wypowiedzi: „A co do ostatniej odpowiedzi to TAK jestem wierzącym i praktykującym rzymskim katolikiem ale nie jestem księdzem – nigdy nim nie byłem ani nie będę... mój katolicyzm jest przeciętny, ułomny, grzeszny ale konsekwentny i myślę, że dość głęboki, bo doświadczony – w związku z tym wszystkim nie wyobrażam sobie sytuacji, że gdybym mógł zostać księdzem mógłbym zdradzić moje powołanie – wolałbym raczej oddać się ciężkiej pokucie niż przestać być księdzem. Oczywiście w tej chwili to tylko teoretyzowanie, bo jak napisałem wcześniej nie mogę być osobą duchowną, tyle, że to teoretyzowanie jest oparte na wychowaniu”. 
 
Jak sądzisz, które słowo szczególnie przykuło moją uwagę? Najbardziej jedno: „konsekwentny”. To słowo jest akurat w środku pomiędzy Twoją oceną tego, co faktyczne i możliwe w Twoim życiu. Ocenisz swoją religijność oraz to, co by było, gdybyś był księdzem. Nie będę Cię ani ganił, ani chwalił za ocenę własnej religijności. Twoja samoocena jest słuszna, albo nie. Miło mi również, że masz dystans do swej oceny stanów możliwych. Ale śmiem przypuszczać, iż przekonanie, że wolałbyś „raczej oddać się ciężkiej pokucie niż przestać być księdzem” jest właśnie owocem owej KONSEKWENCJI w Twoim myśleniu. 
 
Zapewne zgodzisz się ze mną, że trzeba być konsekwentnym w swoim myśleniu i działaniu i że jedno (działanie) winno wynikać z drugiego (myślenia). Nie można dostosowywać filozofii do życia – chciałoby się przypomnieć znany truizm – lecz życie do filozofii. Mówiąc krótko – gdybym był konsekwentny w swoim działaniu, to bym nadal był księdzem, bo przecież po to nim zostałem, żeby nim być do końca życia. Stało się jednak inaczej – powtarzam: nie bez mojej winy. 
 
I co teraz? Nowa sytuacja z pewnością skłoniła mnie do KONSEKWENTNEGO przemyślenia na nowo swojej wiary, swojego odniesienia do Boga, tajemnicy mojego powołania, Jego miłosierdzia i wielu, wielu innych spraw. Co się w wyniku tego zmieniło? Na pewno to, że mój pogląd na świat nie jest już tak czarno-biały, jak – wybacz, jeśli to Cię obraża – Twój. Kiedyś – po pierwsze – miałem nadzieję, że nic podobnego mi się nie przydarzy, a jeżeli już, to – po drugie – wolałbym „raczej oddać się ciężkiej pokucie niż przestać być księdzem”. Taka zresztą jest w tej materii praktyka Kościoła. 
 
Może popełnię herezję, ale pozwolę sobie zapytać: komu potrzebna jest moja pokuta? Bogu? Przecież już Stary Testament mówił, że niepotrzebne Mu są nasze ofiary. Jeżeli więc pokuta jest komuś potrzebna, to mnie – żeby we mnie coś się zmieniło. Co ma się zmienić? To proste: mam być lepszym człowiekiem. I wierz mi, że pokutę w tym duchu – z różnym skutkiem – podejmuję codziennie. Żeby było jasne, nie zachęcam żadnego księdza, żeby porzucił kapłaństwo, bo to mu pozwoli pogłębić swoją wiarę czy coś w tym rodzaju. Kto jest kapłanem, niech się mądrze stara, by pozostać nim do końca życia. Ale tym, którzy odeszli od czynnej służby, też jestem w stanie powiedzieć dużo dobrych rzeczy. Bardzo podoba mi się podejście przedstawione w jednej z naszych homilii: http://www.prezbiter.pl/content/view/270/26/ 
 
Odniosę się pokrótce do Twoich pozostałych uwag. „Grzech przeciwko Duchowi Świętemu”. Aż mi się włos jeży na głowie. Wielokrotnie nad tym myślałem – teoretycznie (tak w ogóle) i praktycznie (czy przypadkiem nie ja?) i doszedłem do wniosku, że ja tego grzechu nie popełniłem. I śmiem twierdzić, że inni byli księża (a na pewno znakomita ich większość) też nie. Jeśli o mnie chodzi, to bałbym się przypuszczać, że ktoś taki grzech popełnił. „Zatwardziałość w grzechu i odkładanie pokuty aż do śmierci”. Również bardzo ryzykowne przypuszczenie. Co do pokuty, to już się wypowiedziałem, a więc i o zatwardziałości nie może być mowy. „Niemożność pełnego uczestnictwa w sakramentach”. To prawda, nie mogę w pełni uczestniczyć w sakramentach. Nie twierdzę również, że nie są one potrzebne. Jest to „wynalazek” Pana Jezusa, trudno więc cokolwiek kwestionować. Bóg więc – z uwagi na okoliczności – nie może do mnie docierać tymi kanałami, ale znów mam odwagę twierdzić, że jakieś sposoby dojścia do mnie znajduje. Nie znaczy to, że nie należy się starać powrócić do sakramentalnego wymiaru tego kontaktu, ale nie wszystko ode mnie zależy... Wspominasz o zbytniej ufności – z naszej strony – w Boże miłosierdzie i o możliwości wiecznego potępienia. Skąd ta pewność? Czy nie – wybacz znów tę ocenę – z czarno-białej wizji religijnej? Ktoś może się żachnąć, że właśnie tak ma być: wizja religijna musi być czarno-biała, bo albo coś jest czarne albo białe, albo coś jest fałszem albo prawdą. Zgadzam się z tym całkowicie. Ale jest jeszcze jeden element pomiędzy czarnym a białym, pomiędzy piekłem a niebem: Boże miłosierdzie. Wydaje mi się, że rozróżniam pomiędzy „zbytnią ufnością w miłosierdzie Boże”, a całkowitym zanurzeniem się w tymże miłosierdziu. Nawet jeśli niecałkowicie w tym miłosierdziu jestem zanurzony, to raczej jestem bliżej tego, niż „zbytniej” ufności. Co mi zresztą pozostaje: z miłosierdziem ze strony ludzi bywa różnie... 
 
„A co jeśli Ojciec Święty nie przyzna wam dyspensy papieskiej albo Bóg was powoła zanim otrzymacie tą dyspensę?” No właśnie – spytam przekornie – jeżeli papież uważa, że dyspensa jest do zbawienia konieczna, to dlaczego nam jej nie udziela? Chyba, że nie jest konieczna i dlatego jej nam nie udziela? A może jest konieczna, ale on nie chce naszego zbawienia? Pytań rodzi się wiele. Czy zgodzisz się, Szymonie, że nie ma tu prostych odpowiedzi? Tymczasem odnoszę wrażenie – na podstawie Twoich pytań – że dla ciebie wszystko jest proste. 
 
„Czy wtedy na Sądzie Ostatecznym rozliczając się z waszych decyzji powiecie: "moja sytuacja, moje życie to jest wina papieża, bo nie dostałem od niego dyspensy"?”. Nie wiem, co wtedy powiem i może to błąd, ale nie przygotowuję sobie na tę okazję konkretnych odpowiedzi w tym temacie. 
 
„I następne pytanie – co jeśli wy porzucicie dla kobiety kapłaństwo, a ona po jakimś czasie dla "podobnego kaprysu" porzuci was?” Nie wiem co? A właściwie wiem – tak na dzień dzisiejszy: z braku lepszych możliwości szukałbym dalej pomocy u Boga.
Odpowiedzi c.d.
Dodane przez Józef Streżyński w dniu - 2006-06-05 08:56:15
Szymonie. 
W życiu ciągle musimy podejmować ryzyko i nikt, nawet papież, nie może nam zagwarantować 100%-wej wytrwałości w bezgrzesznym życiu. Historia Kościoła poczynając od Piotra Apostoła włącznie jest tego przykładem. Dlatego też w wypadku rozbicia mojej rodziny przyjmę to cierpienie z pokorą. 
A jeśli chodzi o dyspensę. Zapewniam cię, że na Sądzie Ostatecznym przeglądane będą nasze sumienia, a nie księgi administracji kościelnej. To właśnie sumienie nakazało mi wybrać małżeństwo mimo obiecanego memu Biskupowi celibatu. Chyba nie uważasz, że Pan Bóg pochwaliłby takiego kapłana, który powoławszy na świat dziecko nie zająłby się jego wychowaniem?
jeszcze coś
Dodane przez Szymon w dniu - 2006-06-04 15:30:18
A co jeśli Ojciec Święty nie przyzna wam dyspensy papieskiej albo Bóg was powoła zanim otrzymacie tą dyspensę?? Czy wtedy na Sądzie Ostatecznym rozliczając się z waszych decyzji powiecie: "moja sytuacja, moje życie to jest wina papieża, bo nie dostałem od niego dyspensy"??? I następne pytanie - co jeśli wy porzucicie dla kobiety kapłaństwo, a ona po jakimś czasie dla "podobnego kaprysu" porzuci was??
Dziękuję za odpowiedź
Dodane przez Szymon w dniu - 2006-06-04 14:08:13
dzięki za odpowiedź chociaż uważam ją z niepełną i powierzchowną, ale i tak jestem z niej zadowolony, bo: 1 nie spodziewałem się, że mój - krytyczny wobec "exów" post tu się wogóle znajdzie, a po 2 nie spodziewałem się na niego jakiejkolwiek odpowiedzi. A co do ostatniej odpowiedzi to TAK jestem wierzącym i praktykującym rzymskim katolikiem ale nie jestem księdzem - nigdy nim nie byłem ani nie będę... mój katolicyzm jest przeciętny, ułomny, grzeszny ale konsekwentny i myślę, że dość głęboki, bo doświadczony - w związku z tym wszystkim nie wyobrażam sobie sytuacji, że gdybym mógł zostać księdzem mógłbym zdradzić moje powołanie - wolałbym raczej oddać się ciężkiej pokucie niż przestać być księdzem. Oczywiście w tej chwili to tylko teoretyzowanie, bo jak napisałem wcześniej nie mogę być osobą duchowną, tyle, że to teoretyzowanie jest oparte na wychowaniu. Jeszcze jedno wyjaśnienie. Nie chcę nikogo oceniać, bo nie mam do tego prawa - jeśli moja wypowiedź została tak odebrana to przepraszam, chciałem w niej tylko oprzeć się na pewnych zasadach które obowiązują wszystkich wiernych w Kościele i wyjaśnić pewne sprzeczności. Na tym kończę.
Dodane przez Zuzanna w dniu - 2006-06-02 22:38:48
Tak tylko sie zastanawiam czym zajmujesz się Szymonie i czy jestes tak idealny w tym co robisz. Czy rozumiesz dobrze o co w tym wszystkim chodzi.Jesli jesteś takim katolikiem za jakiego się uważasz, to gdzie zrozumienie dla wyborów, które w tym przypadku są bardzo trudne. Podziwiam księży, którzy się na to zdobyli i mam nadzieję, że doprowadzą do normalności swoje życie sakramentalne. Całym sercem jestem z Wami Józefie. Szczęść Boże
Odpowiadam uprzejmie.
Dodane przez Józef Streżyński w dniu - 2006-06-01 17:19:16
Drogi Szymonie. 
Według twego życzenia, zaczynam od odpowiedzi na pytanie. Otóż, dla chwili rozkoszy nie warto oczywiście ryzykować wiecznego potępienia.  
Jest jednak w tym wszystkim jeden szkopuł. Tu nie chodzi o jedną chwilę przyjemności, a o całą resztę życia. Nie chodzi też o samą przyjemność seksualną, lecz o szeroko pojęte szczęście, które w Biblii określone zostało w te słowa: "Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam..." 
W celibacie miałem wygodne, lekkie i dość przyjemne życie. Zrezygnowałem z tego, gdyż głód szczęścia z kobietą w rodzinie był mocniejszy od wszystkiego. Ostatecznie, nie jest problemem zafundować sobie od czasu do czasu samą rozkosz. Nie w tym jednak rzecz, jeśli poważnie patrzy się na życie. Stać mnie było duchowo, psychicznie i społecznie na to, by dokonać tak drastycznej reformy swego życia. Serdecznie zaś współczuję tym kolegom, których z różnych, nie tak błahych przyczyn, na to nie stać. Mówię o tych, którzy głęboko kochają swe nieformalne żony i bardzo się męczą prowadząc podwójne życie.  
I jeszcze jedno. Myślę, że w ich wypadku łamanie VI-go Przykazania nie jest tak drastyczne, jak to bywa w sytuacji rozbicia czyjejś lub swojej rodziny. 
Jeśli zaś chodzi życie sakramentalne, to staramy się mocą papieskiej dyspensy jak najszybciej doprowadzić je do normalności.
Proszę o odpowiedź ex księży
Dodane przez Szymon w dniu - 2006-05-31 15:53:11
ex księża twierdzą że celibat nie jest istotą kapłaństwa, nie przynależy do kapłaństwa, mogą tak twierdzić skoro chcą, uważają też że szczęście ludzkie jest najważniejsze ale - pojawiają się pewne ale... pierwsze "ALE" - dekalog, a uściślając szóste przykazanie nie cudzołóż. Czy wg was uważających się za Chrześcijan, Katolików można sobie wybierać przykazania na zasadzie "chybił trafił" to przyjmuję, to odrzucam, bo tak mi jest wygodniej?? drugie "ALE" - niemożność pełnego uczestnictwa w sakramentach - eucharystii, spowiedzi świętej, które są (przynajmniej w teorii powinny być) centrum życia każdego Chrześcijanina-Katolika, kolejne "ALE" grzechy przeciwko Duchowi świętemu - których jak wiadomo nie można odpuścić - zatwardziałość w grzechu i odkładanie pokuty aż do śmierci wreszcie zbytnia ufność w miłosierdzie Boże. Jak wiadomo wiąże się z tym ryzyko wiecznego potępienia. Czy dla partykularnego chwilowego szczęścia warto kłaść na szale całe swoje zbawienie?? Czy podejmując decyzję o porzuceniu kapłaństwa lub zakonu braliście i to pod uwagę?? O braku konsekwencji w swoim postępowaniu, (składanie i porzucanie przyrzeczeń kapłańskich czy ślubów zakonnych), nieodpowiedzialności i gorszenie innych się tu nie chcę wypowiadać. Pytam tylko czy warto dla chwili przyjemności, nieroztropnie pojmowanego szczęścia ryzykować wieczne potępienie i o odpowiedź na to pytanie proszę.
Dodane przez w dniu - 2006-05-29 01:01:26
a czemu kapłaństwo mamy wiązać z celibatem? jeśli wprowadzony został w średniowieczu, a całe wieki wcześniej nie było problemu aby prezbiter miał żonę, a pismo mówi że biskup powinien mieć :) to w czym problem? czy chrzścijaństwo zaczęło sie w średniowieczu czy też od chrystusa? czy kapłaństwo pierwszych wieków było gorszej jakości, czy to dzisiejsze jest inne, co sie zmieniło od czasów chrystusa, że mamy słuchac nauki ludzi a nie samego mistrza?
Moi Drodzy!
Dodane przez Mikołaj w dniu - 2006-05-16 14:48:40
Nie do końca zgodzę się że wszystko jest ok- to że Kościół wprowadził dla duchownych oraz dla osób konsekrowanych celibat to nie "grymas" czy "przypadek". Faktem jest że miala tu znaczenie materialna strona- utrzymywanie wdów po księżach. Ale wiele razy dyskutowali juz dostojnicy Kościelni (z ojcem swiętym na czele) nad słusznością lub jej brakiem w celibacie duchownych. Daleki jestem od potępiania kogokolwiek z Was- wręcz przeciwnie- współczuję Wam- nie jestem wstanie wyobrazić sobie wielkości cierpienia jakie Was dotknęło- ale należy sobie z tego zdawać sprawę a nie bagatelizowac problem. 
Życzę opieki Matki Bożej oraz Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana- z życzeniami wielu łask Bożych- Mikołaj mikolajoj@tlen.pl 
Szczęść Boże!!
Mam pewien problem...
Dodane przez Karolina w dniu - 2006-05-13 21:57:47
Jestem zakochana w księdzu. On też mnie bardzo kocha. Jeteśmy ze sobą blisko,ale nie współżyjemy. Z jednej strony mam wyrzuty sumienia, ale z dugiej strony nie wyobrażam sobie bym mogła kogoś innego kochać.I to nie jest jakaś miłostka, bo to trwa już długo..Tak mi ciężko bez niego, bez jego słowa, uśmiechu i ciepłego serca. Dlatego jestem sama, tylko czasem się z nim w tajemnicy spotykam. Co mam robić? myślałam nawet o zakonie...
Otwórz oczy
Dodane przez Maciej w dniu - 2006-05-05 23:56:59
Nie mogę wprost uwierzyć moim oczom. Jest takie stare przysłowie, ze jak Pan Bóg kogoś chce ukarać to mu rozum odbiera. Nigdy nie doświadczyłem jego prawdziwości tak jak czytając tę stronę. To jakaś próba ubierania porażki w szaty sukcesu. To jak wystawianie martwej babci w oknie , zeby listonosz rentę zostawił! Sam byłem kiedyś w seminarium. Opóściłem je dobrowlnie i potem trudno było mi się odnaleźć w świecie na nowo. Miałem świadomość, ze porzuciłem jakąś wielką propozycję, jakies wielkie zaproszenie, ze zabrakło mi siły i wiary. Wielokrotnie w życiu odczułem coś na kszałt zazdrości w stosunku do moich kolegów księży, którzy realizuja wspaniały ideał życia. Ale to jest chore nazywać się księżmi i zakonnikami, kiedy opóściło się szeregi kapłańskie, czy zakonne! To jakaś chora manipulacja! To jakby powiedzieć - żyję w prawdzie z kobietą bez ślubu, ale realizujemy wzorowy model rodziny chrześcijańskiej! Ludzie weżcie się do roboty! Napewno jest wiele dobrych rzeczy jakich możecie i powinniście dokonać w stanie w jakim żyjecie obecnie. Przestńcie się oszukiwać. Jezeli możecie jeszcze - wracajcie czemprędzej , choćby do Kamedułów pokutować i modlic się , jak nie - naznaczcie sobie jakies praktyki pokutne w świecie i licząc na Boże Miłosierdzie róbcie co dobrego wżyciu zamiast demoralizować i dewaluować wartość PRAWDZIWEJ WIERNOŚCI POWOŁANIU !Opamiętajcie się najmilsi zanim będzie za późno
zastanówcie się najpierw...
Dodane przez nieidealna w dniu - 2006-05-05 11:55:17
Nie rozumiem wypowiedzi niektórych osób. Pouczają kapłanów, a sami za pewne nie są idealni. Przecież kapłan to taki sam człowiek jak każdy. I ma prawo do słabości. Chociaż nie uważam, żeby "zawieszenie" kapłaństwa było spowodowane słabością. Czy każdy z Was wypowiadających się tutaj i potępiających kapłanów przez całe życie idzie tą samą drogą? Czy wybierając studia każdy później pracuje w swoim zawodzie? Kapłanem jest się przez całe życie. I wobec Boga kapłani, którzy "zrzucili" sutannę wieczne będą powołani. Ale człowiek jest też powołany do miłości. A kocha się nie rozumem, lecz sercem i często to właśnie serce kieruje naszymi wyborami. Dlatego zanim będziecie potępiać kogokolwiek, najpierw zastanówcie się sami nad sobą, nad swoim życiem.Jesteście idealni? Na pewno nie, bo idealny jest tylko sam Pan Bóg.  
Pozdrawiam!
Dziękuję
Dodane przez Basia w dniu - 2006-04-17 23:40:10
Dziękuję Wam wszystkim za tę stronę,która pozwoliła mi zrozumieć jak wielu ludzi jest w kościele,którzy mimo chrztu i obecnosci w strukturze nie mają naprawdę swojego miejsca i szukają go dla siebie.mimo,iz bardzo pragnę byc w Kościele z różnych przyczyn jest to na razie dla mnie niemożliwe,głównie z powodów światopoglądowych.życzę Wam wszystkim dobrzy ludzie,abyście dalej robili to co robicie,popieram Was całym serce,jakze inaczej wyglądałby nasz Kościół gdyby ludzi takich jak Wy,dobrego serca i przepełnionych miłością było więcej.serdecznie pozdrawiam Basia
Rada
Dodane przez Stanisław w dniu - 2006-04-13 12:57:12
No po co z siebie czynicie meczenników i skrzywdzonych. przecież swiadomi wybrałeskapłanstwo czy życie zakonne. Wiec nie utyskuj. to twoj problem i szukaj usprawieliwien. Z Bogiem
Dodane przez Krystyna w dniu - 2006-04-07 18:07:26
To absurdalne, że księża muszą żyć w celibacie! To właśnie oni powinni zakładać rodziny i świecić przykładem - pokazywać jak powinna żyć prawdziwa katolicka rodzina...Nie wierzę, żeby mój mądry, wspaniały Bóg pochwalał takie sprzeczne z naturą i zdrowym rozsądkiem zachowania...przecież On chce byśmy byli szczęśliwi, kocha nas...pozdrawiam! :)
Nie mieszajmy porządków.
Dodane przez Józef Streżyński w dniu - 2006-04-04 00:44:32
Michale, rozumiem twoją tesknotę za jednorodnym i klarownym porządkiem rzeczy. Z Bożą pomocą ludzkość dąży zresztą, do wprowadzenia coraz większego ładu na świecie. Ową pomocą, między innymi, są Boże Przykazania. Od samego początku Pan Bóg prowadzi ludzi ku szczęściu i nikt przytomny nie kwestionuje Jego mądrości. 
Próbują też ludzie, uzupełnić Boże Prawo swoimi przepisami. Wychodzi im to raz lepiej, raz gorzej; dlatego ciągle zmieniają przepisy i ustanawiają lepsze na dany czas i sytuację. Jednym z nich jest kanon o celibacie duchownych.  
Dobrze wiemy, że nie jesteśmy istotami doskonałymi. Często grzeszymy i nikt tego przykrego faktu nie kwestionuje. Grzech złamania prawa celibatu nie można jednak wrzucać do jednego worka, wraz z grzechem przeciwko Przykazaniom Bożym. A poza tym, nie zawsze porządek ludzki odpowiada porządkowi Bożemu, nawet w tak zacnej instytucji, jaką jest Kościół. 
Głęboki problem!!!
Dodane przez Michał w dniu - 2006-03-30 14:50:06
Szczęście człowieka, które pojawia się najczęściej jako podstawowy argument w obronie Kapłanów, którzy porzucili swe śluby, jest co najmniej absurdalny.Mam więc pytanie do tych Kapłanów, którzy zerwali śluby, jako do tych, którzy w seminarium nie raz mówili o wartości wierności: Czy w imię szcześcia należy uznawać rozwody? Po kilku latach on czy ona zainteresowała się innym/inną...I co?! Czy to znaczy, że może odejść od osoby, której przed Bogiem ślubowała miłość i WIERNOŚĆ aż po kraniec życia??? Brak logiki w rozumowaniu...Idąc tokiem tego myślenia warto w imię "ludzkiego szczęścia" uznać pełne prawa rozwodów, aborcji, eutanazji...Ale jaki to ma sens? :?
Do Andrzeja.
Dodane przez Józef Streżyński w dniu - 2006-03-18 18:54:02
Idealnej recepty nie ma, a każda życiowa decyzja wiąże się z pewnym ryzykiem i koniecznością poniesienia ofiary. Tak już jest, że zawsze coś za coś! 
Twoje serce, wewnętrzna intuicja i roztropność rozumu muszą ci podpowiedzieć; spotkała cię prawdziwa miłość, czy też tylko zauroczenie? Warto sprawę przemodlić i przegadać z kimś życzliwym. To bardzo pomaga uświadomić sobie istotę rzeczy.  
Jeśli trudno ci pisać, zadzwoń: tel. kontaktowy 501 54 33 30. Możemy umówić się nawet na spotkanie.
Pytanie
Dodane przez Andrzej w dniu - 2006-03-17 22:22:10
Witam i pozdrawiam chciałbym się zapytac o opinie. Jestemw rosterce nie weim co mam wybrac miałem trudności obiektywne w kapłaństwie, zakochałem sie nie wiem jak postapić nie byłem blsisko z ta osoba jak wiecie o co mi chodzi. Ale zaczynam sie teraz wahac nie wiem jak postapic kocham ta Osobę. Proszę o wasza rade i opinie
Pozdrowienia
Dodane przez Wojtek w dniu - 2006-03-12 20:36:05
Drodzy! Jestem młodym kapłanem, stronę Waszą wskazał mi znajomy. Gorąco Was pozdrawiam. Mam kilku znajomych, którzy podzielili Wasze losy. Przeszedłem już jakieś trudności (kryzysy?) w kapłaństwie, ale trwam i ufam, że nasz Mistrz da mi siłę wytrwać w służbie. Jestem szczęśliwy. Ale rozumiem (albo próbuję) Waszą sytuację. Nie wiem, jak mógłbym Wam pomóc, jak Kościół może Wam pomóc. Dziękuję za Waszą stronę, za trwanie w pragnieniu jedności z Kościołem. Jednoczę się z Wami, z Waszymi rodzinami. Chciałbym Wam ułatwić życie, na pewno będę się modlił, może przyjdzie kiedyś czas wspólnych rekolekcji czy skupień... z Panem Bogiem :)
do Przemka
Dodane przez Jacek Konarski w dniu - 2006-01-12 14:16:57
Przemku, na podstawie tego, co piszesz wydaje mi się, że masz cechy potrzebne do tego, by być dobrym księdzem. I pewnie masz też powołanie, ale nie mnie o tym rozstrzygać. Piszesz: „Coraz bardziej czuje Boży głos w swoim sercu, choć świadom jestem wielkiej odpowiedzialności jaką niesie z sobą kapłaństwo. Chce służyć Bogu i ludziom i myślę, że kapłaństwo mi w tym pomoże. Będąc w seminarium czuje się spełniony, lubię to co robię”. I o to chodzi. Tak trzymaj. Nie sądzę, aby ktokolwiek z nas miał cokolwiek przeciw kapłaństwu i realizacji odkrytego w sobie powołania. Myślę, że każdy z nas czuł się do kapłaństwa pociągany w podobny jak Ty sposób. 
Piszesz dalej: „Wiem też, że życie przynosi różne niespodzianki. Ostatnio ksiądz z mojej rodzinnej parafii odszedł z kapłaństwa i zawarł cywilny związek małżeński. Trochę się nad tym zastanawiałem. Nie wiedziałem, jakie stanowisko zabrać w tej sprawie pytany przez kolegów czy sąsiadów z rodzinnej miejscowości. Doszedłem do wniosku, że wszyscy jesteśmy ludźmi, czyli z natury jesteśmy grzeszni i mamy prawo do błędów”. Nic dodać, nic ująć. Moja sytuacja była bardzo podobna – miałem przed sobą dwóch księży, którzy odeszli od służby kapłańskiej. Nie miałem najmniejszego zamiaru ich naśladować, a jednak stało się, bo – jak piszesz – „życie przynosi różne niespodzianki”. Życzę Ci, żebyś był księdzem, jeśli taka jest wola Boża, i mam nadzieję, że Twoje mądre podejście do życia nie zmieni się. Takich księży Kościołowi potrzeba. Oby było ich jak najwięcej. 
Piszesz dalej: „Ważne jest, by zrozumieć swój błąd i starać się go naprawić”. To obowiązuje każdego człowieka – nie tylko księdza, czy nawet chrześcijanina, lecz każdego człowieka. Jednak owa „naprawa” błędu może przybrać różne formy. Jedną z nich przedstawił Jan Malerba w Swoim świadectwie. Bywa, że w niektórych trzeba wybrać pomiędzy kapłaństwem, a człowieczeństwem. Jedno drugiemu się nie sprzeciwia, ale człowieczeństwo jest bardziej fundamentalne: żeby być księdzem, trzeba być najpierw człowiekiem. To oczywiste. Ale – idąc dalej tym torem – żeby być DOBRYM księdzem (a innym być nie warto), koniecznie trzeba być DOBRYM człowiekiem. Niektórzy księża – nie bez winy z ich strony – znajdują się czasem w sytuacji, w której muszą dokonać wyboru: być dalej księdzem, uciekając od ludzkiej odpowiedzialności, czy też podjąć ją, rozstając się z kapłaństwem (bo w naszym Kościele nie ma możliwości pogodzenia jednego z drugim). Księża w tej trudnej sytuacji wybierają jedno, albo drugie rozwiązanie. Dużo zależy od tego, jak postrzegają miłość Boga wobec siebie. Jeżeli uważają, że Bóg kocha ich przede wszystkim jako ludzi, a dopiero w drugiej kolejności jako kapłanów, to w miarę łatwo potrafią wrócić „do cywila”. Jeśli natomiast uważają (choćby podświadomie), że to właśnie od kapłaństwa zależy ta miłość, to naprawiają swój błąd w inny sposób. 
Piszesz dalej: „Jeżeli naprawdę odeszliście z prawdziwej miłości, to Was rozumiem, jeśli zaś z trudności z życia w kapłaństwie, to nie. Sam Pan Jezus powiedział, że jeśli ktoś chce Go naśladować, to powinien wziąć krzyż swój i iść za Nim”. Tu już, Przemku, mniej Cię rozumiem. Słów Jezusa, które przytaczasz, nie należy wiązać wyłącznie z kapłaństwem – są one adresowane do wszystkich chrześcijan. Każdy z nas ma wziąć krzyż i iść za Jezusem. Pod tym względem w moim życiu nic się nie zmieniło – ta zasada nadal mnie obowiązuję. Jeśli zaś chodzi o „trudy życia kapłańskiego”, to niekoniecznie są one większe trudów na innej drodze chrześcijańskiego życia. Mnie z pewnością kapłaństwo nie męczyło. Myśląc tymi kategoriami trzeba by było przypomnieć sobie słowa Jezusa: „Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (Mt 11, 29-30). Chyba nie chciałbyś być księdzem, gdybyś nie wierzył w te słowa. Skoro zaś one są prawdą – a są, bo wypowiedział je Jezus – to trwanie przy Chrystusie w żaden sposób nie jest męczące. Przyczyn „odejścia” szukałbym więc raczej gdzie indziej, niż w „za ciężkim krzyżu kapłańskiego życia”. Ale... i tak się już za bardzo rozpisałem. 
Dziękuję/dziękujemy za modlitwę. Z Bogiem.
Do byłych ks.....
Dodane przez Przemek w dniu - 2006-01-12 11:28:07
Drugi raz jestem na tej stronie,obecnie sam jestem w Niższym Seminarium Duchownym i zastanawiam się nad dalszą drogą swojego życia. Coraz bardziej czuje Boży głos w swoim sercu,choć świadom jestem wielkiej odpowiedzialności jaką niesie z sobą kapłaństwo. Chce służyć Bogu i ludziom i myślę,że kapłaństwo mi w tym pomoże. Bedąc w seminarium czuje sie spełniony, lubię to co robię. Wiem też, że życie przynosi różne niespodzianki. Ostatnio ksiądz z mojej rodzinnej parafii odszedł z kapłaństwa i zawarł cywilny związek małżenski. Troche się nad tym zastanawiałem. Nie wiedziałem jakie stanowisko zabrac w tej sprawie pytany przez kolegów czy sąsiadów z rodzinnej miejscowości. Doszedłem do wniosku, że wszyscy jesteśmy ludźmi,czyli z natury jestesmy grzeszni i mamy prawo do błedów. Ważne jest by zrozumieć swój bład i starac się go naprawić. Jeżeli i Wy swój bład zrozumieliście, to bardzo sie cieszę i życzę Wam byście nigdy w życiu nie żałowali swoich decyzji. Kwestia celibatu, zawsze była kwestią sporną w Kościele. Jeżeli naprawdę odeszliście z prawdziwej miłości to Was rozumie, jesli zas z trudności z życia w kapłaństwie to nie. Sam Pan Jezus powiedział, ze jesli ktoś chce Go nasladowac to powinien wziąć krzyz swoj i isc za Nim. Obierając te droge musieliscie byc swiadomi trudnosci jakie z soba niesie. Pomimo wielu porażek nalezałoby trwac zawsze przy Chrystusie. Cieszy mnie fakt, ze pomimo odejscia z kapłaństwa nie plujecie na Kościół jak redaktor "FiM" Roman Kotlinski. Zycze Wam wszystkim prawdziwego szcześcia w zyciu i zapewniam o swojej modlitwie! Trzymajcie się zawsze z Bogiem! :)
modlitwa_zawsze
Dodane przez Alicja w dniu - 2006-01-02 18:24:06
Tak czytam i czytam....i muszę przyznac, że powołanie, czy to do służby zakonnej, kapłańskiej czy małżeńskiej to wielka odpowiedzialnośc. Nigdy do końca nie będzie wiadomo- czy to co podjęliśmy jest w 100% tu i teraz dobre....Ale coż trzeba zaufać w Bogu i ludziom,którzy w ten czy inny sposób pokazali nam tą drogę którą idziemy. Pozdrawiam serdecznie. Co do propozycji Pawła w sprawie modlitwy - to Jestem za, to najlepsze lekarstwo < duchowe rekolekcje> które są każdemu z nas bardzo potrzebne. Alicja
modlitwa_zawsze
Dodane przez Alicja w dniu - 2006-01-02 18:22:16
Tak czytam i czytam....i muszę przyznac, że powołanie, czy to do służby zakonnej, kapłańskiej czy małżeńskiej to wielka odpowiedzialnośc. Nigdy do końca nie będzie wiadomo- czy to co podjęliśmy jest w 100% tu i teraz dobre....Ale coż trzeba zaufać w Bogu i ludziom,którzy w ten czy inny sposób pokazali nam tą drogę którą idziemy. Pozdrawiam serdecznie. Co do propozycji Pawła w sprawie modlitwy - to Jestem za, to najlepsze lekarstwo < duchowe rekolekcje> które są każdemu z nas bardzo potrzebne. Alicja
czy naszą powinnością jest doprowadzenie
Dodane przez Pawel w dniu - 2005-12-30 22:01:04
my tej sprawy nie doprowadzimy do końca a jedynie podzielić się swoimi mniej lub bardziej trafnymi przemyśleniami.kiedy właczałem sie do tej "rozmowy" miałem na celu raczej bliższe poznanie ludzi,którzy na pewien sposób są mi bliscy,niż próbę pouczania czy też przekonywania."sumienie i zdrowy rozsądek, Pawle, obowiązują nas zawsze i wszędzie." - ktoś to określił mianem "Fides et ratio"jasne zgadzam się z tobą i skoro Ty odwołujesz się do bohaterów to i ja napiszę o "bohaterach". czy nie uważasz że np Hitler nie kierował się w swoich decyzjach swego rodzaju zdrowym rozsądkiem i jakimś tam sumieniem? tylko coś mu tam chyba nie wyszło a chciał stworzyć raj na ziemi! na szczeście możemy sobie o tym podyskutować w ciepełku mieszkania a na koniec każdy z nas odejdzie od kompa w przekonaniu o swej inteligencji, wrażliwszym sumieniu i zdrowszym rozsądku.dlatego trzeba raczej uznać że to Pan ma moc przemawiania do serc i przekonywania, i jeszcze jedno - nie wiem jak wszyscy ale ja nie będę sądzony wg sumienia i zdrowego rozsądku przez Boga i ludzi. Bóg przykłada inną miarę a ludzkiemu sądowi nie podlegam {oczywiście chodzi o osądzanie mnie w sposób rozstrzygający} 
mam propozycję może zaczelibyśmy się modlić za siebie nawzajem.ty masz na imię Józef ja Pweł nam to wystarczy a pan zna ręsztę tego skomplikowanego tematu.pawel
A jednak porozmawiajmy publicznie.
Dodane przez Józek w dniu - 2005-12-30 12:52:29
Pawle, ludzie niezainteresowani nie odwiedzają naszej strony. Naszą powinnością natomiast jest doprowadzić sprawę do końca i postawić przysłowiową kropkę nad "i". 
Bardzo słusznie nadmieniasz, że "trzeba raczej dostosować nasze życie do pewnych zasad, niż zasady dostosowywać do życia". Trzymając się zatem powyższego założenia, rozpatrzmy spokojnie nasz problem. 
O których zasadach mówimy? 
Jaką naczelną zasadą kierowali się bohaterowie naszej historii; Romuald Traugutt, genereł Sowiński, żołnierze Powstania Warszawskiego i wielu, wielu innych? Za wierność tej zasadzie oddali życie. 
W myśl tej samej zasady postąpili inni bohaterowie, którzy zaniechawszy dalszej walki rozpuścili swe oddziały lub poddali się do niewoli.  
Zasada ta brzmi: "Będziesz miłował Pana Boga swego..., a bliźniego swego, jak siebie samego". 
Jest to jedna, integralna zasada i nie wolno dzielić jej na dwie części. Nie ma miłości Boga bez miłości bliźniego. Dobro bliźniego nie może być sprzeczne z miłością Boga, ani miłość do Boga nie stać przeciw dobru człowieka. 
W konkretnych sytuacjach życiowych głos sumienia i zdrowy rozsądek podpowiadają nam, jak postąpić, aby nasza Zasada była w pełni zachowaną.  
Sumienie i zdrowy rozsądek, Pawle, obowiązują nas zawsze i wszędzie. Według nich sądzeni będziemy przez Boga i ludzi. 
 
chyba się za bardzo rozpisałem
Dodane przez pawel w dniu - 2005-12-28 23:20:36
chyba jednak aby zgłębiać jakiś temat lepiej przejć na GG aby nie zanudzać niezainteresowanych :grin
odp.na "co jest grzechem?"
Dodane przez pawel w dniu - 2005-12-28 23:18:07
każdy człowiek powinien mieć jakieś zasady postępowania i wg nich postępować.ważne jest oczywiście aby te swoje zasady obiektywizować czyli odnieść do jakiś prawd i zasad ogólnych.jest jescze coś takiego jak prawo naturalne.i wtedy człowiek rozeznaje co jest dobre a co nie.grzech pojawia się tam gdzie jest znajomość prawa {chyba to jakoś powtórzyłem-"gdybyście nie znali prawa nie mielibyście grzechu a skoro ..."} 
odpowiedż na pytanie na ile taka a nie inna decyzja konkretnego księdza jest świadoma {chodzi mi także o świadomość konsekwencji danego wyboru i oceny danej sprawy przez Boga} i jest grzechem pozostawiam bez publicznej odpowiedzi bo nie zamierzam osądzać.Przyjacielu. piękny przykład podałeś z tym Sucharskim bo była to postać zarazem bohaterska jak i tragiczna ale jeśli chodzi o sprawę "Zonatych K." to bohaterstwo nie wchodzi tu na pewno w rachubę.jeśli próbujesz takim porównaniem pewne sytuacje i wybory rozgrzeszać to przed ludżmi,przynajmniej niektórymi to Ci się na pewno uda, ale co powie na to sumienie?podobno są takie sytuacje w życiu że ludzie próbują zagłuszyć swoim słowem ten głos w sobie. ale jeśli chodzi o Prawdę to ma to do siebie że nawet gdyby została zakrzyczana,zagłuszona lub przegrałaby w dyskusji na argumenty to i tak jest Prawdą.Trzeba raczej dostosowywać nasze życie do pewnych zasad niż zasady dostosowywać do życia.A jeśli chodzi o moją propozycje rozmowy na GG to nie jest to ucieczka od wspólnej refleksji na forum ale raczej zaproszenie do spotkania=rozmowy bardziej osobistej tzn gdzie "spotykają się " dwie osoby.to jest wyraz szacunku i pewnego personalizmu.  
Co jest grzechem?
Dodane przez Józek w dniu - 2005-12-27 12:08:46
Pawle, proponuję rozmowę publiczną, aby przy tej okazji również inni mogli zastanowić się na problemem. 
Chodzi mi o nasze rozumienie "grzechu". W związku z tym mam pytanie: 
Czy major Sucharski, który ślubował, a nawet przysięgał obronić Ojczyzny do ostatniej kropli krwi; a który w końcu poddał się hitlerowcom wraz z resztą załogi Westerplatte; czy ów żołnierz podejmując tę trudną decyzję zgrzeszył?
jeszcze słówko
Dodane przez pawel w dniu - 2005-12-26 02:55:20
przeczytałem powyżej jedna wypowiedż księdza który twierdzi że jest wsio ok. a tylko ma jakieś niewielkie poczucie winy wobec Tradycji i twierdzi jakoby celibat służył samotności stanu bezżennego i druga wypowiedż p.swieckino..skopanie leżącego ale czy na pewno tak podszedłby do tej sprawy Chrystus. może się i wygadałeś Przyjacielu ale czy pomogłeś tym komuś oprócz siebie
jestem głęboko poruszony
Dodane przez pawel w dniu - 2005-12-26 02:35:42
zgadzam się że nadal jesteście księżmi i nikt wam tego nie odbierze, ale... 
ale nie mówmy że wszystko jest w porządku, nie próbujmy określać pewnej sytuacji niewłaściwej czy też można chyba powiedzieć w tym środowisku,tego co jest grzechem jako sytuacji całkiem normalnej.nikt nie chce was z Kościoła wyrzucać ,jest tam miejsce dla was.wiem jaki to może być ból rozdarcia . 
w momencie składania ślubów podjeliście decyzję a czy to było dobrze rozeznane powołanie-nie wiem.jeśli jednak łamiecie teraz te śluby wobec Boga i ludzi to trzeba nazwać to grzechem i stanąć w prawdzie przed Bogiem.to jest poczatek a Pan da wam rozwiazanie.nie można dwoma drogami naraz zmierzać do Pana, chciałbym jakoś pomóc chociaż jednemu z Was ale nie wiem czy bym umiał.będę się modlił o to abyście znależli najlepsze Boże rozwiązanie a nie tylko własne według własnej woli i słabości.niech Pan wam błogosławi Bracia! 
jeśli ktoś chciałby podzielić sie, poklikać o swoim kapłaństwie i celibacie to GG 4429462 nie obiecuję żadnych rozwiązań a raczej braterską rozmowę i zainteresowanie Paweł
dodane
Dodane przez XYZ w dniu - 2005-12-21 20:00:53
Podpisuję się pod tym !!!!
Pytanie do żonatych księży i zamężnych z
Dodane przez swieckinowytutaj w dniu - 2005-12-14 14:29:42
pytanie do dyskusji - czy idąc do seminarium przyjmując święcenia kapłańskie składając śluby zakonne byliście nieświadomi swojej decyzji?? nie wiedzieliście, nie domyślaliście się co wiąże się z taką, a nie inną droga życia?? byliście niczego nieświadomymi dzieciakami?? nie liczyliście się z konsekwencjami swojej decyzji?? dlaczego nie odeszliście wcześniej jeżeli mieliście choć cień wątpliwości na temat waszej drogi życia?? Przecież żeby się przekonać że woda jest gorąca nie trzeba się oparzyć, żeby wiedzieć jak wygląda życie i praca mechanika samochodowego nie trzeba kończyć szkoły samochodowej... żeby wiedzieć jak wygląda życie i praca nauczyciela nie trzeba nim być - tak samo żeby wiedzieć jak wygląda życie księdza i jakie konsekwencje wiążą się z kapłaństwem nie trzeba być kapłanem. Życie to nie zabawa a życie kapłana w szczególności bo kapłan jest odpowiedzialny nie tylko za siebie ale też za swoich wiernych - Nie można być chorągiewką - jeśli obrało się ten a nie inny styl życia to trzeba w nim wytrwać DO KOŃCA mimo wszelkich problemów i trudności żal mi was bo jesteście słabeuszami... powinniście być autorytetami dla ludzi a jesteście życiowymi przegranymi chcecie mieć jakieś prawa - a dlaczego?? skoro nie umieliście wytrwać w swoim życiu to nie macie moralnego prawa oczekiwać czegokolwiek od innych.
Do sceptycznego.
Dodane przez Józef Streżyński w dniu - 2005-09-07 23:49:19
Bracie drogi, wszyscy jesteśmy świadomi swojej niekonsekwencji. Wolelibyśmy nie komplikować życia ani sobie, ani innym; stało się jednak inaczej. Nasze decyzje podejmowaliśmy w poczuciu odpowiedzialności za "dobro istotne". Jest nim człowiek i jego szczęście.  
Panu Bogu nie jest potrzebna do szczęścia nasza bezwzględna i dozgonna samotność przy Nim i "dla Niego". Jemu chodzi o nasze zbawienie od nie bycia szczęśliwymi tu i teraz, a później w wieczności. Wierność przyrzeczonemu celibatowi nie jest warunkiem owego zbawienia. Nasza niewierność w tej dziedzinie nie pociąga za sobą katastrofalnych skutków w dziele zbawczym Chrystusa i Kościoła. Niepomiernie gorszą jest niewierność samemu Bogu i konkretnemu człowiekowi, do czego z całej mocy ducha staramy się nie dopuścić. 
skąd się to bierze?
Dodane przez sceptyczny w dniu - 2005-09-06 20:00:12
piszecie że jesteście nadal kapłanami i zakonnikami; ja szczerze wątpię - przecież złamaliscie przyrzeczenie dane przy przyjęciu święceń - przyrzeczenie celibatu dane wobec biskupa, całego Kościoła a przede wszystkim Pana Boga
Spotkania.
Dodane przez Józef Streżyński w dniu - 2005-06-05 23:57:01
Księże Jacku, bracie. 
Czuję chrześcijańską duszę w Tobie. Cieszę się bardzo z Twojej propozycji i rad bym dowiedzieć się, jakimi możliwościami dysponujesz. Bardzo potrzebne nam spotkanie ku umocnieniu ducha i coraz bardziej dojrzewamy do zorganizowania takowego. Szukamy dogodnego miejsca. Najbliższy letni czas byłby najbardziej sposobnym. Czekamy na kolejny kontakt z Tobą. Szczęść Boże.
Spotkania.
Dodane przez Józef Streżyński w dniu - 2005-06-05 23:56:11
Księże Jacku, bracie. 
Czuję chrześcijańską duszę w Tobie. Cieszę się bardzo z Twojej propozycji i rad bym dowiedzieć się, jakimi możliwościami dysponujesz. Bardzo potrzebne nam spotkanie ku umocnieniu ducha i coraz bardziej dojrzewamy do zorganizowania takowego. Szukamy dogodnego miejsca. Najbliższy letni czas byłby najbardziej sposobnym. Czekamy na kolejny kontakt z Tobą. Szczęść Boże.
Dodane przez ja w dniu - 2005-06-03 00:07:55
spotykajcie sie i poklepujcie sie po plecach utwierdzając sie wzajemnie w przekonaniu ze dobrze robicie....ech.... z modlitwą. ja
spotkajmy sie
Dodane przez Marian w dniu - 2005-06-02 20:13:41
jestem juz od dawna za takim spotkaniem.Sama strona internetowa malo spelnia to czego pragniemy, a mianowicie wspolnotowego spotkania.Niewazne co bylo przyczyna odejscia badz zawieszenia kaplanstwa, wazne bysmy mogli sie spotykac, bowiem jest to nieodzowne dla naszych potrzeb duchowych.
Spotkajmy się...
Dodane przez ksiądz Jacek w dniu - 2005-05-30 22:25:48
Jestem młodym kapłanem, z sześcioletnim stażem, mam 34 lata. Wydaje mi się, ze jestem człowiekiem "poszukującym", zawsze stawiającym pytania, potrafiącym dostrzec w każdym człowieku dobro... Przez jakiś czas zmagałem się z myślą o "zawieszeniu" kapłaństwa (nie z powodu kobiety). 
Drodzy Bracia w Kapłaństwie, pragnę zwrócić sie do was z pewną propozycją: co myślicie o spotkaniu, o przeżyciu swoistych rekolekcji? Z przyjemnością podjąłbym się zorganizowania takiego spotkania. Może byłby to początek ( o ile jeszcze takich spotkań nie ma) podjęcia cyklicznych spotkań formacji chrześcijańskiej, duchowej osbób, które "zawiesiły" stan duchowny? serdecznie pozdrawiam. Z wyrazami należnego szacunku i z kapłańskim pozdrowieniem. Ks. Jacek jacmax72@wp.pl
Jak..
Dodane przez mariusz www.dziennikarz2003.bl w dniu - 2005-05-03 14:45:57
Jak możecie sienazywać Księżmi czy zakonnikami kiedy to złamaliście sluby zakonne...??

Powered by AkoComment 2.0!

Ostatnia zmiana ( środa, 11 grudzień 2013 )
dalej >>